Wielki przywilej królewski na uniwersytet w Poznaniu napotkał na ostry sprzeciw ze strony Akademii Krakowskiej, która broniła swego prawa do nadawania tytułów naukowych, mimo że przywilej Zygmunta III Wazy potwierdzili potem jego syn Jan Kazimierz i Jan III Sobieski.

Oryginał przywileju przekazano rektorowi kolegium jezuickiego w Poznaniu – Stanisławowi Gawrońskiemu, a ten na polecenie biskupa poznańskiego Andrzeja Opalińskiego notarialnie wprowadził ów dokument do ksiąg biskupich w kapitule poznańskiej. Zrobiono też kilka kopii i jedną z nich wysłano do Rzymu dla potwierdzenia papieskiego. Sprawa nie była jednak taka prosta. Profesura Akademii Krakowskiej na czele z rektorem postanowiła nie dopuścić do utworzenia w kraju konkurencyjnej uczelni wyższej.

W roku 1578, kiedy król Stefan Batory powołał do życia Uniwersytet w Wilnie, Akademia Krakowska musiała ulec, bo Wilno było na Litwie, oddalone o setki kilometrów od Krakowa. Król Zygmunt III wystawił przywilej na poznański uniwersytet 28 X 1611, a profesura krakowska, jeszcze tego samego roku, zaczęła temu przeciwdziałać najpierw na swym własnym podwórku. Wykorzystując fakt, że kanclerzem Akademii Krakowskiej był biskup Piotr Tylicki, zaczęto od niego, zdołano go przekonać, i mimo że złożył swój podpis pod przywilejem, wycofał zgodę. Broniąc rzekomo Akademii Krakowskiej, atakował jezuitów poznańskich i jako kanclerz uczelni krakowskiej argumentował, że uległ namowom króla, ale po rozmowach z rektorem i profesurą zrozumiał swój błąd i jest przeciw fundacji uniwersytetu w Poznaniu. Z początkiem nowego roku 1612, delegacja Akademii Krakowskiej, w osobach profesorów: Sebastiana Krupki i Marcina z Wadowic, została wysłana do Poznania, by tutaj na miejscu zaprotestować wobec biskupa i kapituły poznańskiej przeciw „bezprawnemu” tworzeniu uniwersytetu. Jednak biskup poznański, Andrzej Opaliński, nie uległ tym naciskom i mając przywilej królewski w swym ręku, wystąpił do papieża Pawła V o potwierdzenie. Krakowska profesura znalazła także drogę do Rzymu. Akademia Krakowska wykorzystywała wszelkie dostępne środki prawne i pozaprawne, aby nie dopuścić do powstania uniwersytetu w Poznaniu. Walka na słowa i broszury toczyła się na sejmikach, sejmach, a także – w salach wykładowych w Krakowie i Poznaniu. Król Zygmunt III mimo wielkich nacisków nie zmienił zdania i raz wydany przywilej uznał za ważny, a na wszelkie starania wysłanników z Krakowa odpowiadał niezmiennie: „Akademia Poznańska w niczym nie ubliża Akademii Krakowskiej. Król Jegomość nie pozwoli, aby ta nowa szkoła główna przeszkadzała w czymkolwiek krakowskiej, ale raz danego na nią przywileju cofnąć nie może”.

Tymczasem na Rzeczpospolitą spadły poważne ciosy. Wielka armia polska, która pod wodzą Stanisława Żółkiewskiego i Jana Karola Chodkiewicza zdobyła i prawie przez dwa lata okupowała Moskwę, poczęła się buntować z powodu niepłacenia żołdu. Wynędzniałe masy żołnierskie zawiązywały konfederacje wojskowe i nakładały na wsie, miasta i majątki szlacheckie wysokie kontrybucje. Luźne oddziały wojskowe ruszyły w Polskę i dotarły nawet do Poznania, Gdańska i Bydgoszczy. W kraju narastała opozycja, której korzenie tkwiły w spacyfikowanym rokoszu Mikołaja Zebrzydowskiego, a Akademia Krakowska znajdowała wśród tej opozycji poważne poparcie, bo Kraków miał przecież zadawnione pretensje do króla Zygmunta III, że przeniósł stolicę do Warszawy. Zygmunt III w tak gorącym czasie nie chciał forsować fundacji poznańskiej, chociaż jezuici pracowicie  powiększali swój stan materialny, tworząc wspaniałą bazę dla przyszłości nowego uniwersytetu w Poznaniu. Przywileju jednak król nie cofnął.

W roku 1614 na kongregacji zakonu w Jarosławiu, jezuici poznańscy wysunęli postulat do generała zakonu w Rzymie, aby papież uzyskał zatwierdzenie przywileju królewskiego na uniwersytet w Poznaniu, gdyż tego domaga się potrzeba prowincji wielkopolskiej. Nim jednak pismo dotarło do Rzymu, zmarł w tym czasie generał zakonu Klaudiusz Aquaviva, a jego następca, nie otrzymując usilnych ponagleń od króla, nie pilnował należycie tych spraw. W Polsce też wymarli wówczas gorliwi zwolennicy założenia nowego uniwersytetu w Poznaniu, jak chociażby sławny kaznodzieja Piotr Skarga. Zatem na spotkaniu z rektorem Akademii Krakowskiej Janidłą z Bodzentyna, król tak się wyraził o swym przywileju dla Poznania: „Dałem przywilej na Akademię Poznańską, bo o 30 mil od Krakowa oddalona. Wyście się udali do Ojca św., a on zaś pytał nas, co chcemy uczynić w tej sprawie”. Potem król rozmawiał z kanclerzem koronnym i podkanclerzem, którzy za Akademią Krakowską obstawali. Król ponownie stwierdził, że „prawa Akademii Krakowskiej szanuje, ale Kraków nie ma monopolu na wyższe studia w Kraju, bo żaden z polskich monarchów nigdy nie wydał przywileju tego rodzaju dla jednego miasta”. Był to list Zygmunta III z dnia 23 stycznia 1616 roku. Jezuici poznańscy jednak nadal rozwijali swe kolegium, przekształcając je w uniwersytet. Wznosili coraz to nowe gmachy o szerokich i dużych oknach, wykorzystując nowe, barokowe formy architektoniczne z centralnym ogrzewaniem za pomocą rozprowadzania gorącego powietrza i, zgodnie z królewskim przywilejem, co zdolniejszym nadawali tytuły magistra czy doktora. Po śmierci Zygmunta III Wazy królem został jego najstarszy syn – Władysław IV, który za podszeptami swego wychowawcy Gabriela Provency-Władysławskiego był negatywnie ustosunkowany do jezuitów. Gabriel Provency-Władysławski miał wielki wpływ na króla Władysława IV. Będąc kanonikiem płockim i chełmskim, uzyskiwał znaczne dochody i w walce z jezuitami pomagał Akademii Krakowskiej. Przeciw jezuitom był też sam król Władysław IV, jak i kanclerz Jerzy Ossoliński. Akademia Krakowska, walcząc o swój monopol na wiedzę, sama siebie pogrążyła, bo bez konkurencji nie ma wszak rozwoju, o czym świadczy choćby opinia rektora Akademii Krakowskiej, Stanisława Jurkowskiego, z roku 1660, który pisał: „iż nie było w nim (Uniwersytecie Krakowskim) żadnego mówcy, żadnego filozofa, żadnego prawnika i że jego profesorowie zaledwie warci byli być mistrzami szkół niższych”.

Nie lepszą opinię o Akademii Krakowskiej wydał marszałek sejmiku proszowickiego Jerzy Lubomirski w roku 1661. Kiedy szło o wydanie przywileju na uniwersytet dla Lwowa przez króla Jana Kazimierza, tak odpowiedział na protest profesury krakowskiej: „Nic z tego nie będzie, nie macie prawa przeszkadzać, prawo jest po tamtej (królewskiej) stronie, nikt w Rzeczpospolitej nie miał i nie ma prawa monopolu nauczania, Majestat Rzeczpospolitej wymaga więcej akademii jako i inne kraje po kilka ich mają, Ruś nie należy do Małopolski, osobną jest prowincją, doprasza się akademię lwowską, aby przeciwważyć kijowską. Rozhukanie akademickiej młodzieży (w Krakowie) sprzykrzyło się wszystkim, nieuctwo mistrzów zatrważające, żadnych dzieł nie drukują, i teraz nikogo nie mają, który by akademię z jej upadku dźwignął. Nie ma co po niej się spodziewać, uczniowie wynoszą z niej guzy i blizny zamiast wiedzy, nauk i sztuk pięknych. Nowa więc akademia potrzebna". Podobne też zdanie o Akademii Krakowskiej miał wybitny historyk poznański XIX stulecia Józef Łukaszewicz, który napisał: „W tej epoce (w XVII wieku) zwłaszcza od śmierci Zygmunta III Wazy, nikczemnieje Akademia Krakowska całkiem; przyczyn tego znikczemnienia nie może na karb kogo innego zwalać; że upadła, albo raczej , że nigdy nie była tym, czym być powinna, jest jej własną winą. W swoim bowiem dostatnim domu była panią, żadną obcą wolą nie krępowaną... Nędzna i słaba pod względem naukowym, jędrna była w obronie mniemanych, czy też prawdziwych praw swoich, czy raczej innymi słowy, więcej miała sił, skłonności i ochoty do swarów, niż do podźwignięcia upadłych całkiem w łonie swoim nauk".     

Opublikowane w 11/2011
wtorek, 27 grudnia 2011 22:41

Tradycje uniwersyteckie Poznania

Nikt dzisiaj nie wątpi, że Poznań jako miasto i poznańczycy, a szerzej Wielkopolanie, jako społeczeństwo mają i pielęgnują uniwersyteckie tradycje. Świadczą o tym stowarzyszenia absolwentów, spotkania, sztandary, specyficzny rodzaj dumy i środowiskowa solidarność. Uniwersytet w Poznaniu ma dobrą markę i udziela jej swym studentom. Socjologowie pewni są wszak tego, że występowanie pewnych tradycji ma krótszą cenzurkę, niż sądzi ogół. Myślenie o tradycji wolne jest bowiem od reżimu historycznej metody, zatem twierdzenie, że coś istnieje od zawsze albo od bardzo dawna, nie rani metrykalnej prawdy.

Opublikowane w 11/2011
wtorek, 27 grudnia 2011 22:37

Promienieje przez cztery wieki

W 1933 roku wybitny filozof, doktor honoris causa uczelni, profesor Kazimierz Twardowski pisał: Uniwersytet [...] promienieje dostojeństwem, spływającem na niego z obrzmiej doniosłości funkcyi, którą pełni. Wszak niesie ludzkości światło czystej wiedzy, wzbogaca i pogłębia naukę, zdobywa coraz to nowe prawdy i prawdopodobieństwa – tworzy jednym słowem najwyższe wartości intelektualne, które przypaść mogą człowiekowi w udziale.

I promienieje przez cztery wieki, odkąd poznańskie Kolegium Jezuickie na mocy królewskiego przywileju zaistniało jako pierwszy w Poznaniu uniwersytet. W tym roku obchodzimy to spektakularne wydarzenie.

Opublikowane w 11/2011
wtorek, 27 grudnia 2011 20:37

Taniec z Miłoszem

Z prof. Agatą Stankowską z Instytutu Filologii Polskiej UAM rozmawia Mariola Zdancewicz

W związku z Rokiem Miłosza zorganizowany został przez Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Instytut Filologii Polskiej i Instytut Filologii Słowiańskiej UAM oraz Teatr Ósmego Dnia festiwal „Miłosz: Wschód – Zachód”. Proszę opowiedzieć o tym projekcie.
Opublikowane w 11/2011
piątek, 23 grudnia 2011 22:36

Społeczeństwo wiedzy

Z JM Rektorem UAM, prof. Bronisławem Marciniakiem, i Prorektorem ds. Programów Europejskich i Współpracy z Gospodarką, prof. Jackiem Gulińskim, rozmawia Mariola Zdancewicz

Historie uniwersytetów nierozerwalnie związane są z historią i przekształceniami państwa. Dzisiaj trzeba jednak uwzględnić jeszcze procesy oraz tendencje ogólnoeuropejskie i globalne. Jaką rolę odgrywają uniwersytety, w tym oczywiście Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, w dobie globalizacji?
Opublikowane w 11/2011
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

Facebook

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel.+48 61 866 78 58; +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl