Reklama
sobota, 08 lipca 2017 18:19

Kształcimy ustawicznie

Napisane przez  Administrator

Z Lucyną Białk-Cieślak, dyrektor Centrum Edukacji Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Poznaniu, rozmawia Mariola Zdancewicz

Kiedy zaczęła Pani pracę w Centrum Edukacji Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego?

W 2008 roku. Przez dziewięć lat funkcjonowania, czyli do 1 września 2008 roku, ta publiczna jednostka, której organem prowadzącym jest miasto Poznań, nosiła nazwę Poznańskie Centrum Edukacji Ustawicznej i Praktycznej, ale 1 września 2014 roku na jej miejsce powołano Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego, do którego włączono poprzednią jednostkę i składające się na nią szkoły. Ta reforma wiązała się ze zmianami w ustawie o systemie oświaty i miała przygotować Centrum do korzystania z możliwości ustawodawczych i z funduszy unijnych. To karkołomny i czasochłonny zabieg, a sama decyzja strategiczna dla dyrektora, ponieważ zmuszała mnie do corocznego przystępowania do konkursu! Rok 2008 przyniósł mi też pierwsze doświadczenia w zarządzaniu szkołą zawodową.

Wcześniej pracowała Pani na stanowisku nauczyciela w liceum ogólnokształcącym, potem jako dyrektor III Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu, następnie jako kurator oświaty, później wspomagała Pani reorganizację i restrukturyzację szkoły średniej...

...Liceum i Gimnazjum Zgromadzenia Sióstr Sacre Coeur w Pobiedziskach, której jestem absolwentką. 

Kolejny wybór wiązał się z kształceniem zawodowym.

 Tak, ponieważ wówczas nie miało ono należnej rangi. Dopiero w latach 2010 – 2011 zaczęło się doinwestowanie tego istotnego dla gospodarki obszaru i pozyskiwanie środków unijnych. Losy szkoły były różnorodne, w 2006 roku ogłoszono jej likwidację. Rynek edukacyjny przedkładał oferty innych szkół. 

 Moja wizja placówki zakładała rezygnację z pewnej grupy zawodów i dążenie do konsolidacji poprzez skupienie się na branży, która nawiązywała do historii tych połączonych szkół, ale przede wszystkim odpowiadała potrzebom gospodarki, dlatego postawiliśmy nie tylko na mechatronikę i mechanikę, ale utworzyliśmy nowe zawody, jak technik mechanik, technik lotniczy, technik urządzeń systemów energetyki odnawialnej, które odzwierciedlały to zapotrzebowanie. Podjęte ryzyko łączyło się z niepewnym naborem, bo wchodziliśmy w okres największego niżu demograficznego, który się pogłębiał i który nadal się utrzymuje. Wówczas było 11 szczątkowych oddziałów, łącznie ze szkołami policealnymi, dzisiaj jest ich 39, z czego szesnaście liczy sama szkoła młodzieżowa! 

Co dało wprowadzenie koncepcji centrum branżowego?

 Postawiliśmy na wysoką jakość, którą budowaliśmy poprzez aplikowanie o środki unijne i sprawne zarządzanie nimi. Należało też uregulować sytuację prawną terenów, na których znajdują się budynki, abyśmy mogli składać wnioski, co było niemożliwe bez istnienia tzw. zarządu trwałego. 

Od 2000 roku z powodzeniem uczestniczycie Państwo w projektach unijnych. 

Z dużym powodzeniem. Największy nacisk kładliśmy na doposażenie, czyli głównie wybieraliśmy projekty inwestycyjne, a nie tylko miękkie szkoleniowe, aby dostosować infrastrukturę do potrzeb gospodarki. Budowaliśmy zespoły eksperckie, przy wykorzystaniu narzędzi unijnych odbywaliśmy wyjazdy studyjne, żeby obserwować organizację szkolnictwa zawodowego w innych krajach europejskich i czerpać z dobrze rozumianych praktyk, a następnie adaptować je do naszych warunków i potrzeb rynku pracy. Stąd od początku kluczowym elementem było zawiązywanie różnego rodzaju kooperacji, sieci, partnerstw z pracodawcami, którzy dawali nam know-how i informowali nas, jakie grupy zawodów są potrzebne. Dlatego, choć od dawna nie powoływano szkół zawodowych, u nas w 2014 roku powołano Zasadniczą Szkołę Zawodową nr 1, co też nawiązuje do pewnych tradycji, bo w tym budynku mieściło się Technikum Mechaniki Precyzyjnej o wysokim poziomie kształcenia zawodowego. W tej chwili w zasadniczej szkole zawodowej nie ma dziennego trybu nauki, ale organizujemy różnego rodzaju kursy, nadajemy uprawnienia na poziomie zasadniczej szkoły zawodowej, mamy obszar kształcenia zawodowego dla osób dorosłych, bo zapewniamy kształcenie ustawiczne, praktyczne i młodzieżowe. Sprzyjała nam też filozofia wyjścia naprzeciw potrzebom małych i średnich przedsiębiorstw wielkopolskich, ponieważ dają one 80% dochodu dla naszego regionu. 

A duże firmy?

Nie koncentrowaliśmy się na dużych firmach, postawiliśmy na małą i średnią przedsiębiorczość, gdzie nie ma problemu z dobrymi praktykami. Te firmy często posiadają specjalne urządzenia i są podwykonawcami większych organizacji. Dwie, trzy osoby odbywające w tym samym czasie praktyki w tak komfortowych warunkach mogą zdobyć zdecydowanie lepsze przygotowanie praktyczne, niż gdyby odbywało je dziesięć osób.

Czemu służyło zawiązywanie klastrów? 

Zaczęliśmy je budować po zapoznaniu się ze środowiskiem pracy i z pracodawcami. W 2009 roku niewiele osób słyszało o sieci klastrów i o samych klastrach. My skorzystaliśmy z doświadczeń pracowników z Podlasia, którzy wiedzę na ten temat zdobyli w Szkocji. Po skontaktowaniu się z nimi zaprosiłam ich na szkolenie Rady Pedagogicznej, żeby przybliżyli nam sposób budowania sieci, cele i wartości dodane. Byliśmy zachwyceni ich wiedzą. Nasza współpraca rozszerzyła się o ich wsparcie merytoryczne i zainicjowaliśmy pierwszy w Polsce zachodniej Poznański Klaster Edukacyjny. Naprzeciw nam wyszedł Urząd Marszałkowski, który ogłosił konkurs 6.1 dotyczący budowania kooperacji sieciowych i oferował środki na ich funkcjonowanie. Poparci zdobytą wiedzą i współpracą z zakładami pracy zaczęliśmy aplikować.

I? 

...i to był strzał w dziesiątkę, bo ustaliliśmy, że jako jednostka edukacyjna wniesiemy wkład w postaci szkoleń dla uczniów, nadawanie uprawnień pracownikom współpracujących z nami firm, na warunkach zgodnych z oczekiwaniami, a firmy, jak również wyższe uczelnie techniczne będą partycypować w specyfikacji wyposażenia pracowni, przy naszym nadzorze, skorelują działania z podstawą programową i standardami wymagań egzaminacyjnych i zapewnią wiedzę praktyczną. W efekcie mamy pierwsze w Wielkopolsce, trzy wielostanowiskowe, wspaniale wyposażone laboratoria mechatroniki przodującej w Europie firmy Festo, które odpowiadają warunkom naturalnie występującym w produkcji, czyli transfer wiedzy i kompetencji ze środowiska szkoły do środowiska pracy jest bardzo prosty dla absolwenta technikum czy osoby dokształcającej się. Współczłonkowie klastra zyskali plusy z tytułu korzystania z infrastruktury po kosztach i współpracy z jednostką, która nadaje uprawnienia państwowe, rekwalifikuje i adaptuje kolejne grupy pracowników. Mamy więc pracownie mechatroniczne w ramach klastra i pracownie energetyki odnawialnej z elektrowniami wiatrowymi, pompami ciepła i fotowoltaiką.

W 2005 roku minister gospodarki przedstawił potrzebę utworzenia zawodu technik urządzeń i systemów energetyki odnawialnej, a 5 września 2006 hasło do działania dał minister edukacji...

 Wtedy, po uzyskaniu zgody Państwowej Rady Zatrudnienia, mogliśmy jako pierwsi w województwie uruchomić dużo wcześniej zapowiedziany w projekcie nabór do kształcenia w zawodzie technik urządzeń energetyki odnawialnej. Wniosek stworzyliśmy dlatego, że pojawiały się u nas osoby z Holandii i z Danii, które chciały zyskać uprawnienia pracowników elektrowni wiatrowych, jakich żadna z polskich szkół nie nadawała, a ich uzyskanie jest u nas tańsze niż za granicą. Rozpoczęliśmy realizację założeń i przeszkoliliśmy 300 nauczycieli tego zawodu. Także w nauce mechatroniki korzystaliśmy z najlepszych doświadczeń. Nasi pracodawcy wykorzystują układy sterowania Simensa, które stosuje się w większości firm, dlatego weszliśmy w kooperację z Simensem i wszystkie jego sterowania, nawet te najnowsze, znajdują się u nas. Przekazujemy wiedzę aktualną i tym samym odpieramy zarzut, że edukacja nie nadąża za zmianami gospodarczymi. Udało nam się połączyć obszary określone w podstawie programowej kształcenia, nakładającej pełną unifikację i standardy dla szkół, a z drugiej strony rozszerzyliśmy obszar o treści dostosowane do potrzeb naszego regionu. To zamknęło się klamrą potwierdzającą naszą zdolność do bycia ośrodkiem egzaminacyjnym, który poświadcza nadanie kwalifikacji wobec Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. 

Młody człowiek po opuszczeniu szkoły nie ma doświadczenia i przegrywa na rynku pracy, więc uznaliśmy, że damy mu uprawnienia potrzebne do wykonywania zawodu na etapie jego edukacji, co zrealizowaliśmy poprzez miękkie projekty szkoleniowe, które dawały możliwość dodatkowych zaawansowanych kursów, realizowanych w profesjonalnych pracowniach, zorganizowanych tak, by kształcić od poziomu zawodowego do poziomu inżyniera, zgodnie z potrzebami rynku edukacji, ale żeby nasza oferta się nie dezaktualizowała, skoro inwestujemy potężne środki, rozpoczęliśmy kooperację sieci, proponując szkołom wyższym uzupełnianie kwalifikacji praktycznych przez ich studentów. Uzyskaliśmy zdolność akredytowania i certyfikowania większości kwalifikacji, co oznacza nadanie uprawnień europejskich w wybranych modułach kształcenia.

Centrum posiada też certyfikat ISO?

System zarządzania jakości prowadziliśmy od 2009, gdy szkoliliśmy młodocianych pracowników Volkswagena w części praktycznej. Ten szalenie ważny w szkole zawodowej system daje wytyczne dla funkcjonowania pracowników w firmach dbających o swoją jakość, którą gwarantujemy jako jednostka edukacyjna, ale też uczy kultury pracy. Kolejnym krokiem rozwijającym naszą filozofię było umiędzynarodowienie CKZiU, co dotyczyło zapoznania uczniów z różnymi rynkami pracy. Otrzymanie uprawnień międzynarodowych to jedna rzecz, a druga to wymagania rynku, dlatego realizujemy projekty mobilnościowe w ramach programu Erasmus Plus. Obecnie posiadamy Kartę Jakości Mobilności, która potwierdza, że przeprowadzamy praktyki we właściwy sposób i tworzymy programy nauczania skorelowane ze standardami UE. Dajemy uczniom możliwość wyjazdu do Portugalii, Hiszpanii, Niemiec czy do innego kraju na praktyki dodatkowe, na które pozyskujemy środki w ramach programu Erasmus. 

Czy uczeń ponosi za to opłaty?

Nie. Uczeń dostaje dofinansowanie na pobyt, realizuje określony program i zapoznaje się z wymogami danego państwa, i wie, że w zakresie zaawansowanych technologii każdy rynek funkcjonuje podobnie, czy to będzie 28 państw Unii Europejskiej, czy Wschód, bo piszemy też projekty do Federacji Rosyjskiej czy Białorusi. Pracownik jest wpisany do Europejskiej Bazy Mobilności, a jego kwalifikacje są zapisane w bazie poprzez paszport Europas, co oznacza, że gdy dany przedsiębiorca będzie potrzebował kogoś o określonych umiejętnościach, to może zaproponować danej osobie pracę na terenie UE. Może to zła wiadomość dla polskich pracodawców, ale w ten sposób młodzi ludzie mają możliwość kształtowania własnej kariery zawodowej. Dzięki strategii umiędzynarodowienia Centrum jako jedyne w Wielkopolsce otrzymało na trzy lata Kartę Jakości Mobilności. Certyfikat trzeba odnawiać i gwarantować utrzymanie jakości. Kartę ma też jedna ze szkół w zachodniopomorskim. W  tym roku w Polsce uzyskało ją sześć szkół, więc razem dziewięć, a na terenie Unii Europejskiej posiada ją osiemnaście. Zaczęliśmy już kolejne projekty inwestycyjne, mamy kilkanaście laboratoriów, profesjonalną spawalnię na 20 stanowisk i uprawnienia międzynarodowe do nadawania akredytacji spawalniczych.

 Nadmieniła Pani o uczestnictwie w procesie Erasmus. 

W skali Polski jesteśmy tu liderami, nie tylko wysyłamy młodzież na praktyki zagraniczne, ale młodzież z innych krajów w składanych aplikacjach typuje nas jako instytucję, w której chce odbyć praktyki. Mieliśmy praktykantów z Węgier i z Turcji, a w tej chwili mamy aplikacje z jedenastu szkół z siedmiu państw, m.in. z Litwy, Łotwy, Turcji, Węgier, Słowacji, które będą oceniane przez rodzime agencje.

To nie dotyczy tylko kształcenia wokół zawodu pilota, ale też innych dziedzin? 

Oczywiście, u nas wiodącym językiem komunikacji jest angielski, on ma ten komponent rozszerzony, choć niemiecki też jest na dobrym poziomie, ale w szkolnym planie nauczania wygrywa angielski jako bardziej powszechny. Cały czas tworzymy też projekty miękkie dla osób dorosłych, często na podstawie potrzeb, o których informują nas współpracujący z nami pracodawcy. Jest to odpowiedź na dostosowanie kwalifikacji do potrzeb rynku pracy, bo firmy tym się nie zajmują. Jako jedyna instytucja w Wielkopolsce powołaliśmy pośrednictwo pracy i zainicjowaliśmy doradztwo zawodowe dla osób dorosłych.

A w jakim celu?

Reforma edukacji powoduje, że osoby z określonym wykształceniem nie są zorientowane, w jaki sposób mogą podnosić swoje kwalifikacje w nowym systemie, ponieważ zatrzymały się na poziomie techników dla dorosłych. Dzisiaj mamy krótkie formy kształcenia ustawicznego. Świadomy doradca zawodowy wie, jak dobrać pracownika do potrzeb pracodawcy, jak rekwalifikować, żeby podnieść kompetencje na danym odcinku. Punkty doradcze oczywiście funkcjonują na uczelniach, ale nie w centrach kształcenia ustawicznego.

Czyli gdy do Państwa instytucji pośredniczącej zgłasza się określona osoba, to oceniacie jej kwalifikacje, proponujecie rekwalifikowanie albo znajdujecie jej pracę?

Tak, najpierw doradca bada predyspozycje, wypytuje o potrzeby, a następnie ukierunkowuje tę osobę, pokazując jej właściwą ścieżkę edukacji, czy to w naszym centrum, czy w innym typie szkoły zgodnej z potrzebami. Do nas może przyjść każda osoba, kolokwialnie powiem, z ulicy, a doradca zaproponuje jej odpowiednie rozwiązanie. 

Kim jest Państwa absolwent?

W środowisku pracy ma szansę szybkiego awansu na np. mistrza produkcji, bo posiada uprawnienia i kwalifikacje. Część osób, z uwagi na własną kreatywność i innowacyjne patrzenie w przyszłość, zakłada własne firmy. W szkole odbywa się też wojewódzki etap Olimpiady Innowacji Technicznych, na której uczniowie budują urządzenia. Jeden z nich już w drugiej klasie, po uzyskaniu pełnoletności, opracował tanią technologię produkcji drukarek 3D i założył firmę. Mamy uczniów, którzy montują pompy ciepła czy własne obrabiarki sterowane numerycznie, więc tu też widać przedsiębiorczość i wolę samozatrudnienia. Po naszych uczniów zgłaszają się firmy, które poczyniły inwestycje na terenie Wielkopolski, dlatego że dzięki temu sposobowi kształcenia proces adaptacji do warunków pracy okazuje się szybszy.
W Polsce występuje problem różnicy między profilem absolwenta a profilem pracownika. Staramy się tę lukę redukować, przyspieszając adaptację ucznia do warunków pracy, a to są koszty, które każda firma liczy. Nasi absolwenci otrzymują po kilka propozycji pracy, sami wybierają, czy wolą firmę X, czy Y, system dwuzmianowy czy trzyzmianowy.

Ma Pani szerokie plany rozbudowy, proszę też przypomnieć, co zostało zrobione. 

Po etapie modernizacji budynek przy Jawornickiej jest zasilany pompami ciepła, ma oświetlenie ledowe, fotowoltaikę, co też pokazuje uczniom, jak może funkcjonować tak duży obiekt. Uczestniczyliśmy w projekcie na dostosowanie infrastruktury i doposażenie centrum, który już zaakceptowano na 20 mln zł. Za tę kwotę chcemy adaptować drugi budynek i wysokospecjalistyczne doposażenie, włącznie z symulatorami lotu, czyli przygotowujemy się do kształcenia praktycznego online. Mamy już centrum obrabiarek sterowanych numerycznie, gdzie podajemy login, hasło, a uczeń w domu programuje maszynę, która produkuje w CKP. Dzięki dofinansowaniu w wielu pracowniach będą symulatory. Chcemy, żeby rynek usług edukacyjnych rozwijał się również w innych regionach Polski i poza nią. Kształcenie online jest ważne, bo coraz więcej zakładów pracuje w systemie in time i potrzebuje szkoleń na miejscu albo chce zapewnić pracownikom kształcenie online, ponieważ np. pracują
w systemie trzyzmianowym. Im więcej możliwości kształcenia, tym podnoszenie kompetencji będzie efektywniejsze. Prawo polskie daje taką możliwość proporcjonalnie do warunków, a my jesteśmy na etapie ich tworzenia, tak by były korzystne i wpisywały się w standardy europejskie. To, co mamy, cieszy nas, ale nie satysfakcjonuje do końca. Planujemy budowę trzeciego obiektu, być może wykorzystując środki
w ramach programu Horyzont. W tej chwili jesteśmy na etapie tworzenia konsorcjów, porozumień międzynarodowych, inicjujemy projekty strategiczne i projekty przy Komisji Europejskiej.

Szeroko Państwo patrzycie. Czy można powiedzieć, że zaczyna się renesans szkolnictwa zawodowego?

Zmienia się myślenie o sposobie kształcenia zawodowego, bo mamy zaawansowane technologie, inne techniki pracy i zdobywania wiedzy. Z jednej strony to renesans, a z drugiej ta dynamika zmian związana
z rozwojem jest ogromnym wyzwaniem. Mówię to też z perspektywy tzw. inteligentnych specjalizacji, bo tym się zajmujemy,
a nie wszystkie zawody są tak wymagające. Narzędzia zdecydowanie się zmieniają
i musi się zmienić szkoła. 

Tu nawiążę do ostatniego projektu, którego celem jest zwrócenie uwagi, że zawody Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego mają bardzo zaawansowane technologicznie wymagania, np. wykorzystanie w mechanice lotniczej kompozytów. Mówimy o nowoczesnych systemach grzewczych
w odnawialnej energetyce, o dodatkowych nowych uprawnieniach, bo pilot dronów to już nowe uprawnienie zauważalne w dynamice rozwoju gospodarki, choć jeszcze nie ma go w edukacji. Tak, to jest renesans.

Kto Panią nauczył takiego sposobu patrzenia?

Kiedyś słyszałam, że firmy amerykańskie najbardziej potrzebują osób do działań kreatywnych, które mają wykształcenie humanistyczne, najchętniej filozoficzne. Być może tak jest. Kończyłam Wydział Nauk Humanistycznych i Filozoficznych. To szerokie spojrzenie wynika jakby z kreacji, którą jednak daje humanistyka, ale też bierze się z predyspozycji zarządczych.

Tego się nie docenia. Pani widzi, ocenia
i docenia to, co Pani może zrobić. Działa Pani wielopłaszczyznowo. Tu się wszystko uzupełnia. 

Bardzo ważne jest, żeby wsłuchiwać się
w to, co mówią ludzie, i żeby gromadzić wokół siebie osoby o bardzo wysokich kompetencjach, z których argumentacją czasami można się spierać, ale też wypracowuje się pewien konsensus. To jest model pracy zespołowej, gdzie nikt sam sobie nie stworzy koncepcji. 

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx