Reklama
piątek, 10 lutego 2017 00:09

Zdrowa żywność i czyste środowisko – filary strategii „Gościnnej Wielkopolski”

Napisane przez  Administrator

Z Marianem Poślednikiem, senatorem RP i prezesem zarządu Lokalnej Grupy Działania „Gościnna Wielkopolska”, rozmawia Mariola Zdancewicz

Lokalna Grupa Działania „Gościnna Wielkopolska” jest w trakcie realizacji „Lokalnej Strategii Rozwoju”, której cel stanowi zachowanie dziedzictwa przyrodniczego oraz rozwój produkcji i sprzedaży przetworzonych w gospodarstwie produktów żywnościowych. Program już ruszył...

Nasza Lokalna Strategia Rozwoju na lata 2016-2023 i fundusze, jakimi dysponujemy na dofinansowanie różnych przedsięwzięć, także w zakresie rozwoju produkcji i sprzedaży lokalnych produktów żywnościowych, stanowią realne warunki do realizacji takich zamierzeń. Przed nami jeszcze wiele do zrobienia. Realizacja założeń naszej strategii wymaga współpracy środowiska lokalnego i wytwórców żywności wysokojakościowej ze światem nauki, najlepiej eksperymentalnej. Jako Lokalna Grupa Działania chcieliśmy być instytucją pośredniczącą, bo nauce jest bardzo trudno wejść do bezpośredniej praktyki, szczególnie w przypadku wdrożenia innowacji, a przecież mamy do czynienia z innowacją. Chociaż nasze założenia dotykają czegoś, co istniało dawno temu, czyli żywności produkowanej w sposób naturalny, na obecnym etapie rozwoju cywilizacyjnego innowacją jest wytworzenie konsumpcyjnych nawyków sięgania po zdrową żywność, której jednak do sprzedaży wprowadza się bardzo mało. Optymizmem napawa chęć zmiany przyzwyczajeń żywieniowych konsumentów – widać wyraźnie, że rynek jest chłonny i czeka.
Przekonujemy rolników, mieszkańców wsi, głównie z obszaru Wielkopolski, że prowadzenie rolnictwa o wysokiej kulturze wzbogaconej procesem produkcji żywności, czyli także przetwarzanie wyprodukowanych na własnym terenie surowców i wprowadzenie tych produktów do obrotu, daje obopólną korzyść. Konsument może nabyć dobry, zdrowy produkt, a rolnik zyskuje wartość dodatkową, wynikającą z jego wytworzenia.

Dotąd przepisy o sprzedaży przetworzonych produktów rolnych nie do końca sprzyjały mieszkańcom wsi. Jak to wygląda obecnie? 

Od stycznia obowiązuje nowa, bardziej korzystna dla rolników Ustawa o detalicznym handlu rolniczym. W tym momencie rolnicy otrzymali dwa wspierające ich działalność narzędzia, po pierwsze, dogodniejsze przepisy, które ułatwią im wejście ze swoimi produktami na rynek, a po drugie, ofertę naszej pomocy. Lokalna Strategia Rozwoju zakłada różnego rodzaju wsparcie, od szerzenia idei lokalnie wytwarzanej żywności do przyznawania sporego dofinansowania na podjęcie działalności w tym zakresie. Pomoc sięga od 70 do 100% wartości inwestycji. 

Producenci, głównie ci, którzy dopiero wkraczają na rynek, będą musieli jednak znaleźć odbiorcę swoich wyrobów. Jak rozwiązać tę kwestię…

Zdajemy sobie sprawę, że właśnie na linii producent – klient ta pomoc jest najważniejsza. Współczesny konsument chce jeść nie tylko tanio, ale też smacznie i zdrowo. Potwierdzają to sygnały z rynku, na którym rośnie popyt na naturalne produkty. Oczywiście możliwości komunikacyjne, również dostępne dzięki najnowszym technikom cyfrowym, pozwalają na nawiązywanie relacji bezpośrednich, a w dalszej kolejności przyczyniają się do budowania zaufania między wytwórcą a klientem. Dotyczy to też tzw. grup zakupowych, czyli grup odbiorców żywności, których od jakiegoś czasu przybywa na krajowym rynku. Poprzez Facebook czy inne media społecznościowe tworzą się zbiorowości zainteresowane określonymi produktami spożywczymi, a to już dla rolnika zdecydowanie ciekawszy odbiorca niż pojedynczy klient. Łatwa komunikacja sprzyja elastycznemu przygotowaniu zamówienia. Dlatego naszym zadaniem jest także organizowanie sprzedażowych grup producentów rolnych. Przygotowanie takiej platformy sprzedażowej stwarza potencjalnemu nabywcy większą szansę zakupu właściwego towaru. Do realizacji tego zamierzenia pomocna okazuje się wiedza tych, którym się powiodło oraz wiedza instytucji naukowych.
W szerzeniu tej idei rola naszej lokalnej grupy jest znacząca. Podstawa naszych działań określona została w misji: „Dobra żywność w czystym środowisku”. Natomiast strategia określa konkretnie zakres i zasady wsparcia producentów.  Jednocześnie sygnalizujemy konsumentom, że jesteśmy otwarci na udzielenie pomocy przy nawiązaniu kontaktu z wytwórcą. Tak wygląda generalna zasada naszego programu. Możliwości XXI wieku pozwalają na czerpanie informacji z wielu źródeł. Wiadomo, że Polska nie jest bezludną wyspą, tylko krajem Unii Europejskiej, krajem produkcji dużej ilości dobrej żywności, lecz niestety w znacznej mierze produkcji surowca. Powinniśmy, za przykładem Francji czy Włoch, stać się państwem, które w zakresie lokalnie wytwarzanej żywności operuje w większym stopniu, nie tylko na rynku lokalnym, ale też na europejskim. Dla porównania, partner naszego województwa – Emilia-Romania (Włochy 22452 km2 powierzchni), ma 44 produkty zarejestrowane jako Chronione Oznaczenia Geograficzne, a w Wielkopolsce mamy trzy!    

Jak na potentata rynkowego powinno to wyglądać nieco inaczej. 

Wielkopolska zdecydowanie jest potentatem rolniczym, ale nastawionym na produkcję surowcową i na przetwórstwo o dużej skali przemysłowej. Pytanie, jaka z tego korzyść dla wsi i rolnika? Wysokojakościowa żywność ma w sobie wartość dodaną. Powinniśmy podążać w kierunku budowania silniejszego polskiego rolnictwa opartego na generowaniu większych dochodów bezpośrednio w gospodarstwach. Propozycje wparcia lokalnego przetwórstwa produktów żywnościowych wynikające z naszej LSR to jedna z dróg. Ten obszar musi być mocno wspierany na każdym poziomie: politycznym, samorządowym, krajowym, a przede wszystkim regionalnym. Potrzeba intensywnego współdziałania wszystkich stron. Trzeba też zabiegać o wsparcie ze strony nauki no i samych rolników. 

Wspomniane przez Pana, wszechobecne dziś wysokotowarowe przetwórstwo prowadzi do niepożądanych skutków...

Nadmierna produkcja surowca rodzi, szczególnie na naszym obszarze, zagrożenia dla środowiska naturalnego. Ogromna ilość odpadów organicznych, wytwarzanych zarówno przez zakłady przetwórcze, jak i wysokotowarowe gospodarstwa, jest uciążliwa dla ludzi i tradycyjnej wsi. Zapotrzebowanie ze strony dużych zakładów na jednolity i zwymiarowany surowiec może też skutkować ograniczeniem liczby rolników, którzy nie zawsze wybierają prawidłowe rozwiązania i ufają firmom skupionym wyłącznie na własnych merkantylnych celach. Na terenie naszego obszaru często spotykamy się z protestami mieszkańców, którzy nie zgadzają się na lokalizację dużych ferm hodowlanych, przede wszystkim trzody chlewnej. Dobrze rozumiana dbałość o lokalne środowisko zintegrowana z produkcją rolniczą staje się koniecznością. Jeśli mówimy o zagrożeniu budową kopalni węgla brunatnego na naszym obszarze, to czasami zapominamy, że podobnym, realnym zagrożeniem jest czynienie z naszego terenu jednej wielkiej tuczarni, na wzór amerykański.  

Protestujący mieszkańcy martwią się z pewnością też o własne zdrowie, ponieważ nie tylko działania firm stwarzają powody do niepokoju, ale też wytwarzane przez nie produkty, których długotrwałe spożywanie może prowadzić do nieodwracalnych skutków. 

Tak. W pewnym czasopiśmie jeden z amerykańskich dziennikarzy zakwestionował pracę nauki w kontekście produkcji żywności i stwierdził, że nauka finansowana przez przemysł przetwórczy kompletnie rozmija się z prawdą w kwestii zdrowia. Wydawało się, że jego stanowisko nie przebije się w Stanach Zjednoczonych, a tymczasem – zaskoczenie, bo w miejscu, gdzie dominują molochy, nauczyciel gastronomicznej szkoły średniej na Bronksie zaraził się ideą dziennikarza i urządził stołówkę tak, aby nauczyć młodzież korzystania z żywności naturalnej. Zaczęto nawet wprowadzać uprawy hydroponiczne, aż wytworzono nawyk zastępowania sztucznej żywności, np. ketchupu, listkiem sałaty czy kawałkiem pomidora. To rozwija się nie tylko w Nowym Jorku, gdzie przyjęcie podobnych nawyków wydawało się niemożliwe, ale też w kontekście poważnego, nie tylko narodowego problemu, jakim jest otyłość, głównie wśród dzieci. 

Rzeczywiście tak się dzieje...

kulinarne_odkrycia_goscinnej_wielkopolski Ta sprawa wzbudza coraz większe zainteresowanie opinii publicznej. Pamiętam, że ten dziennikarz wymienił dwa hasła, jedno proste, które mi się podoba: „Jaka to jest żywność zdrowa?”, „Taka, która gnije”, czyli coś, co zgnije, jest zdrowe, dlatego że podlega procesom naturalnym. Długa wytrzymałość oznacza poddanie jej procesom sztucznego zabezpieczenia, czyli zastosowanie środków chemicznych. Drugie zaś hasło: „Jeżeli bierzesz coś do ust, to pamiętaj, że nie żywisz tylko siebie, ale 100 bilionów bakterii, które masz w przewodzie pokarmowym”, przypomina, że odżywianie tych bakterii jest tak samo istotne, jak odżywianie własnego organizmu. Przeprowadzono eksperyment, który polegał na zastosowaniu diety złożonej tylko z produktów wysokoprzetworzonych na ludności z afrykańskiego plemienia, które do tej pory żywiło się wyłącznie naturalnie, natomiast grupie afroamerykanów żyjących w Stanach serwowano zdrową dietę. U tych pierwszych wykryto znaczące, negatywne zmiany w jelicie grubym, zaś u drugich poprawiła się jakość mikroflory w jelicie. Eksperyment dał prostą odpowiedź – wykazał negatywne oddziaływanie długotrwałego spożywania wysokoprzetworzonej żywności. Największą różnicę zauważono we wspomnianym jelicie grubym, najbardziej dziś newralgicznym miejscu organizmu. Istnieje wręcz potrzeba odwrócenia zachodzącego procesu, stąd zaangażowanie nauki w analizę badań i upowszechnianie zdrowego żywienia. Przy powrocie do diety opartej na produktach naturalnych analiza staje się niekonieczna. Autor uznał, że fabrycznych wyrobów nie powinniśmy nawet nazywać żywością. Określił je jako produkty żywnościopodobne, choć to może daleko idące sformułowanie, ale jednak pokazuje aktualny trend i my się w niego wpisujemy. 

A trendy mogą zmierzać w kierunku żywności „na szkle”...  

Mam duże wątpliwości co do produkcji żywności „na szkle”, czyli żywności in vitro. Pewnie wielu konsumentów woli sięgnąć po naturalną niż po wytworzoną laboratoryjnie, ale takie trendy się pojawiają, jak nas poinformował prof. Piotr Konieczny z Wydziału Nauk o Żywności i Żywieniu Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, mało tego, sam ją konsumuje... Podczas swojego wykładu dodał też, że żywność jest w stu procentach wartościowa zaraz po wytworzeniu, a im bardziej jest przetwarzana i im dłużej trwa dostawa, tym jej wartość odżywcza maleje, stąd –  szukajmy jej blisko, bezpośrednio u producenta, w odległości 50 km od miejsca naszego zamieszkania. Zgadzam się z tym całkowicie.

Od siódmego do dziewiątego grudnia trwało VIII Gremium Ekspertów Turystyki, pod hasłem „Współpraca nauki z branżą – projekty B+R”. Lokalna Grupa Działania miała okazję do zaprezentowania swoich wyrobów. 

Wydarzenie odbyło się w hotelu Novotel w Poznaniu, pod patronatem ministra sportu Witolda Bańki i marszałka województwa wielkopolskiego Marka Woźniaka. Mieliśmy stoisko produktów wytworzonych naturalnie, przy którym swoje wyroby prezentowali lokalni producenci serów, wędlin, roślinnych olejów naturalnych, pieczywa, co zostało bardzo dobrze odebrane. Furorę robiło piwo z browaru rzemieślniczego i coś, czego się chyba w Polsce  nie spotyka – woda nachmielona, i nie jest to piwo bezalkoholowe! Wszyscy, którzy jej próbowali, byli pod wrażeniem. Nie ukrywam, że odnieśliśmy spory sukces i otrzymaliśmy specjalne podziękowania od Wielkopolskiej Organizacji Turystycznej i Polskiej Organizacji Turystycznej. Był to nasz debiut, poprzez który zamierzaliśmy zaprezentować się grupie producentów z regionu. Mamy nadzieję na kontynuację działań i na to, że w przyszłości zaprocentuje to zorganizowaną współpracą. Przy okazji pozyskaliśmy kolejnego kooperanta, mianowicie hotel Novotel, który jest zainteresowany dostawą prezentowanych wyrobów. Zainteresowanie Novotelu i pozytywna ocena wydana przez obecnych na wydarzeniu przedstawicieli branży turystycznej to dla mnie ważny, podwójny sygnał. Dla regionów o walorach turystycznych nieodłącznym elementem jest zdrowa żywność. Turystyka kulinarna prosperuje coraz mocniej, a i wśród naszych celów ważny jest rozwój turystyki wiejskiej. Do nas i do producentów docierają sygnały, że ta gałąź się komercjalizuje. 

Wróćmy jeszcze na moment do wody nachmielonej. Chyba mało kto o niej słyszał?

Ta woda to wyrób dwóch braci, którzy półtora roku temu założyli browar Nepomucen. Na początku produkcja piwa była dla nich zabawą, a później tak się w to zaangażowali, że uruchomili browar rzemieślniczy, i to z sukcesem. Nazwa Nepomucen wzięła się od imienia przedwojennego właściciela budynku, w którym znajduje się firma. Przed wojną mieściła się tam prywatna piekarnia, po wojnie przejęła ją Gminna Spółdzielnia, ale zawiesiła działania 15-20 lat temu. Bracia nabyli budynek, który mieści się blisko gospodarstwa agroturystycznego ich ojca. Produkują piwo, a teraz do asortymentu doszła woda.

Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania Gościnna Wielkopolska to trójsektorowe partnerstwo obejmujące spójny przestrzennie obszar dwunastu gmin położonych w południowej części Wielkopolski.

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx