Reklama
sobota, 08 lipca 2017 18:10

O fenomenie Tarpana, wiekopolskim piwowarstwie i Muzeum Motoryzacji

Napisane przez  Administrator

Z dyrektorem Janem Maćkowiakiem, specjalistą ds. promocji i marketingu Mariuszem Gąszczołowskim oraz z kuratorem Muzeum Tarpana Gerardem Radeckim z Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie rozmawia Mariola Zdancewicz

Tarpanów w muzeum przybyło. Ile modeli liczy w tej chwili kolekcja?

Dyr. Jan Maćkowiak: Łącznie z pojazdami specjalistycznymi mamy piętnaście najważniejszych modeli. Między innymi standardowy z przesuwaną ścianką, tzw. papieski, wykorzystywany przez dziennikarzy podczas wizyty papieża, czy furgon. Dyrekcja Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Poznaniu obiecała sprzedać nam tarpana z wysięgnikiem, którym wciąż jeżdżą, co świadczy o długiej użyteczności.  W najbliższych dniach otrzymamy też model z Ochotniczej Straży Pożarnej. 

Gerard Radecki: Pozyskujemy też honkera, wytwarzanego w Fabryce Samochodów Rolniczych w Poznaniu w Antoninku. To dziś typowy pojazd terenowy polskiej armii. 

J.M.: Tarpany już przestają służyć. Pierwsze wyjechały z fabryki 40 lat temu. Trafiamy na ostatnie egzemplarze. Pozyskujemy je różnymi sposobami, często za symboliczne ceny – 500 czy 1000 zł, ze względów praktycznych, aby nie komplikować sprawy pochodzenia, bo darczyńcy są skłonni oddać samochody za darmo. Akcja zgromadziła zespół pasjonatów wraz z byłym naczelnym poznańskiej Fabryki Samochodów Rolniczych „POLMO” Andrzejem Bobińskim, właściwie twórcą zakładu i znawcą początków tarpana. Poznaliśmy też modelarza tarpanów, który sprzedaje nam kolekcję po okazyjnej cenie. Zainteresowanie akcją przerosło oczekiwania. Dzwoniło mnóstwo ludzi chętnych do współpracy, do przekazania materiałów, wspomnień. Nieładnie to zabrzmi, ale nie mogłem uwolnić się od telefonów. To niezwykle sympatyczne i świadczy o potrzebie zorganizowania tej inicjatywy.

Dla Poznaniaków i miłośników motoryzacji to na pewno gratka…

G.R.: Jako Wielkopolanie i pracownicy muzeum w Szreniawie jesteśmy posiadaczami fenomenu kultury przemysłowej naszego regionu, jakim był tarpan.  Fenomenu – bo właśnie w Wielkopolsce narodził się ten uniwersalny pojazd, który miał służyć wielodzietnym rodzinom rolniczym i spełniać funkcje furmanki, ciągnika czy konia. Stąd przylgnęło do niego złośliwe określenie „furmanki z Wielkopolski”. Tarpan powstał na początku lat 70. XX w., można powiedzieć, że miał w sobie geny samochodów z funkcją użytkową i rekreacyjną, które produkowano już w Europie wcześniej, jak land rover, citroën méhari, fiat moretti127, simca1200, czy też nieco późniejsza
simca/ talbot rancho, która zrewolucjonizowała rynek samochodów jako pierwszy van na świecie. Tarpan znakomicie wpisał się w ten krąg, a to, jaki był, wynikało z ówczesnych uwarunkowań. Socjalizm miał plusy i minusy – można było odgórnie zaprojektować i wdrożyć to auto do produkcji, a  minusem była niska jakość. 

Zrobił się szum wokół Wielkopolskiego Muzeum Motoryzacji. Tarpan wpisze się w nie  czy będzie miał osobną ekspozycję?

J.M.: W Suchym Lesie w latach osiemdziesiątych XX w. powstało pierwsze Muzeum Motoryzacji w Polsce,  potem znane jako muzeum pod Kaponierą. Myślimy o zbudowaniu w Szreniawie stałego muzeum tarpana, które stałoby się oddziałem Muzeum Narodowego Rolnictwa. Pawilon o powierzchni 800 m2 powstanie w ramach środków pozyskanych z Unii Europejskiej. Początek realizacji nastąpi w tym roku, a finał w przyszłym. 

G.R.: Wielkopolska jest zagłębiem rolniczym i zagłębiem kolekcjonerstwa motoryzacyjnego, o bogatych tradycjach, nieznanych w skali kraju, które  chcemy przywołać. Tu znajdowały się słynne wytwórnie karoserii samochodowych – fabryki samochodowe wypuszczały same nadwozia z silnikiem, natomiast podwozia karosowały firmy nadwoziowe – kiedyś producenci powozów.  To w poznańskim salonie włoskiego producenta samochodów  pojawiła się w 1919 roku po raz pierwszy w Polsce nazwa „Polski Fiat”. W Opalenicy powstał pierwszy polski motocykl Lech, o konstrukcji znacznie nowocześniejszej niż nieco późniejsze polskie motocykle , produkowane przez warszawskie Państwowe Zakłady Inżynierii. Wielkopolska ma dzisiaj dwie nowoczesne fabryki Volkswagena, które wyrastają w pewnym sensie i mieszczą się w tradycji tarpana. 

Może on nie jest ładny, ale konstrukcja udana. 

G.R.: Tu bym dyskutował. On jest bardzo ładny. Pudełkowe nadwozie zaprojektował  stylista warszawskiej Fabryki Samochodów Osobowych Zbigniew Wattson. Zawarł w nim najważniejsze tendencje stylistyki samochodowej początku lat 70. W porównaniu z nadwoziem nysy czy żuka nadwozie tarpana jest supernowoczesne. Gorzej z mechaniką. Wybrano archaiczne rozwiązanie. W gospodarce socjalistycznej w Fabryce Samochodów Rolniczych „POLMO” podejmowano próby modernizacji auta: opracowano nowe zawieszenie przednie, wdrożono silnik z licencyjnego fiata 125p, pracowano też  nad silnikiem Diesla itd. Ale od samego początku produkcji Tarpana przełomowy był pomysł ścianki, która po przesunięciu za pierwszy rząd foteli i kanapy pozwalała na zasadniczą zmianę: osobówka pełniła rolę półciężarówki. 

J.M.: Poza ekspozycją planujemy pokazać proces produkcji, szczególnie poprzez ludzi, którzy przy tym pracowali. Nowe muzeum podniesie atrakcyjność instytucji, dlatego warto w nie inwestować, ale ani my, ani samorząd Szreniawy nie może łożyć zbyt wiele pieniędzy, bo i tak dużo go kosztujemy. Prezes Robert Werle – też miłośnik tarpanów, wyjaśnił, że miasto Poznań nie znalazło obiektów ani powierzchni pod budowę Muzeum Motoryzacji, ale marszałek Marek Woźniak, który sam zauważył, że nasza idea wzbogaci szreniawskie muzeum, zdecydował o lokalizacji obiektu obok nas, na polu przy sadzie, jeżeli Automobilklub wyłoży środki. A Automobilklub  już ma w ręku koncepcję budynku i jeżeli będzie działał tak szybko jak dotychczas, to obiekt powstanie w krótkim czasie.

Będzie to miejsce wyjątkowe, bo poza historią to tu jest jedyny w Polsce Tor Poznań…

J.M.: Warto do tego nawiązać, ale wyjątkowość zawrze się też w innym aspekcie. Nie stać nas na nabycie porsche czy mercedesa z lat 80., a  takie maszyny będą prezentowane. Ceny niektórych pojazdów wchodzą w setki tysięcy złotych, dlatego eksponaty nie staną się własnością muzeum. Z reguły właściciele trzymają zabytkowe modele w warunkach niedogodnych do pokazywania, gdzieś w garażach, i zdecydowaliśmy, że przyjmiemy auta w depozyt, a w razie konieczności właściciel odbierze je  i w przygotowanym warsztacie będzie mógł sprawdzić jego stan. Tym samym ofertę poszerzymy o warsztaty, które będą uczyć pracy przy tego typu pojazdach.  

2011-05-15_11-16-39_00332011-05-15_13-03-53_0092MGOB3E7810OB3E7815tarpan

Super pomysł…

J.M.: W naszej ekspozycji znajduje się też 21 powozów jako depozyt od Bogusława Łowińskiego, dawnego członka zespołu Czerwono-Czarnych. Kolekcja, którą wystawiamy od kilku miesięcy, zyskała wysoką ocenę dyrektorów z Łańcuta i Wilanowa. Trwają rozmowy na temat wykupienia zbioru. Dla wielu dworów i pałaców te zabytki stanowiłyby urozmaicenie i jeśli uzyskamy zgodę, a mamy ku temu warunki, powozy zostaną w Wielkopolsce. Mamy również jedną z największych w Polsce, a może i w Europie, rozbudowaną kolekcję wozów roboczych – wozy chłopskie, bryczki, jakimi chłopi jechali do kościoła, a że na wsi mieszkało też ziemiaństwo, w zbiorze nie będzie występowała sprzeczność. Obok plasują się eksponaty mechaniczne, np. samochód lublin czy syrenka.

Na co, poza pawilonem tarpana, zostaną przeznaczone środki z Unii Europejskiej?

J.M.: Dzięki dofinansowaniu w wysokości 14 mln zł modernizujemy dziesięć pawilonów wystawienniczych, niektórych już prawie trzydziestoletnich. Główne to dzieje rolnictwa do XVIII wieku, rzemiosło wiejskie, przetwórstwo rolno-spożywcze związane z przygotowywanymi wystawami przetwórstwa w gorzelni i z gorzelnictwem, hodowla roślin i paszoznawstwo, lecznictwo i weterynaria zwierząt, chów i hodowla zwierząt, inseminacja, wspomniany transport wiejski i muzeum tarpana. To wystawy, które estetyką nie odpowiadają dzisiejszym pokoleniom, nie mówiąc o nowych technologiach, które wprowadzamy z umiarem. Mamy blisko tysiąc tytułów starych filmów o rolnictwie, slajdów, zdjęć, więc wykorzystujemy je. Planujemy też modernizację magazynu bibliotecznego. Początek realizacji zacznie się w tym roku, a koniec nastąpi w przyszłym. Ponad 3 mln zł przeznaczymy na budowę magazynu zbiorów, który  pozwoli na gromadzenie eksponatów, bo znajdują się w tragicznych warunkach. Dokumentacja jest gotowa i wykonawca powinien wejść na plac budowy w lipcu, a finał nastąpi do końca 2019 roku, a może nawet w jego połowie. Sztuką będzie wprowadzenie zmian przy czynnym muzeum, ale potraktujmy to jako urozmaicenie dla zwiedzających.

14 maja odbyła się u Państwa impreza plenerowa na temat piwowarstwa i tradycji piwa w Polsce, które sięgają wcześniejszych wieków, jednak rozkwit jego popularności sięga XVI w.  

Mariusz Gąszczołowski:
To VII Festiwal Piwa w Szreniawie, z większym naciskiem na funkcję rekreacyjną, a oszczędniejszym na interesującą  funkcję edukacyjną. 

Polska od kilkuset lat jest zagłębiem produkcji jarej odmiany jęczmienia dwurzędowego, wykorzystywanego przy produkcji piw. Można stosować inne zboża, jak słód żytni, pszeniczny, ale jęczmień jest  wiodącym składnikiem. Produkowano go na Morawach, Ukrainie i w Bawarii. Poza tym ogromne połacie Lubelszczyzny i Puław znane są z uprawianych na masową skalę szyszek chmielowych – też składnika piwa. W tym jesteśmy potentatem. Na imprezie chodziło o przedstawienie tradycji spożywania piwa i sposobu warzenia. Celem jest też promowanie małych, średnich regionalnych browarów w opozycji do wielkoprzemysłowych, które kierują się innymi zasadami. 

Ile takich browarów jest w Wielkopolsce?

M.G.: Siedem. Zademonstrowaliśmy też piwowarstwo domowe. Proces nieskomplikowany, sprzęt do produkcji piwa niedrogi, a sympatyków przybywa. Pokazaliśmy unikatowe kolekcje birofilów. Inna kwestia to właściwości lecznicze i kosmetyczne piwa, niespecjalnie stosowane w codziennym życiu. Były quizy, np. „Zostań degustatorem piwa” – a to wcale nie taka trudna umiejętność. (śmiech) Powodzeniem cieszy się zawsze stragan „Piwa świata”, gdzie było piwo z Ukrainy, z Niemiec i z Czech, ale też z Nowej Zelandii czy Kanady. Przybyli mogli obejrzeć ekspozycję zabytkowego sprzętu do produkcji piwa.

A ilu degustatorom udało się przetrwać do końca imprezy?

M.G.: Nigdy nikt nie przeholował. Służą temu dwie zapory: cena biletu i wysokie ceny piw z wyższej półki. Tak więc zachowywano się wstrzemięźliwie. Skutecznie walczyliśmy z opinią, jakoby ten złocisty napój tuczył. Wprawdzie pół litra piwa zawiera 250 kilokalorii, ale do tycia przyczynia się wysoki wskaźnik glikemiczny, który powoduje przyjęcie do organizmu większej ilości glukozy, niż gdybyśmy spożyli ją w postaci kilku ciastek. Poziom cukru rośnie szybko i tak też raptownie spada, co wywołuje większy apetyt i stąd po wypiciu piwa sięgamy po przekąski.  

Podobno piwo czyści organizm i bardzo dobrze działa na nerki. 

M.G.: Wielu osobom jest zalecane. Zawiera tetracyklinę. Amerykańscy uczeni wykazali, że wypicie dwóch piw dziennie o około 50% zmniejsza możliwość zapadnięcia na choroby układu krążenia, a na politechnice w Lozannie dowiedziono, że piwo zawiera witaminę B3, czyli rybozyd nikotynamidu, który odpowiada za powstrzymanie procesu tycia. Wszystko się bilansuje. Duże zainteresowanie wzbudziło też garncarskie toczenie kufli ceramicznych. Każdy mógł ukręcić taki kufelek dla siebie, ale żeby on się nadawał do użycia, musi zostać wypalony w temperaturze 900 stopni C. Kapela Po Zagonach grała muzykę biesiadną, idealnie do okazji. Odwiedziło nas 2400 osób. Przy okazji ogromny ukłon w stronę naszego wieloletniego partnera, Kolei Wielkopolskich, które organizują dodatkowe składy pociągów na imprezę, na trasie Poznań – Szreniawa. Bilet wówczas  kosztuje  o połowę mniej – 5 zł w obie strony od osoby, a normalnie 5,30 w jedną stronę. Tym projektem objęliśmy też trasę do Stęszewa, poprzez Szreniawę. Jeżeli podróżny okaże bilet w kasie muzealnej, może wejść do muzeum na zasadach ulgowych.

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx