Reklama
czwartek, 22 marca 2018 23:07

Nowocześnie dbać o dziedzictwo

Napisane przez  Administrator

Z prezesem Top Farms Tomaszem Zdziebkowskim rozmawia Mariola Zdancewicz

Historia Top Farms łączy przeszłość z przyszłością. 

Od historii wszystko się zaczyna. Z komasacji gruntów ziemskich powstały Państwowe Gospodarstwa Rolne, które formalnie dzierżawimy od Skarbu Państwa. Reprezentuje go Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, który powstał po połączeniu Agencji Nieruchomości Rolnych, nazywanej wcześniej Agencją Własności Rolnej Skarbu Państwa, z Agencją Rynku Rolnego. Dzierżawy są długoletnie. Obecnie gospodarzymy na majątku Turew Chłapowskich, Gola Podchorowskich, na częściach majątków Mielżyńskich, Żółtowskich, Twardowskich i Wańkowiczów w Gorzyczkach. Są to tereny gmin Głubczyce, Branice, Kietrz, Baborów i Pawłowiczki w województwie opolskim, tereny gmin Kórnik, Kleszczewo, Środa Wielkopolska, Czempiń, Kościan, Kamieniec, Gostyń, Poniec, Piaski, Stęszew, Krzywiń i wspomniana Turew, jak też tereny Siedliska w województwie lubuskim.

 

Poprzez geograficzną rozbudowę naszego przedsięwzięcia działamy również w powiecie bartoszyckim, kętrzyńskim i puckim w województwie warmińsko-mazurskim oraz w Prusewie (gmina Krokowa) w pomorskim. Z historią stykamy się na co dzień, chcemy ją pielęgnować, przenosić dobre tradycje, myśl wielkopolskiego ziemiaństwa i dbać o dziedzictwo.

Zasięg Państwa działań jest duży, obejmuje pięć województw...

W całej Polsce gospodarujemy na około 30 tys. hektarów. Pierwszym gospodarstwem wydzierżawionym od Agencji Rynku Rolnego w roku 1995 było Siedlisko koło Nowej Soli, nad Odrą. Tak zaczynaliśmy w wymagających latach 90. i później systematycznie realizowaliśmy strategię rozwoju firmy. Chcę podkreślić, że nie jesteśmy zainteresowani przejmowaniem ziemi na własność, ale jak najlepszym na niej gospodarowaniem.

To dobrze czy źle?

Taki model wybraliśmy. To inny sposób działania, inne zaangażowanie środków finansowych niż w przypadku posiadania gruntów na własność. Przejęciem ziemi na własność zajmują się ci, którzy chcą w nią inwestować, a my jesteśmy dla nich często operatorem. Rolę właściciela pełni też Skarb Państwa, a nasze zadanie polega na byciu dobrym dzierżawcą. Intensywnie rozwijamy produkcje specjalistycznych upraw, takich jak ziemniaki sadzeniaki czy nasiennictwo, więc wychodzimy poza tradycyjnie pojmowane rolnictwo, jednak naszą podstawową produkcją jest produkcja zbóż w Wielkopolsce i w Głubczycach. 

Kim są odbiorcy?

Na rynek surowcowy produkujemy zboża i typowy surowiec rolny, taki jak pszenica czy pszenżyto, często w ramach kontraktu na określone zamówienia. Na przykład jęczmień browarny dla firm, które produkują słód na potrzeby przemysłu browarniczego. Z kolei dla przemysłu młynarskiego dostarczamy określone gatunki pszenicy, ale też staramy się specjalizować w określonych uprawach, jak na przykład w produkcji orkiszu bogatego w szczególny rodzaj glutenu, na który wzrasta zapotrzebowanie. W tradycyjnej produkcji zbóż występuje spora różnorodność w zależności od wymagań klientów.

Jesteśmy też dużym producentem ziemniaków dla przemysłu frytkowego i chipsowego. Wiele naszych przedsięwzięć jest odpowiedzią na potrzeby rynku. 

Właśnie za tę różnorodność dostał Pan Gazelę Biznesu w ubiegłym roku?

Gazela jest wy-
różnieniem przyznawanym za dynamiczny rozwój, za powtarzalne dobre wyniki i ogólnie za rozwój firmy pod kątem przychodów. Otrzymaliśmy je kolejny rok z rzędu. 

Na ile stuletnia Gorzelnia Turew, która należy do Top Farms, wpływa na Państwa dobry wizerunek? Czy to raczej kula u nogi? 

Bardzo nam zależy na kultywowaniu tradycji i historii, czego przykładem jest Turew. Przejęliśmy tu całe gospodarstwo, w tym byłe folwarczne zabudowania oraz zaplecze produkcyjne, przy czym barokowy pałac łącznie z okalającym go pięknym parkiem jest obecnie we władaniu Polskiej Akademii Nauk. W ramach folwarku funkcjonowała już gorzelnia, w której prowadzono produkcję dla potrzeb przemysłu spirytusowego w Polsce, ale wiadomo, jak potoczyły się jego losy – podupadł w wyniku otwarcia się polskiego rynku i  zmiany modelu ekonomicznego. Ta zabytkowa już w zasadzie gorzelnia z przyczyn czysto ekonomicznych przestała mieć rację bytu. Natomiast dzięki pasji i zaangażowaniu kierownika Grzegorza Koniecznego, jak też dzięki poszanowaniu dokonań poprzedników utrzymaliśmy ją w ruchu i przekształciliśmy w żywe muzeum, nie licząc początkowo na zysk. Zgromadzone tam liczne eksponaty są unikalne i budzą żywe zainteresowanie wśród zwiedzających. Gorzelnia zyskała uznanie władz gminnych i powiatowych, które widzą w niej jedną z atrakcji tego mikroregionu, co jest dla nas dowodem na to, że warto było w nią inwestować. Bardzo nas cieszy ten dodatkowy element naszej działalności, który służy również budowaniu pozytywnego wizerunku wśród producentów napojów alkoholowych czy wódek produkowanych na bazie żyta – w tym wypadku Dańkowskiego Złotego. Jest to nasza przedwojenna odmiana żyta, do teraz uprawiana lokalnie w Polsce, z której gorzelnia produkuje surówkę. 

 Jakie plany na przyszłość?

W dalszym ciągu planujemy rozwijać się głównie w dwóch obszarach. Pierwszy z nich to udoskonalanie tego, czym się obecnie zajmujemy; inwestycje zmierzające do wzrostu efektywności we wszystkich typach produkcji, obniżanie kosztów, dbanie o jakość produktów – zapewnianie surowców o najwyższych standardach, bezpiecznych dla produkcji żywności. Drugi to rozwój polegający na powiększaniu dzierżawionego areału. Jak wspomniałem, specjalizujemy się między innymi w produkcji ziemniaka sadzeniaka, dlatego bardzo interesuje nas powiększenie powierzchni uprawnej o północne tereny Polski, które są dogodne dla jego produkcji, przy czym szukamy też innych możliwości zwiększenia naszego areału uprawnego na terenie całego kraju.

Dodatkowym elementem pośrednio związanym z podstawową produkcją rolną, który jest również ważny z perspektywy naszego dalszego rozwoju, jest nasiennictwo i rozwój tej branży. Jako wiodący producent materiału siewnego zbóż w Polsce reprezentujemy wielu hodowców, mamy pod kontrolą wiele hektarów rozmnożeń tego materiału, przerabiamy go oraz przygotowujemy do sprzedaży bezpośrednio dla rolników, którzy cenią sobie wysoką jakość odmian, jaką dostarczamy. Na tle Europy Polska wykazuje stosunkowo małe wykorzystanie certyfikowanego materiału siewnego, dlatego uważamy, że rynek ten powinien w dalszym ciągu wzrastać i ma przed sobą dobrą przyszłość. 

Czy w sferze Państwa zainteresowań jest tylko Polska, czy też rynek zagraniczny?

Top Farms jest częścią jednego z wiodących, zintegrowanych pionowo producentów rolno-spożywczych w Unii Europejskiej – grupy Spearhead International Ltd., której mam zaszczyt być prezesem. Spółka na rynku polskim została założona w 1995 roku, a następnie w roku 2000 w wyniku połączenia z Greens of Soham weszła w skład obecnej grupy kapitałowej. Byłem jednym z założycieli, który razem z udziałowcami od początku konsekwentnie rozwijał działalność w Polsce oraz za granicą. Grupa poczyniła liczne inwestycje w Czechach, na Słowacji, w Rumunii i oczywiście w Wielkiej Brytanii. W każdym z tych krajów opieramy naszą działalność na długoletnich dzierżawach. 

W Polsce jesteśmy kluczowym producentem nasion traw będących komponentem do produkcji różnego typu mieszanek gazonowych, które eksportujemy do wielu europejskich krajów. 

Jako grupa kapitałowa planujemy rozwijać się na naszych kluczowych rynkach oraz uważnie przyglądamy się możliwościom dalszego rozwoju w innych krajach UE.

Jak wygląda działalność Top Farms na poziomie lokalnym? Jak postrzegane jest dziś rolnictwo i zawód rolnika?

Działamy w obrębie społeczności lokalnych, z którymi budujemy dobre relacje. Jesteśmy jednym z głównych pracodawców na danym mikroterenie czy w danej gminie oraz uczestniczymy w wielu inicjatywach społecznych czy kulturalnych. Angażujemy się w to z pasją i jest to dla nas wspaniała przygoda, która daje nam wiele radości. Ziemia siłą rzeczy łączy i oddziałuje na środowisko.

Rolnictwo jest złożoną dziedziną gospodarki, nacechowaną mnóstwem zmiennych elementów, w tym biologicznych i ekonomicznych. Ryzyko pogodowe oraz inne czynniki, na które nie mamy wpływu, stanowią duże wyzwanie z punktu widzenia zarządzania tak zróżnicowaną i rozbudowaną grupą kapitałową. 

Zawód rolnika jest multidyscyplinarny, niełatwy i dlatego ważne, żeby przyciągać do niego młodych ludzi, zachęcać do wiązania z nim przyszłości i rozwijania tej pasji. To praca atrakcyjna, wymagająca, ale też dająca wiele satysfakcji. 

To, co Pan powiedział, zatoczyło koło, dlatego że jednym z powodów naszej rozmowy jest Turew i Chłapowski – właściwie pierwszy w Polsce świadomy rolnik, który pojechał do Anglii, żeby uczyć się między innymi nowoczesnych upraw i stosowania maszyn. To piękna historia i też tym należy zachęcać młodych...

Rzeczywiście, Chłapowski jeździł do Holkham. Znam tę posiadłość. Zdobywał tam wiedzę, którą stosował później w Polsce, a przede wszystkim w Wielkopolsce, gdzie przeszczepiał nowoczesne rozwiązania, czym zasłużył sobie na miano prekursora w rolnictwie. W pewnym sensie kontynuujemy te tradycje w XXI wieku. 

Gdy sprowadził maszyny rolnicze, ludność mówiła, że diabeł jeździ po polu. 

To był przeskok technologiczny. Dzisiaj jest podobnie: wykorzystujemy drony, monitoring GPS, stosujemy rolnictwo precyzyjne, wykorzystując szereg nowatorskich rozwiązań technicznych. Za chwilę zaczniemy używać robotów do pewnych zabiegów agrotechnicznych, również na polach. I podobnie jak za czasów Chłapowskiego niektórzy mogą pomyśleć, że są odstawiane magiczne sztuczki.

A to tylko nauka.  

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx