Reklama
czwartek, 22 marca 2018 23:16

Wiele twarzy szreniawskiego muzeum…

Napisane przez  Administrator

Z dyrektorem Muzeum Janem Maćkowiakiem rozmawia Mariola Zdancewicz

Panie Dyrektorze, czy moglibyśmy, podsumowując miniony rok, wskazać najbardziej dla Państwa cenne i ciekawe wydarzenia? 

Z najbardziej istotnych to rozpoczęcie realizacji trzyletniego programu modernizacji pawilonów wystawienniczych, wystaw stałych oraz magazynów zbiorów naszego muzeum. Kwota, jaką zainwestowaliśmy, to około 15 mln zł, które otrzymaliśmy ze środków unijnych Samorządu Województwa Wielkopolskiego. Dotychczas muzeum obywało się bez magazynu zbiorów z prawdziwego zdarzenia, dlatego temu przedsięwzięciu poświęciliśmy ubiegły rok. Odebranie zaprojektowanego przez Instytut Logistyki budynku przewidujemy na maj, czerwiec. Część magazynu, o powierzchni 1600 m2, przeznaczymy do wielopoziomowego składowania, a drugą wyposażymy dopiero, gdy powstanie. Zaczęliśmy od magazynu, żeby zyskać przestrzeń do przesuwania zbiorów w celu prowadzenia modernizacji poszczególnych wystaw. Niektóre z nich mają po 25, 30 lat i nie przystawały już do współczesnych wymagań, a to nie pomagało w ich odbiorze, chociaż miały swój urok. Wychodzimy z założenia, że obecne media, elektronika, wprowadzanie dźwięku, niekiedy zapachu jest potrzebne, ale nie przede wszystkim. Muzeum to są zbiory. Ono ma je pokazywać, ponieważ jest w nie bogate.  Dla nas to duże wyzwanie, gdyż podczas przeprowadzanych prac muzeum będzie czynne, bo nie chcemy stracić zwiedzających.

… mają Państwo stały harmonogram i ludzie przyjeżdżają na konkretne imprezy…      

… i w związku z tym wspólnie z pracownikami zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie, a czy przejdziemy spokojnie przez ten okres, to w dużej mierze zależy od zaangażowania nas wszystkich, tym bardziej że czasu mamy mało, bo musimy całość opanować w ciągu trzech lat. Praktycznie zmodernizujemy całe muzeum z wyjątkiem dwóch wystaw, na które nie starcza środków, ale one są w przyzwoitym stanie. Bierzemy pod uwagę dziesięć wystaw, w tym o historii rolnictwa – od prehistorii do XVIII wieku, wystawy dotyczące rzemiosła, hodowli zwierząt, nawozów i przetwórstwa w połączeniu z gorzelnią, którą też w tym roku spróbujemy oddać do użytku, i jeśli się to uda, na folwark przesuniemy część wystaw. 

… będziecie Państwo serwować własne trunki…?

Być może w tym roku uda się uruchomić produkcję. Przygotowujemy się do wyboru wykonawcy, który poczuje się na siłach, żeby produkować wino, spirytus czy nalewki, i poczuje misję do edukowania w kwestii konsumpcji piwa. Ekspozycja ma też pokazywać walkę z alkoholizmem. Powstanie historyczne mieszkanie gorzelanego, bar z epoki socrealizmu, czyli z 60., 70. lat, żeby można było w tamtej atmosferze wypić piwo. 

Ja będę optować w kierunku nalewek… Elegancki bar „U Gorzelanego” z nalewkami powinien być… (śmiech). 

… nalewki ewentualnie będzie można kupić przy wyjściu. Nawet lepiej przy wyjściu niż przy wejściu (śmiech). 

004_kolekcja_tarpan Rok 2017 przyniósł jeszcze dwie istotne sprawy. Pierwsza: pawilon poświęcony poznańskiej produkcji tarpana jest praktycznie gotowy do wprowadzenia samochodów. Mamy ich blisko 20, z czego pięć już przygotowaliśmy do celów ekspozycyjnych – można nimi wjechać i wyjechać z wystawy, która ma być interaktywna. Przygotowujemy projekt do ministra kultury na dofinansowanie rewitalizacji pojazdów. Koszt jednostkowy to 40-50 tys. zł. Mam wielką nadzieję, że Ministerstwo nam nie odmówi. Poza marszałkiem nikt specjalnie nie chce pomagać muzeum. W przeciwnym wypadku będziemy zmuszeni szukać sponsorów i pokazywać obiekty w stanie, w jakim się znajdują. Otwarcie wystawy na pewno odbędzie się w tym roku. Może pokażemy auta już na Polagrze… Poznaniacy są entuzjastycznie nastawieni do naszego pomysłu. Ci, którzy u nas pracowali przy tarpanach, chcą to robić dalej. Inni oferują różnego rodzaju pomoc. Novol – producent farb i lakierów z Komornik – deklaruje przekazanie farb do pojazdów, których koszt wraz z lakierowaniem jest duży…

Druga sprawa to kolekcja 21 powozów, którą zakupiliśmy od Bogusława Łowińskiego. Samorząd znalazł na nią pieniądze. Koszty rozłożono na trzy lata i zbiór właśnie przechodzi na własność muzeum. Wykańczamy pomieszczenia i w tym kwartale powinniśmy udostępnić wystawę.

Zaczynają Państwo konkurować z Łańcutem…? 

To niemożliwe, Łańcut ma jeden z najlepszych zbiorów w Europie i w kraju… może  jesteśmy drudzy… To dziwnie zabrzmi w moich ustach, ale samorząd widzi sens w pojawianiu się  takich  kolekcji w muzeach. W Wielkopolsce jest to niezwykle ważne i istotne jest to, że myśli się o zachowaniu wartości kulturowych. Konserwacja to kolejny przykład. Na skutek apeli, które wynikają z kongresu muzealników polskich – a jednym z punktów była uchwała, która nawoływała do przeznaczania specjalnych środków na konserwację dóbr techniki właśnie – uzyskaliśmy na ten cel 600 tys. zł dla wszystkich muzeów  marszałkowskich. Bez tej kwoty nie przeprowadzilibyśmy m.in. konserwacji jednej z karet czy tarpana. W ubiegłym roku dostaliśmy ok. 118 tys. zł. i mogliśmy zlecić wyspecjalizowanym firmom konserwację karet i samochodów – bo sami robilibyśmy je latami. Pozyskaliśmy też 25 sztuk akwarel prof. Jana Sokołowskiego – znanego ornitologa, malarza i wykładowcy.  

Muzeum od 2004 roku co dwa lata prowadzi konferencję związaną z konserwacją i zachowaniem zbiorów, która gromadzi od 80 do 100 osób. W październiku odbędzie się kolejna. Na bazie tego cyklicznego wydarzenia staliśmy się znani w środowisku muzealnym w Polsce i poza nią. Rodzą się też poważne pozycje wydawnicze, referaty, opracowania i to stawia muzeum w randze muzeów liczących się w kraju. Tematy bywały różne, głównie oscylowały wokół techniki urządzeń rolniczych pojazdów, traktorów, lokomobil, których pracę pokazujemy, czyli sztuki inżynieryjnej. To pojęcie zrodziło się u nas. Nasze doświadczenia konserwatorskie zainspirowały nas do powołania wraz z Muzeum Okręgowym w Bydgoszczy Stowarzyszenia Muzeów Sztuki Inżynieryjnej. Ma ono reprezentować interesy muzeów, które zajmują się dziedzictwem techniki. Na czele stanął dyrektor prof. Michał Woźniak z Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy. 

 … ale w centrum uwagi ciągle jest granica pomiędzy tym, co jest eksponatem muzealnym, a tym, co ewentualnie eksponatem użytkowym…

Dyskusja wciąż się toczy, też u nas. Jednoznacznie stwierdziliśmy, że brakuje fachowców od konserwacji sztuki inżynieryjnej. Prof. Krzysztof Wisłocki, wiceprzewodniczący Rady naszego muzeum, przygotował projekt podyplomowego studium: Ochrona Zabytków Sztuki Inżynieryjnej, które rusza 16 lutego na Politechnice Poznańskiej. To ważna sprawa, bo w  kraju to będzie pierwsze takie studium. Liczymy też, że osoby z prywatnych firm zaczną się kształcić w tym kierunku, bo coraz modniejsze staje się kolekcjonowanie starych samochodów i innych sprzętów i ktoś musi umieć je konserwować.

Przechodząc do kolejnych wydarzeń ubiegłego roku – ważna dla nas była wystawa poświęcona Tadeuszowi Kościuszce w związku z dwusetną rocznicą śmierci. Celem było pokazanie go jako przyjaciela ludu, wolności, cnót i praw, przypomnienie jego dokonań w walce narodowowyzwoleńczej, roli w kształtowaniu tożsamości narodowej chłopów i w dążeniu do ich wyzwolenia.

Ponadto zakończyliśmy cykl „Mniejszości narodowe na ziemiach polskich”. W tym roku ukaże się książka na ten temat, z uwzględnieniem tych najmniej licznych. jak Karaimi czy Ormianie. Części cyklu znajdowały różny rezonans – od ogromnego zainteresowania Tatarami czy Żydami, po nikłe Rosjanami. Cykl uatrakcyjnialiśmy degustacją potraw i prezentacją kultury kulinarnej. 

A co jeszcze nowego w tym roku?

Wspólnie z prof. Lechem Szajdakiem z Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN organizujemy konferencję poświęconą Dezyderemu Chłapowskiemu, bo mija 230 lat od jego śmierci. To patron naszej statuetki, porucznik Napoleona, adiutant gen. Henryka Dąbrowskiego, dowódca poruszenia na Litwie, generał, prekursor postępowego rolnictwa, którego uczył się w Anglii u hrabiego Norfolk, pozytywista, człowiek, który uczestniczył w życiu Wielkopolski, patriota. Mieszkał w Turwi w powiecie kościańskim. Nawiązaliśmy kontakt z naukowcami z Instytutu Historii, zaczynamy kontaktować się z rodziną Chłapowskiego. Jesteśmy po rozmowach z władzami Kościana, a przed rozmowami ze starostwem i z wójtem. W organizację obchodów chcemy włączyć Stowarzyszenie Ziemi Kościańskiej. Pojawiła się myśl, a Muzeum w Dobrzycy przygotowało już program, ażeby w Winnej Górze, jeśli samorządowi uda się wykupić pałac, stworzyć muzeum zasłużonych Wielkopolan, nie tylko ziemian. Te dwie konferencje to podstawowa kontynuacja spraw związanych z oddaniem wystaw, o których mówiłem. 

Na pewno sukcesem jest też to, że pracownicy dostali od stycznia podwyżki. Związki zawodowe mocno za tym optowały i marszałek wywiązał się z obietnicy. Pracownicy muzeów nie zarabiają dużo i ma to znaczenie dla nastrojów i dla pozyskania dobrych pracowników. 

Do końca stycznia podpiszemy z Automobilklubem Wielkopolskim umowę dotyczącą muzeum motoryzacji. Dokonano wyboru projektu i projektanci wspólnie z gminą Komorniki pracują nad uzyskaniem pozwoleń na budowę. To wszystko jest w gestii Automobilklubu, który gromadzi środki. My pilnujemy kwestii typowo muzealnych, gdyż przejmiemy muzeum motoryzacji po wybudowaniu, a prezes Robert Werle i Automobilklub pilnują spraw związanych z obecnością w muzeum pojazdów, którymi dysponują, a które nie staną się własnością muzeum. 

Muzeum będzie nietypowe. Wniesiemy ogromny walor edukacyjny, bo planujemy organizować pokazy starych samochodów. 

W województwie wielkopolskim wiele osób ma znakomite pojazdy, pochowane po garażach, nieudostępniane. Dla kolekcjonera pokazanie ich to duża sprawa. Mamy jedną z najsilniejszych kolekcji transportu wiejskiego, jakimi są wozy robocze, gospodarcze, w tym do przewozu mleka, mięsa. W Europie nie ma równej. 

Chcemy też ruszyć temat roślin psychoaktywnych. Wszyscy się go boją, nikt się na tym nie zna, poza środowiskami naukowymi. To zagadnienie nie ogranicza się do marihuany czy narkotyków, bo to też herbata, papierosy, zioła i ziołolecznictwo. Jesteśmy przecież muzeum od roślin i przy pomocy Instytutu Włókien Naturalnych i Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Medycznego chcemy w maju zorganizować seminarium z udziałem świata nauki – anatomów, biologów, osób zajmujących się patologiami i policji, które przygotuje nas, jako Muzeum, do podjęcia tej tematyki. Planujemy udostępnić ekspozycję złożoną z żywych roślin wyhodowanych w naturalnych warunkach, ażeby móc prowadzić na nich badania naukowe i podnosić świadomość społeczeństwa w tej kwestii. Pokazalibyśmy też, jakie rzeczywiste korzyści przynosi właściwe wykorzystywanie tych roślin. Mamy już nawet wizję ekspozycji, ale nie będę zdradzał szczegółów. 

fot.  ze zbiorów MNRiPR-S
w Szreniawie

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx