Reklama
czwartek, 09 lutego 2017 23:43

Wrośnięci w krajobraz

Napisane przez  Administrator

Z Jolantą Ratajczak, Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska w Poznaniu, rozmawia Merkuriusz

Pod koniec ubiegłego roku pojawiły się kolejne plany ochrony i plany zadań ochronnych. Co to za dokumenty i jak muszą wyglądać?

Sporządzenie planów ochrony lub planów zadań ochronnych dla rezerwatów przyrody i obszarów Natura 2000 jest naszym obowiązkiem ustawowym. Są to dokumenty strategiczne, o randze aktów prawa miejscowego, wyznaczające kierunki i sposoby skutecznej ochrony walorów przyrodniczych. Ich przygotowanie wymaga zaangażowania wielu ekspertów, badań w terenie i zidentyfikowania zagrożeń wynikających z różnych presji. To empiryczno-naukowe opracowania, zawierające analizę, w oparciu o którą dokonuje się oceny stanu i planuje środki zaradcze, mające zapobiec degradacji terenów chronionych w wieloletniej, nawet 20-letniej perspektywie. Ekspertyzy są kosztowne, dlatego korzystamy z pomocy Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu. Planowanie działań ochronnych to jednak dopiero początek drogi, gdyż sedno sprawy tkwi w ich rzetelnej realizacji. Z drugiej strony, wpływ na zasoby przyrody ożywionej i nieożywionej badamy też w ramach ocen oddziaływania planowanych przedsięwzięć na środowisko czy planów, programów i strategii. Jest to forma prewencji i równoważenia presji na środowisko w zgodzie z zasadą zrównoważonego rozwoju, ale to już temat na inną rozmowę.

Ostatnio zostało zawarte porozumienie z osobami prywatnymi w sprawie powiększenia rezerwatu przyrody „Miranowo”. To, zdaje się, nie jest typowy sposób Państwa działania?

Bardzo się cieszę, że tak się stało. Rezerwat przyrody „Miranowo” powstał w 1972 roku na zachodnim brzegu Jeziora Dolskie Wielkie w powiecie śremskim. Jest to mozaika środowisk leśnych, zaroślowych, szuwarowych, łąkowych, bagiennych i wodnych. Na szczególną uwagę zasługuje obecność zagrożonego wyginięciem w naszym kraju, ba, w całej Europie, storczyka lipiennika Loesela. Jego populację w tym miejscu odkryto w 2014 roku. Jednocześnie przeprowadzone badania monitoringowe wykazały, że część gruntów wchodzących w skład rezerwatu bezpowrotnie utraciła swoje walory przyrodnicze. Na gruntach przyległych stwierdzono przy tym występowanie cennych siedlisk, które warto byłoby objąć ochroną.
Z uwagi na to, że nieruchomości te są własnością prywatną, rozpoczęliśmy negocjacje, których celem było powiększenie rezerwatu. Właściciele, pani Maria i pan Wojciech Mrozowie, wyrazili zgodę, by część ich łąk została objęta pewnymi ograniczeniami i powierzchnia rezerwatu mogła wzrosnąć ponad dwukrotnie. Przy tej sposobności chciałabym wyrazić wdzięczność i uznanie dla państwa Mrozów za wykazanie się świadomością ekologiczną na rzecz ratowania naszego wspólnego dziedzictwa. 

Pani Dyrektor, proszę coś powiedzieć o tym pięknym sokole na Państwa dachu. Co to są za cuda?

RYBOLOW_Pandion_haliaetus_C_Korkosz_0832 Pod koniec października na budynku, w którym mieści się siedziba RDOŚ, nasz pracownik pan Maciej Szajda zauważył młodego sokoła wędrownego. Prawdopodobnie jest to samiec, który zimuje w Poznaniu i regularnie odpoczywa na naszym dachu. Zdarza się, że pracownicy obserwują polowania sokoła na inne ptaki, najczęściej ofiarą padają kawki, choć powszechnie uważa się, że sokoły gustują w gołębiach. Raz udało się nawet sfilmować tego drapieżnika przy śniadaniu. No cóż, wypada skonstatować: takie są prawa natury. Dla nas najważniejsze jest jednak to, że spośród trzech okolicznych wieżowców, sokół upodobał sobie właśnie nasz budynek.

To znaczy, że dobrze się tu czuje i ma odpowiednie warunki. Pytanie, czy zatrzyma się na dłużej?

Chcielibyśmy zbudować dla niego specjalną skrzynię lęgową, ponieważ sokoły same nie budują gniazd. Nie ma pewności, że młody sokół zostanie z nami na dłużej, ale być może jakieś inne ptaki zasiedlą sztuczne gniazdo. Sokoły wędrowne gniazdują w Polsce bardzo nielicznie, stąd też zdecydowaliśmy się  podjąć odpowiednie kroki. Kto wie, być może, dzięki naszym staraniom, po wielu latach nieobecności do Poznania na stałe powrócą sokoły wędrowne. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, być może zamontujemy kamerę, dzięki której będzie można obserwować życie sokolej rodziny.

Udało się również oficjalnie udostępnić turystom i wędkarzom rezerwat przyrody „Wielkopolska Dolina Rurzycy”…

Oznacza to, że ten największy pod względem powierzchni rezerwat w naszym regionie otworzy się na turystów. W sezonie wiosenno-letnim Rurzycą szczególnie interesują się kajakarze, którzy od wielu lat organizują tu spływy. Rzeka płynie głęboko wciętą doliną meandrującą wśród Lasów Wałeckich, trzęsawisk i mokradeł. Turystów sprowadza w te malownicze okolice nie tylko piękno natury, ale również chęć odwiedzenia miejsca upamiętniającego pobyt św. Jana Pawła II, wówczas jeszcze kardynała. Tam, gdzie można udostępniać turystom zasoby objęte ochroną, staramy się to czynić, a więc nie każdy rezerwat pozostaje zamknięty dla społeczeństwa. Dlatego zmodyfikowaliśmy wytyczone w części przez Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze szlaki wodne, piesze i rowerowe. Ustaliliśmy miejsca, w których bezpiecznie można wodować kajaki i wychodzić na ląd, a dodatkowo wyznaczyliśmy szlaki umożliwiające korzystanie z terenu właścicielom obwodu rybackiego oraz wędkarzom. Jeśli chodzi o spływy kajakowe, dosyć konfliktowa okazała się sprawa miejsca wodowania kajaków. Kompromis przyniosło rozwiązanie w postaci udostępnienia terenu w sposób maksymalnie wygodny dla kajakarzy i jednocześnie zapewniający konieczną ochronę. 

Czy to jedyne działania skierowane do turystów?

IMG_3545_1_image_big_gallery Nie, prowadzimy wiele różnego rodzaju działań informacyjno-edukacyjnych. W tej chwili jesteśmy w trakcie kampanii, która ma na celu podniesienie świadomości ekologicznej w zakresie wpływu turystyki kajakowej na środowisko przyrodnicze. W myśl hasła „Nie mąć spokoju rzeki” identyfikujemy niewłaściwe zachowania kajakarzy. Żeby nie być nudnym mentorem, stworzyliśmy komiksy, które udostępnimy w formie tablic edukacyjnych ustawionych na szlakach kajakowych. Główny bohater, pan Gbur, nie trzyma się żadnych zasad, jest uciążliwy i dla przyrody, i dla ludzi. Komisarz Bóbr oraz aspirantka Wydra przy pomocy innych mieszkańców rzeki przystępują do akcji w celu przywrócenia porządku na wodnym szlaku. Bohaterami drugiego planu są m.in. gągoł, zimorodek, głowacz białopłetwy i skójka gruboskorupowa. Liczymy na to, że wykorzystanie formy komiksowej pozwoli trafić do szerokiego grona odbiorców. Chcemy w ten sposób stworzyć zasady rzecznego savoir vivre’u, które trafią zarówno do najmłodszych, jak i do dorosłych.

W ostatnim czasie na Państwa stronie internetowej pojawiło się sporo informacji o ochronie wydm. Dlaczego tyle uwagi poświęcają Państwo temu tematowi?

Na wydmach w obszarze Natura 2000 Ostoja Nadwarciańska realizujemy działania ochronne w celu powstrzymania ich zarastania drzewami i krzewami. Dzięki doskonałej współpracy z lokalną społecznością udało nam się odsłonić kilka hektarów wydm, które w latach 70. zostały pochopnie zalesione. Wtedy nikt nie zdawał sobie sprawy z wartości przyrodniczej takich ekosystemów oraz z ich unikatowości w regionie. Sukcesja roślinna jest jednym z głównych zagrożeń dla siedlisk otwartych, dlatego poświęcamy temu zagadnieniu dużo uwagi. Mamy jeszcze sporo do zrobienia w tej dziedzinie, ale już dzisiaj można zobaczyć efekty naszych działań pod Pietrzykowem w gminie Pyzdry. Jest to taki nasz mały poligon doświadczalny, na którym wdrażamy różne metody czynnej ochrony. Zdajemy sobie sprawę z tego, że raczej nie zobaczymy już w tym miejscu gniazda kulona, ale być może stworzymy tam małą, „wielkopolską Pustynię Błędowską”. W ostatnim czasie postawiliśmy na wydmie tablicę edukacyjną, ale to nie wszystko. Aktualnie przygotowujemy się do opracowania projektu poświęconego ochronie wydm i muraw. Zależy nam bowiem na budowaniu właściwych postaw obywatelskich, wzmacnianiu odpowiedzialności człowieka za przyrodę i środowisko, w którym żyje.

Pojawiła się Państwa nowa publikacja pt. Rybołów – ginące piękno

Zamysłem powstania książki było przybliżenie biologii i behawioru tego pięknego ptaka. W przeszłości rybołów był rozpowszechniony w całej Europie, jednak obecnie jest gatunkiem bardzo rzadkim, a jego obecność w Polsce potwierdzono na ok. 30 stanowiskach. Dlatego podejmowane są działania ochronne w celu zahamowania spadku liczebności tych ptaków. W niektórych regionach kraju, np. w Lubuskiem i Wielkopolsce, instaluje się specjalne platformy umożliwiające im założenie gniazda. Od kilku lat, dzięki staraniom Nadleśnictwa Lipka oraz Polskich Sieci Elektroenergetycznych S.A., para rybołowów, którym internauci nadali imiona Szuwarek i Roszponka, z sukcesem wyprowadza lęgi w gnieździe na słupie linii przesyłowej wysokiego napięcia. Rybołów – ginące piękno to już czwarta pozycja z serii albumów o gatunkach chronionych. Poprzednie dotyczyły roli i  znaczenia bobrów, wilków i żubrów w ekosystemach, były także próbą zmierzenia się ze stereotypami na temat gatunków wyrządzających szkody, za które odpowiada Skarb Państwa. Wszystkie te bogato ilustrowane wydawnictwa w przystępny sposób popularyzują wiedzę o zwierzętach, które uniknęły losu wielu gatunków wytępionych przez człowieka. Dzięki zaproszeniu do współpracy wybitnych specjalistów udało się wydać materiał prezentujący najwyższy poziom merytoryczny. Uchwycone na zdjęciach piękno fauny i flory to efekt wieloletniej pracy pana Cezarego Korkosza, jednego z czołowych fotografów przyrody w Polsce. 

W tym roku z inicjatywy Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska po raz pierwszy odbyły się obchody Dnia Krajobrazu. Co to za inicjatywa?

Mówiąc o krajobrazie, najczęściej przywołujemy myślami naszą małą ojczyznę, najbliższą okolicę, w której rodzimy się i wzrastamy. Jesteśmy więc niejako wrośnięci w krajobraz, on nas tworzy, buduje wrażliwość estetyczną i poczucie piękna. Choćby z tych względów należy mu się szczególne miejsce wśród uznanych wartości. Ideą ustanowienia 20 października Dniem Krajobrazu jest zwrócenie uwagi na nasze otoczenie, jak o nie dbać, jak chronić i świadomie z niego korzystać, aby było jak najbardziej przyjazne. Nie jest to zastrzeżone dla  obszarów cennych przyrodniczo, ale dotyczy też „własnego podwórka”, miejsca, w którym żyjemy czy regionu. Nie możemy bowiem zapominać, że sami wpływamy na to, jak będziemy się czuć w naszym środowisku i jaki krajobraz zostawimy przyszłym pokoleniom. Warto przy tym wspomnieć, że w polskim ustawodawstwie od dawna funkcjonują przepisy pozwalające chronić walory krajobrazowe. Jednak, jak wskazuje doświadczenie, skuteczność tej ochrony nie jest satysfakcjonująca. W ostatnim czasie wzmocniono instrumentarium prawne, które ma pomóc samorządom we właściwym urządzaniu przestrzeni. Mam na myśli tzw. ustawę krajobrazową, nakładającą obowiązki sporządzania audytów krajobrazowych, określania miejsc cennych i mniej cennych czy wskazania dominant krajobrazowych. Nowe obowiązki spadają w tej dziedzinie również na nas, a zatem mierzymy siły na zamiary.

fot. C. Korkosz, archiwum RDOŚ

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx