Spotykamy się dziś w Poznaniu z powodu historycznego wydarzenia, którego konsekwencje są daleko większe od następstw rewolucji francuskiej 1789 roku.
Dokładnie dwieście lat później, w 1989 roku, Europa przeżyła inną rewolucję. Była to raczej rewolucja europejska niż rewolucja w Europie. Była to rewolucja wyzwalająca i była to rewolucja pokojowa. Przez ponad czterdzieści lat bieg historii w Europie kształtowała zimna wojna. W latach tych kontynent dzieliła żelazna kurtyna, jak ją trafnie nazwał Winston Churchill. Mur i drut kolczasty dzieliły Berlin, dzieliły Niemcy, dzieliły cały nasz kontynent.
Od czasu do czasu widzieliśmy, jak ludzie wzniecali bunty, by odzyskać wolność i prawo do samostanowienia: w 1953 roku w Niemieckiej Republice Demokratycznej, w 1956 roku na Węgrzech, w 1968 roku w Czechosłowacji. Z podziwem patrzono na Polaków, którzy wielokrotnie buntowali się w obronie wolności, demokracji i niepodległości swego kraju. Solidarność stała się symbolem tamtych wydarzeń oraz światłem nadziei padającym daleko poza granice Polski.
Okres ten dał początek nowemu duchowi współistnienia w Europie Zachodniej, opierającego się na idei przyrodzonej równości zarówno dużych, jak i małych narodów Europy.
Należę do pokolenia urodzonego w najpotworniejszym okresie europejskiej historii – pokolenia, które dorastało w czasach, gdy wszystko, co było europejską kulturą, samym jej sercem i duszą, uległo rozkładowi. W czasach, kiedy to, co działo się w Niemczech, było jaskrawym zaprzeczeniem nadrzędnej zasady zapisanej w artykule pierwszym Niemieckiej Konstytucji. Cytuję: „Godność ludzka jest nienaruszalna”. „Ludzka” znaczy tutaj „każdego człowieka”; innymi słowy, nie tylko Niemców czy Europejczyków.
W Europie, wśród gruzów II wojny światowej, narodziło się nowe myślenie, które odrzucało aberracje europejskiej historii, naznaczone zaciekłą walką o władzę polityczną oraz zmaganiami o hegemonię w Europie i nad Europą, ale również o status światowego mocarstwa. Poszanowanie godności innych narodów dało początek nowej kulturze współistnienia, która uczyniła z naszego kontynentu jedyny w swoim rodzaju model współpracy regionalnej.
W Europie Zachodniej to, co w zgubny sposób określano jako tradycyjną wrogość pomiędzy Francją a Niemcami, dało początek jedynym w swoim rodzaju stosunkom pomiędzy tymi dwoma wielkimi narodami. Po obu stronach Renu wybitni politycy zdawali sobie sprawę, że francusko-niemiecka współpraca oraz zacieśniające się więzy ważne są nie tylko dla Niemiec i Francji, lecz także dla całej Europy. Stali się oni siłą napędową europejskiego zjednoczenia, wywiązując się w ten sposób ze swych zobowiązań wobec sąsiadów.
W latach zimnej wojny stale pytano mnie, jak będą wyglądać stosunki z naszym dużym wschodnim sąsiadem, jeśli Polska będzie mogła swobodnie decydować o swym losie. To, co działo się w Polsce w tamtych latach podziałów, zawsze zajmowało szczególne miejsce w niemieckich sercach. Zjawisko to przybrało na sile po tym, jak Jan Paweł II został wybrany głową Kościoła katolickiego.
Drzwi prowadzące do nowego początku w stosunkach między naszymi narodami zostały otwarte na początku lat dziewięćdziesiątych podpisaniem polsko-niemieckiego traktatu granicznego z 1990 roku oraz polsko-
-niemieckiego traktatu o przyjaźni z roku 1991. Zanim do tego doszło, miało miejsce wydarzenie, które w nadzwyczajny sposób usunęło bariery pomiędzy naszymi europejskimi narodami. Mam na myśli wielką rewolucję europejską 1989 roku. Po niej nic już nie wyglądało tak, jak w poprzednich dekadach.
W okupowanej przez Sowietów części Europy miały miejsce wystąpienia wolnościowe, które jednak nie działy się jednocześnie. W całym obszarze zdominowanym przez Związek Radziecki nastał czas przemian.
Latem 1989 roku Solidarność zaczęła rządzić Polską. Fala uchodźców przetaczająca się przez ambasady niemieckie – zwłaszcza w Warszawie, Pradze i Budapeszcie – pokazała, że mur jest nieszczelny. W Moskwie odgórna rewolucja zapoczątkowana została dużo wcześniej. Zaś 9 listopada 1989 roku upadł mur berliński.
Gdyby wspólne przeznaczenie Niemców i Polaków wymagało jakiegokolwiek dowodu, z całą pewnością dostarczył go dzień 9 listopada 1989 roku. Wiadomość o zburzeniu muru Kanclerz Helmut Kohl i ja usłyszeliśmy nie w Bonn czy jakimkolwiek innym miejscu na ziemi, lecz w trakcie uroczystej kolacji w Warszawie, na którą zostaliśmy zaproszeni przez nowego polskiego premiera, Tadeusza Mazowieckiego.
Polska wolność oraz zjednoczenie Niemiec okazały się punktem zwrotnym naszego wspólnego przeznaczenia. Były momentem dziejowym, którego my, Niemcy i Polacy, nie powinniśmy nigdy zapomnieć. Z niego wyrosła wspólna odpowiedzialność za przyszłość Europy, odpowiedzialność równie ważna, jak francusko-niemiecka przyjaźń i partnerstwo po II wojnie światowej.
Często zastanawiałem się nad tym, w jaki sposób my – Niemcy, Francuzi i Polacy – moglibyśmy skuteczniej sprostać temu wyzwaniu. Po czym latem 1991 roku postanowiłem zwrócić się z pewną propozycją do swoich odpowiedników w Paryżu i Warszawie: Rolanda Dumasa, francuskiego Ministra Spraw Zagranicznych, oraz Krzysztofa Skubiszewskiego, szefa polskiej dyplomacji. Zaprosiłem ich do Weimaru – miasta Goethego i Schillera. Miasta, gdzie po I wojnie światowej powstała konstytucja pierwszej Republiki Niemieckiej. Weimar miał poza tym być symbolem intelektualnej i kulturalnej odpowiedzialności naszych narodów. Trójkąt Weimarski został w ten sposób powołany do życia jako wyraz nowego myślenia trzech narodów, wyraz naszej determinacji i chęci działania na rzecz jedności europejskiej.
Obecnie z niepokojem zauważamy, że we wszystkich dwudziestu siedmiu krajach członkowskich Unii Europejskiej podnoszą się głosy rzekomo dotyczące ich narodowych interesów. Czyni się to w sposób, który sugeruje, jakoby owe interesy narodowe były niezgodne z interesami Europy, mimo iż coraz bardziej oczywiste jest to, że naszą Europę czeka szczęśliwa przyszłość jedynie wówczas, gdy będziemy ją postrzegać jako wspólne przeznaczenie. Każdemu, kto pomniejsza znaczenie wspomnianych faktów mających miejsce w naszych krajach członkowskich, musimy uświadomić, że mogą one być zwiastunem czegoś znacznie poważniejszego. Nie możemy pozwolić, by ukończenie budowy Unii Europejskiej było zagrożone ze strony tych, którzy nie są w stanie – czy jeszcze gorzej: nie chcą – zrozumieć znaków czasu.
Europa – zjednoczenie Europy – to coś więcej niż tylko odpowiedź na błędy europejskiej historii. To również odpowiedź na wyzwania, z jakimi wszyscy mamy do czynienia w nowym porządku światowym. Zadaniem dla nas na dziś jest ukończenie budowy naszego europejskiego domu.
Podczas gdy dyskutujemy na temat powiększenia i ukończenia naszego europejskiego domu, wyłania się nowy porządek światowy, który po raz pierwszy można słusznie określić mianem globalnego.
Naszym dzisiejszym wyzwaniem jest stworzenie takiego porządku światowego, który uznany zostanie przez wszystkich za sprawiedliwy. Na całym świecie wyłaniają się nowe ośrodki władzy, m.in. Chiny, najludniejszy kraj na ziemi, lecz również Indie, największa na świecie demokracja, Rosja, nasz olbrzymi wschodni sąsiad w Europie, Brazylia, Ameryka Łacińska oraz oczywiście nasi sojusznicy, przyjaciele i krewni po drugiej stronie Atlantyku, czyli Amerykanie.
Czy w tym koncercie narodów nie ma miejsca dla innych państw? Europa udowodniła na przykładzie Unii Europejskiej, że dzięki integracji regionalnej średnie i małe państwa mogą z całą pewnością odgrywać rolę globalnych graczy; tak właśnie postępują państwa ASEAN w Azji Południowo-Wschodniej oraz państwa tworzące Mercosur w Ameryce Łacińskiej. To samo będzie miało miejsce w Afryce, zaś narody arabskie, które wkroczyły na drogę ku demokracji, również będą się domagać należnego im miejsca.
Wszystkim im będziemy w stanie zaproponować nasz europejski model. Nie po to, by mieli go przymilnie naśladować, lecz by propagować zasadę głoszącą, że pokojowe współistnienie pomiędzy narodami wymaga uznania, iż państwa i narody są z natury równe, niezależnie od tego, jak są duże.
Zjednoczenie Europy jest korzystne nie tylko dla kontynentu, lecz również dla innych części świata.
Konsekwencje przeszłych europejskich wojen często dało się odczuć w innych częściach globu. Dzisiejszym obowiązkiem Europejczyków jest pokazanie światu, że z historii potrafimy wyciągać odpowiednie nauki. Zasada solidarności zdążyła już zakorzenić się w Europie, lecz jest ona równie ważna dla społeczności międzynarodowej.
Czynnikiem decydującym o kształcie przyszłego porządku światowego jest świadomość globalnej współzależności, wzajemnej zależności w wymiarze globalnym. Wszyscy dziś jesteśmy dla siebie sąsiadami – nieważne, czy nasze kraje mają wspólną granicę, czy jej nie mają.
Amerykański kryzys na rynku kredytów hipotecznych dotknął najmniejszą nawet polską, niemiecką czy francuską wioskę; dotknął jednak również Chiny, Afrykę i Amerykę Łacińską.
Bogactwa naturalne jesteśmy w stanie chronić tylko współpracując ze sobą. Klimat nie zatrzymuje się na granicy państwowej. Globalna mobilność oznacza, że epidemie nie znają granic; to samo dotyczy terroryzmu.
Prezydent Bush (senior) ukuł termin „nowy porządek światowy”; porządek ten miał się narodzić po zakończeniu zimnej wojny.
Nowy porządek światowy będzie musiał przyjąć do wiadomości kilka prawd. Najbardziej podstawowa jest taka, że wielkość nie gwarantuje już siły, natomiast nakłada na nas większą odpowiedzialność. Podstawowa zasada nowego porządku światowego brzmi zatem następująco: rządy prawa stoją ponad prawami rządzących. Ludzkość ma do wyboru trzy możliwości. Pierwsza to globalny chaos pozbawiony reguł, kar i odpowiedzialności – opcja chaosu. Druga to niebezpieczne złudzenie, że kraj może użyć swej siły militarnej i gospodarczej, aby według własnego uznania dyktować reguły, którym sam się nie podporządkowuje, oraz że tylko on może decydować, jakie sankcje stosować wobec łamiących te reguły – to opcja supremacji. Obydwie drogi wiążą się z możliwością poważnego naruszenia stabilności globalnej. Wreszcie trzecia opcja: to globalna współpraca oparta na przyrodzonej równości narodów, państw i regionów – opcja współpracy – coś, co moglibyśmy nazwać opcją europejską. Powinna ona stać się europejskim planem dyskusji nad strategią globalną.
Nie ulegajmy złudzeniom; zmiany, które do nas dotrą, spowodowane będą przez przemieszczające się na świecie płyty tektoniczne. Zmiany te wymagają podjęcia dalekowzrocznych i odpowiedzialnych działań. Po raz kolejny musimy wyraźnie zaznaczyć, że nic już nie będzie takie jak kiedyś.
W świetle powagi kryzysu finansowego i jego następstw, musimy wyciągnąć oczywiste wnioski dla opartego na współzależnościach porządku światowego. Planowane światowe konferencje finansowe muszą doprowadzić do zmian w instytucjach finansowych. Fakt, że to Europa po raz kolejny zaproponowała zwołanie tych konferencji, świadczy o władzy, jaką posiada Unia Europejska, kiedy działa w sposób zdecydowany, opierając się na klarownych ideach.
Nieustanne domaganie się transparentności na światowych rynkach finansowych to tylko jeden z aspektów planowania, które nas czeka. To sprawa równie nagląca, jak koncepcja globalnej energii. Kraje konsumenckie muszą zrozumieć, że jest to możliwe do osiągnięcia tylko wraz z krajami produkującymi, nie przeciwko nim; to samo można powiedzieć o krajach produkujących, ponieważ muszą one mieć pewność, że popyt zostanie utrzymany.
W naszej gospodarce rynkowej za rzecz oczywistą uważamy przyjazne, wyzwalające kreatywność otoczenie; tego samego potrzebuje cały świat.
Żywotną kwestią dla rodzaju ludzkiego stała się debata na temat jednobiegunowego i wielobiegunowego świata; równie istotne jest jednak pytanie, czy uda nam się wykorzystać kryzys finansowy w taki sposób, by planowanie wszystkich obszarów globalnego współistnienia uczynić pierwszym punktem międzynarodowego programu działania.
Mówimy o stworzeniu globalnej architektury na rzecz stabilności. Ten globalny porządek gospodarczy i finansowy wiąże się z istnieniem zarówno reguł, jak i kar za ich łamanie. Oznacza to wspólną odpowiedź na globalne wyzwania dotyczące zmian klimatycznych oraz zasobów energii.
Europa może nie tylko wykorzystać swoje doświadczenie, by zaproponować model na przyszłość; może także zaprezentować głębokie przekonanie, że wizje staną się rzeczywistością.
Bieg historii zależy od tego, czy, oraz w jaki sposób, na niego wpłyniemy.
Tłumaczenie: Radosław Lewandowski
Wybór: Mariola Zdancewicz

























