niedziela, 10 marzec 2019 22:39

Miałeś chamie czapkę z piór…

Z europosłem Andrzejem Grzybem rozmawia Mariola Zdancewicz

Jest gorąco w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Proszę się do tego odnieść i ewentualnie do wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza dla 5-letniego limitu czasowego tzw. backstopu w sprawie Irlandii Północnej.

 

 Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest trudnym i historycznym wydarzeniem zarówno dla Wspólnoty jak i, a może przede wszystkim dla samej Wielkiej Brytanii. Dziś możemy powiedzieć, że mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa nie do końca byli świadomi skutków referendum. Z politycznego punktu widzenia wystarczy wysłać wniosek do Brukseli, że chce się Unię opuścić – to nic trudnego. Ale potem przychodzi rozwiązanie tysięcy problemów, w gruncie rzeczy zerwanie milionów nici powiązań – od gospodarczych, finansowych po osobiste. Premier David Cameron, inicjator referendum, przeciwnik Brexitu, otworzył puszkę Pandory, i tak antyunijna propaganda pokonała zdrowy rozsądek. Tym bardziej w sprawie „wyjścia” 27 państw Unii powinno i musi mówić jednym głosem.

Jak może Pan skomentować sytuację mając na uwadze stwierdzenie premiera Mateusza Morawieckiego, że bezumowny Brexit jest złym rozwiązaniem dla Wielkiej Brytanii i całej Unii Europejskiej?

Oczywiście, że to najgorsze z możliwych rozwiązań. Nie starcza nam dziś wyobraźni,aby przewidzieć wszystkie konsekwencje takiego kroku. Wielka Brytania nie opuszcza klubu brydżowego tylko olbrzymią i sprawną organizację gospodarczą, której była członkiem. Często kłopotliwym, ale wnoszącym znaczący wkład. Wyjście bez porozumienia oznacza olbrzymie problemy dla niej, dla nas i dla państw trzecich. Nikt nie ma doświadczenia w tej sprawie, nikt na świecie. Skutki, szczególnie te złe, odczują wszyscy.

Premier Theresa May przyznała, że Izba Gmin może zablokować wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Co Pan na to?

Zadziwiająca jest postawa brytyjskich polityków. Po dwóch latach rokowań i wypracowaniu układu nie wiemy jaka jest ich pozycja. Stanowisko Brukseli jest jasne, żadnych nowych rokowań, a jeśli Londyn sam zablokuje Brexit musimy wiedzieć, co to oznacza – pozostanie w Unii, czy przeciąganie liny. Nie muszę mówić, że pierwsza ewentualność byłaby lepszym rozwiązaniem. No, ale w Wielkiej Brytanii nie brakuje nadal zwolenników Brexitu, kłótni i chaosu...

Czy wyjście Wielkiej Brytanii z UE pogorszy jej relacje z Polską?

Nie powinno, ale jest jasne, że te relacje będą fragmentem relacji Londynu z całą Unią. Oczywiście, w skutek silnej migracji Polaków mamy szczególny stosunek do tego problemu. Ale nie tylko sami Polacy są tam w gościnie. Każde rozwiązanie ich problemów musi mieć miejsce w ramach wspólnej polityki Unii. Na marginesie – już tylko przykład Polaków w Wielkiej Brytanii uzmysławia skalę problemów po zerwaniu unijnych więzi. Jeśli ktoś w Polsce zamyśla pokątnie o Polexicie, powinien dokładnie obserwować sytuację i skutki dla Polaków, dla polskich firm, ich powiązań i zobowiązań, dla gospodarki i finansów, dla funkcjonowania rynków, w tym rynku rolnego. Tylko jeden przykład 40% polskich wyrobów z mięsa drobiowego lokowane jest na brytyjskim rynku a wartość tylko tego eksportowanego towaru to ok 350 mln euro.

Bukareszt przejął prezydencję w Unii Europejskiej. Czego się Pan spodziewa?

Pierwsze sygnały i kroki Bukaresztu zaskakują dynamiką i ambicją. Na przykład rumuńska prezydencja zabiega o sfinalizowanie prac nad dyrektywą o czystych pojazdach, co szczególnie leży mi na sercu, ponieważ jestem zaangażowany w prace nad nią i jej sukces. Nie muszę mówić o pozytywnych skutkach tej dyrektywy, wystarczy, że wspomnę sprawę smogu, czy rozwoju alternatywnych technologii w napędzie pojazdów. Tak więc cieszę się z ujawnionych ambicji Bukaresztu.

Raz po raz słyszymy o tarciach pomiędzy Brukselą a prezydentem Donaldem Trumpem. Ostatnio zmieniono nazwę przedstawicielstwa unijnego na organizację międzynarodową a nie państwową jak wcześniej, bez poinformowania o tym strony zainteresowanej. Czy jest się czym przejmować?

Przeżywamy trudny okres stosunków z USA. Prezydent Donald Trump nie uznaje multilateralnych organizacji, preferuje stosunki bilateralne, ponieważ łatwiej mu jest wówczas narzucać własny punkt widzenia. W czasach globalizacji, której jednym z najważniejszych aktorów i beneficjentów jest USA, prezydent Trump często krytycznie odnosi się do wspólnotowych struktur.

Wielokrotnie rozmawialiśmy na temat Nord Streamu i energii. Jak Pan podchodzi do tezy, że Rosja, która oddziałuje na Europę często poprzez szantaż energetyczny, może w ten sposób testować wiarygodność NATO przez co zwiększać ryzyko konfliktu.

Kto posiada więcej od innych, zwłaszcza jeśli chodzi o źródła energii, wykazuje skłonność do stosowania nacisków i pewnej formy szantażu. Tak jest w przypadku Rosji, i to żadna nowość. Stąd rozwiązaniem jest dywersyfikacja dostaw, ważna jest też pozycja w ramach sojuszu NATO. Jego wiarygodność Rosja testuje na różne sposoby, a polityka obecnej administracji USA też sprawy nie ułatwia. Przykładem jest ostatnia decyzja o wyjściu z układu INF*, poza plecami sojuszników.

Zdolność sojuszu do odstraszania Rosji tworzy naturalną płaszczyznę współpracy dla Norwegii i Polski. Oba państwa powinny być również zainteresowane zmniejszeniem uzależnienia NATO od rosyjskich surowców”…

W przeciwieństwie do nas Norwegia posiada gaz, chociaż też nie w nieskończoność… Każde porozumienie z Norwegią ogranicza uzależnienie od Rosji. Jesteśmy też partnerami w sojuszu NATO. Norwegia od wielu dekad ma swój wielki udział w dywersyfikacji rynku energii w Europie i miejmy nadzieję, że tak też pozostanie w najbliższej przyszłości.

Nord Stream II to przegrana sprawa czy silnie działamy?

Gra jest w toku. Ważne znaczenie będzie miało uwzględnienie problemu Nord Stream II w dyrektywie gazowej nad którą pracuje Unia. Pewne jest, że Europa potrzebuje gazu, zaś polityczne zawirowania i atmosfera rosnącej konfrontacji, ogranicza nasze zdolności do znalezienia rozsądnego wyjścia z sytuacji.

Jak wygląda kwestia bezpieczeństwa w Polsce?

W Polsce, jak i w każdym innym kraju wpływ ma sytuacja wewnętrzna oraz zewnętrzne otoczenie i zdolności polityki zagranicznej, której pierwszym zadaniem jest ograniczenie wpływu wszystkich możliwych, groźnych czynników na bezpieczeństwo kraju. Generalnie, sytuacja międzynarodowa jest napięta i nie bardzo wiadomo, w którym kierunku bądzie się rozwijać. Ma to oczywiście wpływ na naszą sytuację, jak i poczucie bezpieczeństwa. Nie zapominajmy jednak, że po raz pierwszy od lat jesteśmy w zachodnich sojuszach – NATO i Unii, od których sprawności zależy stopień naszego bezpieczeństwa. Ważny jest zatem nasz realny wkład w te sojusze.

Kazachstan, Kuwejt i Holandia na czele Rady Bezpieczeństwa ONZ. Co to oznacza dla Polski?

To się okaże. Obserwujemy dziwne zjawisko w procesie globalizacji. Powszechna organizacja jaką jest ONZ nie odgrywa tak poważnej roli jaką powinna. Trudno sobie przypomnieć wydarzenie z ostatnich lat, na które miałaby decydujący wpływ. Jednakże każda forma kooperacji międzynarodowej, zwłaszcza w trudnych czasach, ma swoje znaczenie. Niestety, na konkretne działania mocarstw, ONZ ma niewielki wpływ. Tak USA jak i Rosja, niekoniecznie przywiązują do niej wagę. Jeśli chodzi o Chiny, to zapewne jeszcze nie podjęły decyzji w jaki sposób wykorzystać lub nie tę organizację. Głos Unii w Organizacji Narodów Zjednoczonych byłby silniejszy i bardziej znaczący, gdyby miała tam jednego reprezentanta, jednak do tej pory państwa członkowskie Unii nie dojrzały do tego projektu.

W jakiej kondycji jest Grupa Wyszehradzka?

W różnej, w zależności od sytuacji, problemu czy tematu. Ponieważ Trójkąt Weimarski którego ideą było stworzenie osi Paryż-Berlin-Warszawa niezbyt dobrze funkcjonuje, Polska koncentruje się na regionalnych przedsięwzięciach jak Grupa Wyszehradzka. Generalnie każda forma aktywności regionalnej jest korzystna. Ale trzeba pamiętać, że własne interesy niekoniecznie pokrywają się z cudzymi, nawet w tak małym gronie. Nie powinno się też regionalnych aktywności przeciwstawiać ogólnej linii wypracowanej w ramach Wspólnoty. Każdego tygodnia w Brukseli spotykają się ministrowie krajów członkowskich i podejmują wspólne decyzje. Jeśli kooperacja regionalna umacnia istotę Wspólnoty, tym lepiej.

 

Nieco z innej beczki...W 2018 roku burmistrz Teheranu Mohammad Ali Najafi zachęcał w Warszawie polskie firmy do inwestowania w projekty unowocześnienia Teheranu. Czy jest szansa poszerzenia tych dobrych kontaktów?

 No cóż, aktywność Polski w Iranie i na Bliskim Wschodzie ogranicza polityka światowa. Nie prowadzimy tam własnej, nie mamy w tym regionie geopolitycznych interesów. Co nie znaczy, że to co tam się dzieje nie ma dla nas żadnego znaczenia. Tak jest w dzisiejszym świecie. Oficjalną linię Polski w stosunku do Iranu determinuje obecnie konflikt USA z tym krajem. Szkoda, ponieważ dysponujemy akurat takim potencjałem – choćby technologie budowlane – które dla Iranu byłyby interesujące. Sprawa jest też delikatna z innego powodu. Uzyskujemy gaz z Kataru, który jest wspierany przez Iran w konflikcie z Arabią Saudyjską. Każdy nierozważny krok może mieć znaczenie dla przyszłości tych dostaw.

Samorządy mogą wykorzystać planowaną na 2020 roku wystawę Expo w Dubaju do promocji Polski w tym regionie. Co mogą wynieść z tej współpracy i co Pan o tym sądzi?

Dubaj i region należą do najbardziej zasobnych w finanse. W związku z tym każda sposobność rozszerzenia współpracy gospodarczej powinna być wykorzystana. Mamy doskonałą żywność, świetne firmy budowlane, technologie konstrukcyjne, produkujemy doskonałe „czyste” autobusy, wielkopolski Solaris jest światową marką. Polska powinna zaprezentować się w Dubaju wielobranżowo i nowocześnie. Mamy poważne atuty, a tamtejszy rynek chętnie kupuje, ponieważ sam niewiele produkuje. Jestem przekonany, że udział Polski w Expo w Dubaju zakończy się sukcesem.

 

 

*INF – ang. Treaty on Intermediate – range Nuclear Forces (INF Treaty) – „Układ o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu”. Umowa międzynarodowa zawarta 8 grudnia 1987 roku w Waszyngtonie pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim o całkowitej likwiadacji arsenałów rakietowych pocisków balistycznych pośredniego oraz średniego zasięgu obu układających się stron, a także o zakazie jej produkcji, przechowywania i używania. Podpisana przez prezydenta USA Ronalda Reagana i I sekretarza KC KPZR Michaiła Gorbaczowa. 

Warte uwagi

Organizujemy eventy firmowe

event1

Dom Wydawniczy Netter – wydawca magazynu Merkuriusz Polska prowadzi również działalność w obszarze organizowania konferencji, zjazdów, jubileuszy oraz „lecia” firm. Możemy pochwalić się ciekawymi rozwiązaniami, pełnym oddaniem w realizację danego projektu i fantazją. Najważniejszy dla nas jest zleceniodawca i to jemu służymy całą naszą wiedzą, dlatego uważamy, że warto być właśnie z nami.

Więcej…

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.