Reklama
czwartek, 22 marca 2018 23:06

Jedna z ostatnich...

Napisane przez  Administrator

Z kierownikiem Gorzelni Turew Grzegorzem Koniecznym rozmawia Viola Ordon

W tym roku przypada stulecie gorzelni, to duża okoliczność…

… wybudowano ją w 1918 roku, za czasów Zygmunta Chłapowskiego, a ostatnim właścicielem, do 1939 roku, był Krzysztof Morawski. Pokolenie Morawskich mieszka w Warszawie. Gorzelnię odwiedzili Chłapowscy z Kanady, Anglii i z Polski, następcy synów Chłapowskiego z Kopaszewa, Choryni i z Rąbinia.

Gdy się tutaj zjawiłem 25 lat temu, w promieniu 30 km było czynnych 12, 13 gorzelni. Zwiedziłem je, zobaczyłem, jak odbywa się w nich produkcja. Dzisiaj pozostała tylko ta i jest jedną z nielicznych pracujących. Podlega Urzędowi Celnemu w Lesznie, który w latach 2001-2002 nadzorował 41 czynnych gorzelni. Przyczyną są straty ekonomiczne. Od kiedy przestały działać Polmosy, producenci wódek dyktują swoje ceny: jedni większe, inni mniejsze. Najwyższa cena za stuprocentowy spirytus ziemniaczany, który produkujmy, wynosi 3,38 zł za litr, za spirytus zbożowy – waha się w granicach 2,50-2,60, a na przykład Akwawit Leszno płaci jeszcze mniej – 2,20, 2,30.

… zdaje się, że to powinien być rewelacyjny biznes… 

… niestety nie jest. Widać, ile zarabiają producenci spirytusu, bo państwo nakłada podatki akcyzowe, zaś w sklepie litr spirytusu rektyfikowanego kosztuje powyżej 80 zł. 0,7 litra Super Premium Wyborowej kosztuje w granicach 130 zł. Z tego żyje państwo. Ta sama sytuacja ma miejsce w przypadku benzyny i tytoniu. 

Obecnie wyrabiamy sześć zacierów, co stanowi przerób 20 ton ziemniaków dziennie. Kiedyś gorzelnie były tak prowadzone, że pracowały na okrągło, też w święta. Dzisiaj pracujemy od poniedziałku do piątku. Z jednej strony to dobrze, bo mam wolne, ale w gorzelni zostaje przerwany cykl produkcyjny. Fermentacja trwa 72 godziny – po trzech dobach odfermentowany zacier przechodzi na aparat i odbywa się destylacja. Gdy w sobotę i w niedzielę nie pracujemy, mamy potem cztero- czy pięciodobówkę. 

Dlaczego tak jest?

Tak zdecydowało szefostwo firmy, że za nadgodziny się nie płaci. Ja mam tylko dwóch pracowników, którzy pracują praktycznie cały czas, i nie ma ich kim zastąpić.  

Czy na tym nie traci proces?

Nie. Jedynie zwiększa się zużycie węgla, bo wygasza się kocioł i znowu trzeba go rozpalić, podnieść parę, ciśnienie; właśnie węgiel kosztuje najwięcej w tej produkcji.

Kiedy przybyłem do Turwi, przez 10 lat stosowałem metodę bezciśnieniowego uwalniania skrobi. Śrutowałem zboże i podgrzewałem je w zacierni, i dalszy proces przebiegał już normalnie. Od 2004 roku zaczęliśmy współpracę z Wyborową  S.A. z Poznania, która zażyczyła sobie tradycyjnej produkcji, czyli parowania ziemniaków czy zboża w parniku, bez zimnego zacierania. Od tego czasu parujemy, aktualnie surówkę gorzelniczą z ziemniaków, ale ogólnie też z kukurydzy i ze zboża. Zajmujemy się tylko produkcją surówki, czyli wykonujemy ten podstawowy proces. Oprócz surówek z żyta dla wódki Wyborowej, którą dzisiaj spotykamy pod nazwą Exquisite, sprzedaję surówkę z ziemniaków, przeznaczaną na wódkę Luksusową albo Wyborową. Sprzedawałem również do Destylacji Polskich w Obornikach i do wspomnianego Akwawitu Leszno. 

Czy historia gorzelni ma jakiekolwiek znaczenie?

Pracował i działał tu gen. Dezydery Chłapowski, a później jego synowie. Dezydery wybudował pierwszą gorzelnię w 1832 czy 33 roku, prawdopodobnie blisko pałacu. Budowa obecnej gorzelni trwała cztery lata, od 1914 do 1918, czyli przypadła na czas I wojny światowej. W Turwi była również cukrownia i olejarnia. Wiadomo, że Dezydery wprowadził tutaj rośliny motylkowe i pług metalowy, czyli nowoczesne rolnictwo, którego uczył się w Anglii. Ściągnął też bydło, owce i wprowadził też zadłużony majątek na wysokie progi. Objął 11 tys. mórg, a zostawił spadkobiercom 34 tys. Później działali tu jego synowie – w okolicach Czerwonej Wsi, Rąbinia i Kopaszewa. 

Dzisiaj nikt nie wspomina o Chłapowskim, tylko wiadomo, że tu żył. Od tego nie planujemy uciekać, ale to nie ma znaczenia dla odbiorów. Jakość można sobie zapewnić jedynie własną pracą. Wyborowa S.A. jako jedyny zakład w Polsce skupuje surówkę i bardzo ceni jakość. Nie wiem, czy dla nich ma znaczenie, że gorzelnia jest związana z Chłapowskim…

Jak by Pan określił tę dzisiejszą sytuację, mając na myśli stulecie gorzelni?

Przez sto lat gorzelnia pracowała podczas każdej kampanii. Kampanie, jak określano kiedyś okresy działania gorzelni, zaczynały się we wrześniu, kiedy kopano ziemniaki, które większość gorzelni wykorzystywała do produkcji, i kończyły się w maju. Dzisiaj wygląda to inaczej. Wówczas w okresie międzykampanijnym robiono remonty, przygotowywano się do następnej kampanii. Najistotniejsze, że udało się nam wytrwać przez te wszystkie lata. Dzisiaj należymy do dużej firmy Top Farms Wielkopolska. Gdyby była małym gospodarstwem, na pewno nie utrzymałaby się do dzisiaj…  

Jest tutaj piękny, stary park maszynowy…

W 2004 roku zacząłem tworzyć, w cudzysłowie mówiąc, muzeum gorzelnictwa. Pierwszy element to to, co pozostało w słodowni, a więc waga skrobiowa i tłuczka do ziemniaków. Wyczyściłem je, wypolerowałem i pomalowałem. Później zacząłem ściągać następne eksponaty: maszynę parową z 1906 roku, kocioł parowy jednopłomienicowy z 1905 roku, część żeliwnego aparatu destylacyjnego, bo dzisiejsze są budowane z blachy kwasoodpornej, trochę wcześniejsze z miedzi, już nie z żeliwa, a udało mi się go znaleźć w którejś z gorzelni. Jak go zobaczyłem, to dostałem palpitacji serca i mówię: „Musi stanąć w Turwi”. I stoi, bo to rzeczywiście unikatowy model. Wszystkie duże rzeczy umieściłem przed gorzelnią, obok jest jeszcze dmuchawa elektryczna z 1972 roku i zaciernia, gdzie wszystko było napędzane jeszcze poprzez pasy z maszyny parowej. Mniejsze eksponaty są wystawione w byłej słodowni, gdzie kiedyś produkowano słód, bo chcąc uzyskać spirytus dla gorzelni, musimy wszystko sprowadzić do cukrów prostych, czyli do glukozy i fruktozy, poprzez działanie enzymów. Żeby je uzyskać, kiedyś namaczało się ziarno jęczmienia i robiło się słód, dzisiaj stosujemy sztuczne enzymy. Dodaje się enzym upłynniający, alfa-amylazę, enzym cukrujący – beta-amylazę. 

Wśród mniejszych eksponatów najstarszymi są dwa areometry z Rotterdamu z 1863 roku. Pewna pani z Gdańska przysłała mi alkoholomierz, nie szklany, tylko mosiężny z tablicą alkoholometryczną, gdzie można określić moc alkoholu, i spirytomierz z okresu carskiej Rosji, jak napisała…

Jak Pan będzie świętował rocznicę?

W grudniu 2016 roku założyłem Stowarzyszenie Przyjaciół Gorzelni Turew, które ma dzisiaj 59 członków. Stowarzyszenie pozwala nam otrzymać pomoc finansową na projekty ogłaszane przez władze. Może również pozyskam środki na uroczystość stulecia, ponieważ chcę ją zorganizować 9 czerwca, z udziałem 350-400 zaprzyjaźnionych osób. Ma się odbyć na dziedzińcu przed pałacem, pod namiotem. Planujemy występy, obiad, a goście będą mogli zwiedzić gorzelnię, bo leży około 150 m dalej.

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx