Reklama
czwartek, 22 marca 2018 22:51

Mielżyński (1804-1872)

Napisane przez  Administrator

Z kuratorami wystawy „Seweryn Mielżyński (1804-1872)” Agnieszką Murawską, Ewą Siejkowską-Askutją i Tadeuszem Grabskim rozmawia Mariola Zdancewicz

Czy właśnie tak można nazwać jego kolekcje?

Agnieszka Murawska: Absolutnie. To niepowtarzalne zbiory, które wzbogaciły Wielkopolskę i Poznań, ponieważ było to pierwsze na ziemiach polskich publiczne muzeum, pierwsza ekspozycja, która powstała dzięki wielkiej donacji Seweryna Mielżyńskiego. Możemy powiedzieć, że spełniło się też jego marzenie. 

 

W 1871, czyli rok przed śmiercią, zdecydował o przeniesieniu zbiorów do Poznania z Miłosławia, gdzie pierwotnie zawisły w specjalnie wybudowanej galerii, będącej częścią pałacu w Miłosławiu. Zmienił zamiar z przyczyn nie do końca do dzisiaj wyjaśnionych, ale na pewno miały na to wpływ decyzje podjęte wobec Towarzystwa Przyjaciół Nauk, a wcześniej zakup kolekcji malarstwa polskiego Edwarda Rastawieckiego. Warto wiedzieć, że Mielżyński całe życie kolekcjonował sztukę obcą – od XIV do XIX wieku, wszystkich szkół, które były wtedy znaczące. Szkołę polską traktował tak jak wszystkie inne szkoły – niemiecką, angielską, włoską czy francuską. Nie wyróżniał jej. Natomiast zbiory Edwarda Rastawieckiego poświęcone były wyłącznie sztuce polskiej, w związku z czym połączenie tych dwóch kolekcji dało zupełnie nową jakość.

Dlaczego w tym momencie?

Tadeusz Grabski: Po pierwsze, chcieliśmy upamiętnić i uczcić jego 145 rocznicę śmierci, po drugie, zasłużył się tym wielkim darem, który nie miał miejsca, jeśli chodzi o dar dla muzealnictwa, dla kultury polskiej, ani tu, na terenie Wielkopolski, a sądzę, że na terenie ziem polskich również nie. On nie tylko przekazał swoje zbiory, nie tylko zakupił nieruchomość dla tych zbiorów, ale również uposażył przyszłe muzeum w postaci renty miłosławskiej, która pozwoliła rozwijać się muzeum Mielżyńskich. Chcemy przypomnieć jego wielkie zasługi, o których powinniśmy mówić, a o których wielokrotnie zapominano. 

To proszę nieco o genealogii. 

Ewa Siejkowska-Askutja: Seweryn Mielżyński urodził się w Poznaniu, w rodzinie bardzo zasłużonej dla Wielkopolski, która niestety nie doczekała się dotąd opracowania naukowego. W związku z czym nie są rozświetlone daty, fakty, wydarzenia, więc i nasze opinie są tylko cząstkowe. Młodych badaczy może właśnie to zachęcić do zainteresowania się tak naprawdę nieruszonym problemem, jakim jest to, co zrobili dla Wielkopolski i kim byli Mielżyńscy z Pawłowic, z Miłosławia i z Chobienic. 

Urodził się jako syn Józefa Mielżyńskiego i Franciszki z Niemojewskich w rodzinie, w której dużą rolę odgrywały panie. Został ukształtowany razem ze swoimi również wybitnymi braćmi – Ignacym i Maciejem – przez przybyłego z Francji Jana Baptystę Mottego, ojca Marcelego Mottego, w duchu kultury francuskiej, tak że mógł podjąć później studia w Genewie. Jeśli chodzi o rodzinę, to nie była jakoś szalenie majętna. Była to dobrze uposażona rodzina, już w tamtym czasie powinno się mówić ziemiańska, a nie szlachecka, posiadająca tytuł hrabiowski od 1817 roku. Otrzymał go od króla pruskiego ojciec Seweryna. Natomiast on sam nie cenił tego tytułu, uważał go z gruntu za niepolski, natomiast szczycił się swoim szlachectwem, co uwidocznił w fotelu, gdzie na zaplecku jest umieszczony jego rodowy herb Nowina. 

 Był wszechstronny... Możemy z całą pewnością powiedzieć, że spectrum jego umiejętności było szerokie. 

Był prekursorem fotografii na ziemiach polskich. Za historykiem fotografii Ignacym Płażewskim przypisujemy mu przetłumaczenie na język polski książki Louisa Jacquesa Daguerre’a, który w 1839 zaprezentował pierwsze pokazy nowej techniki utrwalania obrazu, nazwanej od jego nazwiska dagerotypią. Trzeba również pamiętać, że wykształcenie inżyniera wojskowego, jakie otrzymał, dało mu podstawy do tego, by zajmować się budownictwem i architekturą, bo na pewno jego ręką jest przebudowany pałac w Miłosławiu i inne budynki w tym mieście. Gdy pojedziemy do Miłosławia, to widoczne są tam ślady urządzenia tego miasteczka przez Mielżyńskiego. 

Jeśli chodzi o jego umiejętności, to na czoło trzeba wysunąć zdolności malarskie. Był rysownikiem i malarzem, pejzażystą, malarzem religijnym i portrecistą także. Niestety nie zachowało się tych prac zbyt wiele.

Były już gdzieś prezentowane?

Zgromadzone tutaj; to pierwszy pokaz prac, które się ostały. Może warto jeszcze dodać, że oprócz tego, że posługiwał się pędzlem, to również posługiwał się dłutem. Wiemy to z nielicznych wzmianek, a przede wszystkim z listu testamentowego żony, że fotel, który znajduje się od czasów śmierci Mielżyńskiego w zbiorach Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, jest również, jak napisała żona, „ręką mego męża rzeźbiony”.

Był też architektem. Zostawił po sobie projekty i budowle. Większość z nich jest związana z Miłosławiem.

AM: Przede wszystkim jest to siedziba Mielżyńskich, czyli pałac, który do dzisiaj istnieje. Może mało kto wie, że swoją dzisiejszą formę zawdzięcza przebudowie z końca wieku XIX, natomiast zachowane projekty i rysunki, które możemy oglądać na wystawie, pokazują, jak wyglądał w czasach Seweryna Mielżyńskiego. Wzniósł też w Miłosławiu dla siebie zameczek myśliwski zwany Bażantarnią, który do dzisiaj istnieje; dla pracowników... kolonię domów folwarcznych – to dość wygodne, jak na owe czasy, czworaki, wybudował także dom dla leśniczego, nazywany Bagatelką – tam znajduje się teraz ośrodek wakacyjny, hotel i kawiarnia...

... i dobra kawa. 

Wybudował też sierociniec i, co było bardzo ważne, szkołę, która nie tylko istnieje, ale jeszcze do niedawna, dopóki nie powstał nowy budynek, była używana. 

… a pałac też przerobiono na szkołę... 

TG:.. w’45 roku został wysadzony w powietrze, część budynku się zawaliła. 

W końcu lat 60. przeprowadzono gruntowną odbudowę, już z myślą o tym, żeby pomieścić tam szkołę. I do dzisiaj jako szkoła funkcjonuje. Przyczynił się do odbudowy kościoła pw. św. Jakuba i do wzbogacenia jego wystroju. Namalował aż pięć obrazów, które do dzisiaj w tym kościele się znajdują. Drewnianą dzwonnicę przerobił na murowaną. Również wspomógł budowę synagogi. W międzyczasie Miłosław przeżył wielki kataklizm, jakim była bitwa Wiosny Ludów, która rozegrała się tutaj w 1848 roku, w czasie której i pałac, i większość budowli została poważnie uszkodzona, obrabowana, zniszczona…

… mimo że bitwa była zwycięska… 

AM: Dla uczczenia jej ofiar i dla pamięci Mielżyński wzniósł pomnik w miejscu, gdzie stała stara figura św. Wawrzyńca; po prostu go odnowił, a na cokole umieszczona została tablica pamiątkowa. 

TG: Dzięki naszej grupie i dzięki mieszkańcom Miłosławia w ubiegłym roku w grudniu odsłonięto na zewnętrznej ścianie kaplicy grobowej Mielżyńskich tablicę pamiątkową. W krypcie kaplicy spoczywają małżonkowie Mielżyńscy z synem i artysta malarz Leon Kapliński.

ES-A: Szerszy, patriotyczny wydźwięk ma kaplica grobowa gen. Jana Henryka Dąbrowskiego przy kościele w Winnej Górze. Mielżyński należał do grona osób, które od dawna nosiły się z zamiarem uczczenia Dąbrowskiego, ale udało się to dopiero w roku 1863, wtedy kiedy sam zaprojektował kaplicę, wystrój wnętrza, witraże, ołtarz, namalował obraz, który tutaj, na naszej wystawie, można obejrzeć. W tym roku przypada 200 rocznica śmierci gen. J.H. Dąbrowskiego!

W pałacu znajdowali gościnę znakomici pisarze, poeci, kompozytorzy...

ES-A: Miłosławski pałac był ośrodkiem polskości co najmniej w dwójnasób. Po pierwsze, toczyło się tam łączące Polaków z trzech zaborów i z emigracji życie kulturalne, ale i nie mniej ważne życie konspiracyjne. Było to też miejsce przez dziesięciolecia przez policję pruską inwigilowane, czego są dowody w aktach policji pruskiej, przechowywanych w Archiwum Państwowym w Poznaniu. Ludzi tam bywających, a czasami pomieszkujących nawet latami, łączyła działalność kulturalna, gdyż Mielżyński uważał, i tak zostało zapisane w kodycylu do testamentu, że niezbędne jest podniesienie materialne i moralne narodu, i to właśnie chciał poprzez swój dokument testamentowy i legaty narodowi zapewnić. W ośrodku miłosławskim bywały takie osoby, właściwie konstytutywne dla polskiej kultury tamtego czasu, jak Teofil Lenartowicz, jak Józef Ignacy Kraszewski, Aleksander Zarzycki, dzisiaj troszeczkę mniej eksponowany, ale wybitny kompozytor, współtwórca Polskiego Towarzystwa Muzycznego, tam gościła żona Lenartowicza – Zofia z Szymanowskich, która tam też zresztą zmarła, bywał Adam Chmielowski czy Leon Kapliński, wybitni malarze, również Maksymilian Gierymski, którego Seweryn Mielżyński odkrył. Miał doskonałą rękę do wynajdywania talentów i wspomagania ich na początku drogi artystycznej i może właśnie warto powiedzieć, że Monachijczycy, tak obecnie cenieni, odbywali studia dzięki wsparciu Seweryna i jego bardzo zasłużonej małżonki Franciszki z Wilkszyckich Mielżyńskiej. I o ile na odwrocie obrazów są dedykacje dla Seweryna Mielżyńskiego od malarzy, o tyle na bardzo wielu książkach w owym czasie wychodzących widnieją dedykacje dla obojga małżonków. Jest to ewenement. Nie spotkałam się w tym czasie z tego rodzaju dedykacjami, które pokazywały, jak ogromną rolę ta kobieta w ówczesnych warunkach odgrywała. 

TG: Możemy jeszcze dodać, że Seweryn Mielżyński również tutaj, obok w Bazarze, organizował życie towarzyskie obejmujące wszystkie sfery życia publicznego. Uczestniczyli w nim zarówno mieszczanie, szlachta, jak i wszyscy przedstawiciele poznańskiego społeczeństwa. To w jakiś sposób umacniało poznańczyków. To było również środkiem propagowania nowych idei, między innymi też pracy organicznej, gdzie Seweryn wspomaga swoimi donacjami Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk. 

AM: Truizmem będzie powiedzenie, że był patriotą, ale był nim, całym swoim jestestwem, i służył temu, żeby Polska odzyskała suwerenność. Franciszka i Seweryn Mielżyńscy, pisząc w 1872 roku dokumenty testamentowe, byli przekonani, że powstanie suwerennej Polski jest kwestią czasu, ponieważ postanowili, że ufundowana przez nich Akademia Rolnicza w Miłosławiu stanie się własnością państwa polskiego. Proszę Państwa, w tamtych czasach moc polityki germanizacyjnej jeszcze nad Polakami nie zawisła, ale była już bardzo mocno trzymającą nas za gardło koniecznością historyczną, która odbiła się bardzo negatywnie na rozwoju zarówno kultury, języka, jak i materialnych podstaw bytu narodu. Może warto powiedzieć, że jeżeli Państwo przyjdą na wystawę, to zobaczą nie tylko malarstwo, o którym mówiliśmy, ale ślad tego, że Mielżyński traktował tworzenie muzeum bardzo szeroko. On rozumiał je jako muzeum kultury ogólnoludzkiej. Po pierwsze, podarował Towarzystwu Przyjaciół Nauk zbiory archeologiczne wykopane na terenie jego majętności, dopełnił je później zakupionymi specjalnie w tym celu wykopaliskami pochodzącymi w Pompejów i Herkulanum, jak również dokumentującymi je rycinami prof. Wilhelma Zahna odpowiedzialnego za te wykopaliska. Poza tym podarował bogaty księgozbiór, swoje prace artystyczne, które możemy tutaj oglądać, zbiór rycin, numizmatów, także pamiętać warto, że zbiory miłosławskie to nie tylko malarstwo, ale bardzo różnorodne dzieła.

 A jakim był Polakiem? Na pewno szalenie zasłużonym, o bardzo bogatej biografii, która tak naprawdę nadaje się na film sensacyjny, bo są i wątki konspiracyjne, i wątki związane w walkami niepodległościowymi, nie tylko w naszej ojczyźnie, ale i we Włoszech, wątki wolnomularskie, konspiracja związana z Wiosną Ludów, udział w największym procesie przeciwko Polakom z 1847 roku; był trzy razy więziony, dwa razy ranny i ta niesamowita świadomość, że niezbędna do powrotu do własnej suwerenności państwowej jest nie tylko walka, ale tworzenie spójności społecznej i wciągnięcie do współodczuwania ojczyzny wszystkich warstw, przede wszystkim chłopstwa, które wtedy usiłowali również pozyskać zaborcy.

W 1920 roku – właśnie w uznaniu zasług Seweryna Mielżyńskiego – władze miasta Poznania nadały jego imię ulicy, przy której nabył nieruchomość i przyczynił się do wybudowania gmachu PTPN i muzeum. I tak jest do dzisiaj. 

Wróćmy jeszcze do historii wielkiego procesu Polaków oskarżonych o zdradę stanu w 1847, gdzie Seweryn Mielżyński był współoskarżonym. Kto oskarżał?

TG: Władze pruskie. Była zdrada, Henryk Poniński zdradził, kolejny raz doszło do wielkiego aresztowania 254 Polaków, którzy stanęli przed sądem w Berlinie. Ośmiu z nich otrzymało wyroki śmierci, na szczęście ich nie wykonano. Kilku otrzymało wyroki po 20 lat, między innymi Karol Libelt. Natomiast Seweryn należał do grupy 134 osób uwolnionych od zarzutów. 

W proces ten byli zaangażowani najwybitniejsi prawnicy, również berlińscy, koszt wynosił półtora miliona talarów, to jest ok. 4,5 mln marek – to była olbrzymia kwota, która odbiła się tragicznie na stanie finansów Wielkopolan.

AM: Przyjacielem Seweryna i Macieja Mielżyńskich był Wiktor Kurnatowski, o którym wiemy, że było to jego nazwisko przybrane; przybył z Litwy, a w Poznaniu był wybitnym działaczem niepodległościowym i również osobą, która założyła tutaj studio litograficzne. Odbijał w nim różne ryciny i starał się publikować różne dokumenty, między innymi mapę Wielkiego Księstwa Poznańskiego, która została wydana specjalnie w celach pomocy tym, którzy uczestniczyli w spisku mającym na celu wzniecić powstanie trójzaborowe. Miała służyć do celów wojskowych. Wiktor Kurnatowski został współoskarżony z Mielżyńskim. Wśród oskarżonych był też Ludwik Mierosławski, który przyjął taką taktykę, zaleconą przez Adama Mickiewicza, żeby przyznać się do wszystkich czynów, o które są pomawiani przez oskarżyciela, w tym celu, żeby zwrócić uwagę i wywołać odpowiedź na dworach i ówczesnej opinii europejskiej, licząc się z tym, że jednak wszyscy zostaną uwolnieni, bo w końcu do realnej zbrodni nie doszło. Natomiast część współoskarżonych bardzo Mierosławskiego potępiła, a Wiktor Kurnatowski, słysząc, że Mierosławski, przewidziany na wodza naczelnego, sypie, odebrał sobie życie kilkunastoma ciosami noża w serce. To była największa tragedia tego procesu. 

Warning: No images in given directory. Please check the directory!

Debug: given directory - http://merkuriusz.com.pl/images/stories/
images/stories/201889/mielz/g

Część Polaków uwolniono, ponieważ rozpoczęła się Wiosna Ludów 1848. Dodam, że z mowy pogrzebowej dotyczącej Franciszki Mielżyńskiej wiemy, że również ona przebywała dobrowolnie wraz z mężem w więzieniu pruskim. Jest to takie nawiązanie do kobiet, które z mężami dobrowolnie szły na Syberię w zaborze rosyjskim. 

Może warto powiedzieć, że demokratyczne zapatrywania Seweryna Mielżyńskiego były nawet skrajne. Tuż po upadku Wiosny Ludów założył Bractwo Parafii Miłosławskiej, do którego mógł przystąpić każdy uczciwy Polak, a w zarządzie tego bractwa znalazły się osoby wybrane w głosowaniu – sam Mielżyński, ksiądz proboszcz, ale, co znaczące, jeden rolnik i dwóch kupców. Nie wiemy, czy ono realnie działało, zachował się statut. Jest to jedyna rzecz publikowana, podpisana ręką Seweryna Mielżyńskiego, a więc wszystkie elementy, które są wyszczególnione w tym statucie, musiały być dla niego bardzo ważne. Oprócz tego jest prekursorem tworzenia kas oszczędnościowych czy asekuracyjnych towarzystw, o czym mało kto wie. Powołał takie w Miłosławiu, uczulając osoby tam żyjące, przede wszystkim słabo uposażone materialnie, więc mieszczan, drobnomieszczaństwo i chłopstwo, że trzeba o własny byt dbać, nie dać się wykorzystywać i zabiegać o własność, bo tylko własność dodaje wolności, niezależności i podmiotowości, a ...wolność, równość i braterstwo na własności musi się – jako podstawie – opierać. 

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx