Reklama
sobota, 08 lipca 2017 18:08

Ściągnąć młodych ludzi

Napisane przez  Administrator

Z przewodniczącym Komitetu Koordynacyjnego Wielkopolskiego Centrum Zaawansowanych Technologii prof. dr. hab. Bogdanem Marcińcem  rozmawia Maja Netter

Panie Profesorze, jesteśmy dzień po uroczystym, oficjalnym rozpoczęciu współpracy z firmą Selvita. Jak Pan ocenia ten ruch?

Wczorajsze otwarcie nastąpiło po prawie półtorarocznych dyskusjach na temat wyboru drugiego po Krakowie miejsca w Polsce, gdzie laboratoria pozwalają na syntezę tzw. fine chemicals, sprzedawanych na całym świecie. Rozpoczęli swoją działalność kilka lat temu w ramach Parku Technologicznego i specjalizują się w syntezie specyficznych leków na zamówienie światowych firm. W związku z tym mają swoich przedstawicieli w Stanach Zjednoczonych i w Europie. Poza działalnością badawczo-rozwojową zajmują się poszukiwaniem nowych leków i z dużą dozą prawdopodobieństwa tworzą pierwszy polski lek na białaczkę. To jest ich wielka zasługa. Nie do przecenienia jest tu rola chemików, ale i ekspertów z medycyny i farmacji. Zatrudnieni są ludzie najczęściej po doktoracie, a istotą jest to, żeby otrzymać czyściutkie, precyzyjne związki, często droższe od złota i stąd nazywane po angielsku fine chemicals. Ja to tłumaczę jako biżuterię chemiczną, bo fine znaczy mały, ale doskonały. To jest ogromna rola, a ich misja idealnie wpisuje się w misję naszego, multidyscyplinarnego centrum. Tworzenie grup ekspertów wokół problemu, który daje oddźwięk na całym świecie, to jest to, o co nam chodzi. Bardzo się cieszę, że wybrali Poznań, bo kandydowały Wrocław, Łódź i Warszawa. Konkurencję przewyższaliśmy potencjałem badawczym i dobrą organizacją pracy. Znaczenie ma też fakt, że za chwilę otworzymy zwierzętarnię, co jest konieczne dla wprowadzenia nowych związków biologicznie czynnych.

Jakie nadzieje wiąże Pan ze startem tak dużej firmy w centrum?

Jest to już europejska firma, a jej współdziałanie z nauką jest pewnym wzorcem do naśladowania. Mamy w centrum kilka firm polskich współpracujących z nauką, ale oczekujemy na przedstawicieli firm innowacyjnych, co pozwalałoby wspólnie z nauką znaleźć nowe rozwiązania i nowe biznesy. Mamy więc nadzieję, że ten kierunek nabierze rozpędu.

Kiedyś Państwo mieliście priorytety nawiązujące do strategii lizbońskiej, potem to upadło… 

Bo lizbońska strategia upadła... 3% PKB, które miało pochodzić spoza budżetu i z budżetu łącznie na naukę i miało być zrealizowane do 2010 roku, okazało się fiaskiem nie tylko w Polsce. Dlatego Azja i  Stany Zjednoczone tak mocno nas wyprzedzają, bo tam mariaż nauki z przemysłem trwa od wielu lat. Ta współpraca w Europie była zawsze trochę tradycyjna. Naukowcy sobie, a  biznes sobie. Dopiero od niedawna się to zmieniło.

Ale „za moment” tu będą Chińczycy, na pewno. Wczoraj dostałem propozycję przez pośrednika od chińskiej firmy, która chciałaby u nas wynająć pomieszczenia na badania biologiczne, DNA. 

Oni też działają intensywnie w dziedzinie krzemu. Kupili większość udziałów w Bluestar Elkem – to jest firma francuska, jeden z dużych koncernów, w skład którego wchodzi producent krzemu z Norwegii. Elkem jako jedyny produkuje krzem z piasku. Ten sposób wymaga bardzo dużo energii. Wykorzystuje się w tym celu energię wodną, bo w Norwegii jest ona tania. Otrzymujemy czysty krzem. A potem się go przerabia na krzem półprzewodnikowy. Chiny będą rządzić całym światem. 

Amerykanie już w latach dziewięćdziesiątych, jak tu przyjeżdżali, mówili:
„Polska będzie tym dla Europy, czym
Chiny dla świata”. 

 Co u Pana nowego?

Co nowego. Wkrótce oddamy do użytku jedyną w tej części Polski, najwyższej klasy zwierzętarnię z trzema, czterema typami małych zwierząt. Przygotowanie takiej inwestycji jest niezwykle kosztowne. Myślimy, że wiele i firm, i uczelni będzie tym zainteresowanych. Stąd znacznie wzrośnie liczba projektów. Po drugie, jako centrum unikatowej aparatury, do badania właściwie wszystkiego różnymi metodami, rozszerzamy znacznie działalność. I już otworzyliśmy szklarnię dla nauk przyrodniczych i rolniczych. 

A jakie są możliwości rozwoju centrum? W tej chwili, co jest najważniejsze? 

Najważniejsze, to ściągnąć młodych ludzi z pomysłami. Mamy już siedem, osiem zespołów z zagranicy, które chcą tutaj realizować swoje badania naukowe w dziedzinie chemii, medycyny i farmacji. Głównie dlatego otwieramy zwierzętarnię. Aparatura jest europejskiej klasy, a możliwości prowadzenia badań są mniej kosztowne. Z uwagi na dostępność do kadry naukowej centrum jest multidyscyplinarne. Nie mamy polskich laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie nauki, bo nigdy nie mieliśmy odpowiedniej infrastruktury badawczej. Maria Skłodowska-Curie dostała Nobla za pracę we Francji. Wydaje mi się, że w ciągu 20 lat jest realna szansa, by powolutku tę lukę wypełnić, i nawet… może lepiej o tym nie pisać, że biznes europejski przeniesie się do Polski, bo tu jest równie profesjonalnie, a taniej. 

Czego można życzyć Panu i  centrum po tym udanym starcie?

 W szczególności dobrych pomysłów w synergii nauki z biznesem.

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx