Reklama
sobota, 08 lipca 2017 18:06

Drugie płuco Selvity

Napisane przez  Administrator

Z Bogusławem Sieczkowskim, wiceprezesem Zarządu Selvity S.A., rozmawia Merkuriusz

Selvita jest firmą biotechnologiczną, działającą w obszarze odkrywania i rozwoju leków zastosowanych w onkologii. Czym jeszcze się Państwo zajmujecie?

Specjalizujemy się w onkologii, i ten profil dotyczy naszych własnych badań nad innowacyjnymi projektami. Natomiast część usługowa w większej mierze wiąże się z szeroko pojętą pracą nad rozwojem nowych związków chemicznych, czyli potencjalnych leków, niekoniecznie z obszaru onkologii, które ich twórcy, a nasi klienci, przygotowują do wprowadzenia do fazy przedklinicznej, a następnie klinicznej, aby finalnie, w przypadku powodzenia prób klinicznych, w ciągu kilku następnych lat udostępnić je w aptekach. 

Zaistnieliście w 2007 roku. Jak dziś wygląda dziesięcioletnia firma?

W tym momencie Selvita liczy prawie 400 osób. Mamy trzy biura sprzedażowe, dwa w Stanach Zjednoczonych i jedno w Wielkiej Brytanii, prawie 90% przychodów za ostatni rok pochodzi z zagranicy, spółka notowana na głównym parkiecie giełdy warszawskiej, kapitalizacja sięgająca 800 mln zł – te atuty dowodzą, że jesteśmy średnią firmą o zupełnie przyzwoitej renomie międzynarodowej. 

Gdyby miał Pan określić wielkość Selvity w Polsce, to plasujecie się Państwo po firmie Adamed czy przed?

Musimy troszeczkę rozróżnić profile. Adamed to zdecydowanie większa firma, w dużej mierze nastawiona na produkcję leków generycznych, ale również przeprowadzanie coraz większej ilości projektów innowacyjnych, i bardzo się z tego cieszymy. Natomiast my znajdujemy się na etapie odkrywania leków. Nie jesteśmy w stanie sami przeprowadzić ich przez wszystkie fazy badań klinicznych i wyprodukować. To działka naszych partnerów, z którymi komercjalizujemy projekty. 

Ma Pan na myśli takie renomowane firmy jak Merck, Menarini, H3 Biomedicine, Epidarex Capital czy Nodthera?

Tak. Między innymi.

Co wynika z tej współpracy?

Jeśli chodzi o część badawczą, to projekty nowych leków stopniowo przejmują nasi partnerzy, by przeprowadzić badania kliniczne, zwłaszcza w późniejszych fazach, kiedy potrzeba na to już setek milionów złotych. Głęboko wierzymy, że te firmy doprowadzą nasze pomysły, potem już pod swoją flagą, do końcowej fazy, kiedy przyjmą one formę leków dostępnych dla pacjentów. W drugiej grupie naszych współpracowników mieści się czołówka światowych firm farmaceutycznych, dla których wykonujemy usługi w zakresie odkrywania leków. Firmy te, czyli nasi klienci, szukają specjalistów, którzy mogliby poprowadzić ich projekty, a my jesteśmy w stanie zaoferować całą bazę badawczą, z obopólną korzyścią. W obszarze badań klinicznych mamy aktualnie dopiero jeden związek – SEL24, które w marcu 2017 roku zostało po raz pierwszy podane pacjentowi w ramach badania I/II fazy w obszarze ostrej białaczki szpikowej. Pracujemy natomiast nad kolejnymi projektami, a najbardziej zaawansowany z nich, SEL120, jeszcze w tym roku wejdzie w fazę badań przedklinicznych. 

Jaką rolę odgrywa w tym momencie Wielkopolskie Centrum Zaawansowanych Technologii?

Jest to drugie płuco Selvity, jeśli chodzi o miejsce naszych prac naukowych. Właśnie dziś, po otworzeniu laboratoriów w Poznaniu, zyskaliśmy więcej przestrzeni odpowiedniej dla tej specyfiki pracy. Więc poza trzema tysiącami metrów kwadratowych, które zajmujemy w Krakowie, mamy dodatkowych pięćset w Poznaniu.

Wzięliście Państwo udział w dziewiątej edycji Biotech Showcase 2017 w San Francisco, jak i w wielu innych światowych konferencjach. Jakie wypływają z nich wnioski?

Regularnie bierzemy udział we wszystkich największych konferencjach onkologicznych i medycznych, wystawiamy postery, nasi naukowcy prezentują swoje prace naukowe. W tej branży konferencje to okazje do wymiany doświadczeń, do nawiązania kontaktów z potencjalnymi partnerami, do zdobycia informacji, w którym miejscu świata pracują mocne zespoły badawcze i nad czym. W związku z tym troszeczkę mamy do czynienia z rodzajem targów naukowych, takim mainstreamem, na którym nie może nas zabraknąć. Musimy być na bieżąco z osiągnięciami innych, z najbardziej topowymi, zaawansowanymi pracami naukowymi na świecie. Tutaj wyznaczane są trendy na bieżący rok.

Jakie korzyści czerpie z tego pacjent?

Na świecie jest x zespołów badawczych. W medycynie bardzo liczą się patenty i naukowcy chętnie pokazują działanie opatentowanych związków, żeby stymulować rozwój własny i zainteresować ewentualnych partnerów. Dla pacjentów to szansa na powstanie większej ilości leków. To nie wygląda tak, że na świecie jest sto czy tysiąc wysp naukowych, każda bada tylko sobie znane związki i ukrywa je w tajemnicy przed innymi. W tej branży wbrew pozorom bardzo liczy się współpraca. 

Państwa oferta zmierza do studentów i do doktorantów studiów II stopnia na wydziałach chemicznych i biotechnologicznych renomowanych polskich uczelni. Czy poszukują Państwo pracowników? Czy jest jeszcze inny cel?

Tak, poszukujemy specjalistów – biochemików, biologów, ponieważ w Polsce w branży drug discovery występujemy jako swego rodzaju pionierzy, co skutkuje brakiem doświadczonych naukowców związanych z tą gałęzią przemysłu. Bardzo aktywnie staramy się pozyskać osoby z międzynarodowym doświadczeniem akademickim lub komercyjnym, które, nawet jeżeli wyjechały z Polski, to mają ochotę wrócić, tylko szukają pracy, jaką wykonywały za granicą. Wierzymy, że proponowane przez nas warunki są atrakcyjne i możemy zaoferować im porównywalne perspektywy pracy i rozwoju w Selvicie. Równocześnie mamy ofertę zatrudnienia skierowaną do wspomnianych studentów i doktorantów na polskich uczelniach. W tym przypadku zastosowaliśmy myślenie strategiczne. Stąd wspólne programy naukowe, w przyszłości nawet uruchamianie wspólnych kierunków. Chcemy pokazać zarówno władzom uczelni, jak i naszym potencjalnym aplikantom, jak wygląda polski przemysł w tym obszarze, jakich specjalistów poszukujemy, i naszym celem jest natchnąć ewentualnych kandydatów do właściwego przygotowania, tak aby możliwie najlepiej spełniali nasze oczekiwania. Na polskich uczelniach brakowało specjalizacji, które dostarczałyby fachowców, i to nie tylko dla nas, bo podobne firmy powstają już w Polsce i wierzymy, że dalej będą powstawać, a na świecie jest ich mnóstwo. 

Mówi się, że są skuteczne leki na raka, ale przemysł farmaceutyczny bardziej jest zainteresowany długotrwałym leczeniem. Co Pan na to? Są Państwo u źródła.

Jest wiele mitów, jak w przypadku każdego z ciężkich zagadnień społecznych, naukowych, dla których nie ma jednego prostego rozwiązania. Generuje się wokół tego mnóstwo teorii, które niekoniecznie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Nowotwór to rodzaj schorzenia, przy którym następują zmiany genetyczne, a skutkiem tego są pewne niekorzystne dla człowieka zmiany w organizmie. Ich rodzajów, wspólnie określonych hasłem rak, jest bardzo dużo. Wielość tych mechanizmów powoduje, że nigdy nie dostarczymy jednego leku, a gatunki będą się mnożyć, wszystko zmierza w stronę leków terapii spersonalizowanych. Występują rozpoznane rodzaje raka, które medycyna jest w stanie kontrolować i doprowadzić do stanu, w którym traktowane są jako choroba przewlekła, a nie śmiertelna, podobnie jak choćby w przypadku cukrzycy – nie da się jej wyleczyć, ale można z nią normalnie żyć. Jednak wobec wielu chorób medycyna jest nadal bezradna, i tu istnieje szczególnie duże pole do popisu dla firm, które pracują nad nowymi związkami chemicznymi. 

Ogłosili Państwo zawarcie umowy licencyjnej dotyczącej związku SEL24, proszę powiedzieć, co to jest?

SEL24 to związek, który jest potencjalnym innowacyjnym lekiem na ostrą białaczkę szpikową. Jest wiele rodzajów białaczek. Wymieniona to jedna z trudniejszych odmian, przy których okres przeżywalności od czasu rozpoznania jest bardzo krótki. SEL24 wszedł do badań klinicznych, to znaczy uzyskaliśmy pozwolenie, w tym wypadku Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków, na podanie go pierwszym pacjentom, co nastąpiło w marcu 2017 roku w Stanach Zjednoczonych, i przez najbliższe półtora roku lek pod określonym reżimem będzie podawany pacjentom, którzy pozostaną pod ścisłą obserwacją. Jeśli te próby potwierdzą wcześniejsze rezultaty badań, to otrzymamy pozwolenie przejścia do kolejnych faz badań nad większą grupą pacjentów, przy zastosowaniu większych dawek, a za kilka lat specyfik ma szansę zostać wprowadzony na rynek i udostępniony pacjentom. 

Jak wygląda norma? Ilu pacjentów trzeba przetestować, zanim on wejdzie na rynek?

Nie ma czegoś takiego jak norma, wszystko zależy od rodzaju schorzenia. Nie ustalają tego firmy farmaceutyczne. W Europie to zadanie Europejskiej Agencji Leków, w Stanach Zjednoczonych – Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków. Komisje akceptują bądź nie akceptują planu badań. Nie można podać konkretnej liczby, nie powiemy, że tyle a tyle dziesiątek, setek ludzi powinno zostać poddanych próbie. To zdecydowanie bardziej złożone. 

Jeszcze proszę słowo o oczekiwaniach związanych z Centrum Zaawansowanych Technologii, z Poznaniem.

Liczymy na powtórkę tego, co udało się zrobić w Krakowie. Moment, kiedy już wiadomo było, że zaczynamy działać, że mamy dobre miejsca pracy, doprowadził do powstania takiej synergii, bo w tym środowisku zostali mądrzy naukowcy, dobrzy specjaliści i nie szukali pracy na zewnątrz, a ci ze świata chętniej tu wracają. W związku z tym też są tu lepsi studenci, lepsi absolwenci, czyli potem lepsi kandydaci... 

... na odkrywców.

Też i… lepsze wyniki pracy, którą chcemy realizować. 

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx