Przed laty, gdy bywałem w jego pracowni, zbierając materiały do tekstu o rzeźbach, zwróciłem uwagę na znajdujące się tam dwie interesujące, abstrakcyjne kompozycje fotograficzne wykonane bez pomocy komputera. Chociaż obie nie miały widocznego związku z pierwowzorami, ich autor do dziś pamięta, że pierwsza była fragmentem drzewa, a druga remizy strażackiej. Ta pamięć miejsc i dwoistość odbioru jest charakterystyczna dla Rafalika, więc jeszcze do niej wrócę.
Dzisiaj rzeźbiarz posługuje się aparatem cyfrowym i korzysta z programów graficznych, głównie z możliwości, jakie oferuje Photoshop. Irytuje go brzydota otoczenia, m.in. ślady po gołębiach w okolicy Rynku Łazarskiego i strzępy podartych plakatów szpecących miasto. Poza wymienionymi fotografuje obiekty, na które zwykły przechodzień nie zwraca uwagi: rozbite szyby, fragmenty śniegu, kałużę z pływającą w niej szmatą, pokryty pleśnią płot czy pogniecioną folię. A jeśli drzewa, mosty czy architekturę, to takie, które w jego mniemaniu nie są dość piękne. Wszystko ujmuje z oddali i w skali makro, aby w dalszym procesie zamienić brzydotę w piękno sztuki. Chodzi o nadanie innego wyrazu – mówi artysta – smutnemu drzewu, popstrzonemu przęsłu mostu czy szarym budynkom.
Wcześniejsze fotograficzne prace rzeźbiarza pochodziły z cyklu Struktury. Składały się na niego abstrakcyjne obrazy, „nie ukazujące – jak pisałem w innym miejscu – widoków świata przedstawionego, ale właśnie jego struktury, wyszukane w naturze, najczęściej zdegradowane, przybliżone przez obiektyw aparatu fotograficznego znaki rzeczywistości”.
Interpretowało się je, podobnie jak inne kompozycje wizualne, bez odniesień do pierwowzorów ze świata rzeczywistego, z którego zostały „wyjęte”.
Obecne prace poznańskiego artysty, które w zdecydowanej większości trzeba zaliczyć do grafik komputerowych, są o wiele bardziej zróżnicowane pod względem zarówno formalnym, jak i tematycznym. Znajdują się wśród nich kompozycje z rozpoznawalną strukturą rzeczywistości, bo, jak wiemy, bardzo trudno osłabić czy wręcz zatrzeć uchwycony realizm fotograficznego świata. Do tego rodzaju grafik należą: stosunkowo mało przetworzone Morze, znane poznańskie budowle, weduty i krajobraz naturalny. Są to prace o rozmaitym nastroju, niektóre z nich kojarzą się z japońską mangą, inne z ilustracjami do powieści kryminalnych i SF. Mają zróżnicowany klimat i wywołują skojarzenia związane z osobistymi przeżyciami oraz kulturowym wyposażeniem odbiorcy.
Do drugiej grupy prac – mających mniejsze odniesienia do rzeczywistości – zaliczam takie sylwetowe przedstawienia, jak: Victoria, Taniec, Tarzan czy Jeździec. Rozpatrując owe kompozycje, nie sposób dociec, jak wyglądały pierwotne fotografie, które posłużyły do przetworzeń. Lecz z punktu widzenia odbiorcy nie jest to ważne. Dysponuje on bowiem autonomicznym światem przedstawionym przypominającym kompozycje malarskie lub graficzne i może, posiłkując się tytułami, interpretować fotografie, odwołując się do swojej wiedzy i wyobraźni.
Trzecia grupa to kreacyjne prace w rodzaju Zimowego pejzażu i Pękniętego nieba. Możemy się domyślać, że w przypadku pierwszej artysta w rdzewiejącym, pochlapanym gipsem fragmencie jakiegoś niszczejącego przedmiotu zobaczył kawałek lasu, na który pada śnieg. Odpowiednio skadrowany i usytuowany wycinek realności posłużył mu do świetnej, sugestywnej kompozycji. Równie interesująca jest druga praca wykorzystująca zdjęcie popękanego szkła, nasyconego kolorem. Tym razem powstał zagadkowy pejzaż fantastyczny zapraszający do interpretacji widzów o bujnej imaginacji.
I wreszcie ostatnia, czwarta grupa grafik (Mgławica, Galaktyczny ptak) pozbawionych elementów realistycznych, w których związki ze znanym nam światem zostały zatarte. Można więc, jak się okazuje, posługując się przetworzonymi kliszami rzeczywistości, ukazać nieznane wcześniej światy.
Fotografik opracowując wyjściowe kadry, często postępuje z gorliwością neofity, co sprawia, że uzyskane obrazy są – moim zdaniem – niekiedy zbyt kolorowe i przejaskrawione. Tak, jak gdyby nie wierzył, że w otaczającej nas rozbuchanej, barwnej fotosferze wysmakowane, nasycone osobowością twórcy kompozycje są w stanie poruszyć estetyczną wrażliwość widza. Stosuje więc środki wyrazu o dużej sile oddziaływania. Myślę, że gdy jego wiara we własne komputerowe umiejętności i własną prawdę artystyczną wzrośnie, prace staną się bardziej stonowane.
Odbiorców grafik komputerowych Rafalika interesuje wyłącznie efekt końcowy. Natomiast autor prac doskonale pamięta, gdzie i co sfotografował; zna punkt wyjścia i dojścia swoich kompozycji. Cechuje go wspomniana na początku dwoistość odbioru. Z jednej strony ucieka od brzydoty i banalności w świat sztuki, a z drugiej – ta zdegradowana rzeczywistość go pociąga, jakby pragnął jej odnowy. Niewątpliwie jako jedyny posiada klucz do dwóch światów – realnego i wykreowanego.
Generalnie można powiedzieć, przytaczając myśl Ernsta Cassirera, że Rafalik w tyglu swojej wyobraźni rozpuszcza twardą materię rzeczy, a w rezultacie tego procesu odkrywa świat nowych form plastycznych.
Kazimierz Rafalik
(rocznik 1938) – rzeźbiarz, fotografik, publicysta. Absolwent Politechniki Poznańskiej. Rzeźbi od kilkudziesięciu lat. Czyni to z potrzeby ducha, ale też na zamówienia instytucji publicznych, władz samorządowych, przedsiębiorstw, szkół i osób prywatnych.
W jego pracowni powstają rzeźby z drewna, tworzyw sztucznych, aluminium, stali kwasoodpornej, a najczęściej ze stopów miedzi. Oprócz form wolnostojących ma w swoim dorobku płaskorzeźby, plakiety, medale, tablice pamiątkowe i statuetki.
Prezentował swoje prace na ponad dwustu wystawach.
Jest członkiem Związku Artystów Plastyków, Ekologicznego Stowarzyszenia Środowisk Twórczych „Ekoart” i Związku Polskich Artystów Rzeźbiarzy. Za swoją działalność artystyczną i popularyzatorską zdobył 130 nagród i wyróżnień, m.in.: Nagrodę Ministerstwa Kultury w 1989 roku, I nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie na Projekt Rzeźby Parkowej,
I nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Fotograficznym pt. „Wspomnienie lata”, Złoty medal na I Międzynarodowym Plenerze w Kudowie Zdroju, Grand Prix i Medal Związku Artystów Fotografików oraz dodatkowo nagrodę publiczności na Ogólnopolskich Warsztatach Fotograficznych „Diastar” w Starachowicach.

























