Reklama
czwartek, 08 grudnia 2016 00:29

Konserwacja zabytków – podstawa istnienia dziedzictwa narodowego – dziedzina zepchnięta na boczny tor

Napisane przez  Administrator

Międzynarodowe Konferencje Konserwatorskie organizowane są od 2004 roku. Uczestniczą w nich przedstawiciele licznych muzeów oraz instytucji polskich, ale także zagranicznych, m.in. Narodowego Muzeum Rolnictwa w Pradze, Deutsches Landwirtschaftsmuseum w Stuttgarcie, Słowackiego Muzeum Techniki w Koszycach, Museum of Hungarian Agriculture w Budapeszcie, South Lanarkshire Museum Service w Hamilton, The Irish Archaeology Field School w Dublinie, Uniwersytetu Europejskiego Viadrina we Frankfurcie, National Gallery of Slovenia w Ljubljanie, Nacionalen Selskopanskij Muzej w Sofii, Wallachian Open-Air Museum w Rožnov pod Radhoštěm czy The Estonian Agricultural Museum w Ülenurme. 

Z dyrektorem Janem Maćkowiakiem, konserwatorami Lidią StaniekPauliną Kryg oraz ze specjalistą ds. promocji i marketingu Mariuszem Gąszczołowskim z Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie rozmawia Mariola Zdancewicz 

Muzeum w Szreniawie posiada bardzo różnorodne zbiory. Niektóre z nich były do niedawna w użyciu  i są osiągnięciami myśli artystycznej bądź technicznej. W związku z tym w jaki sposób je konserwować? Czy chodzi o to, aby zachować linię historyczną, czy aby podkreślić ich użyteczność, co jest  najważniejsze i konieczne, by zabytek pozostał zabytkiem?

Jan Maćkowiak: W istocie, kiedy organizowaliśmy pierwszą konferencję, myśleliśmy o mnogości szreniawskich zbiorów i ich różnorodności, mówiąc w skrócie: od lokomotyw do malarstwa. Kolekcję można podzielić tematycznie, u nas znajdują się narzędzia i maszyny rolnicze, melioracja i torfiarstwo, gleboznawstwo. Dalej źródła energii w rolnictwie, zaopatrzenie wsi w wodę, chów, hodowla zwierząt i owadów użytkowych, weterynaria. Następnie przetwórstwo i przemysł rolno-spożywczy, transport i komunikacja, rzemiosło wiejskie, sztuka ludowa oraz zbiory historyczne i artystyczne. Można  też dokonać podziału ze względu na okres pochodzenia, ale również ze względu na całą gamę materiałów, z jakich wykonane są zbiory, począwszy od drewna, gliny, poprzez papier, metal, plastiki, skórę czy tkaninę. 

Paulina Kryg: Najczęściej występują powiązania materiałów, a wówczas każdy z nich wymaga odmiennych metod konserwacji, które często kłócą się ze sobą. Zastosowanie danego środka jest korzystne dla jednego tworzywa, ale dla drugiego już nie, stąd demontaże obiektów, wprowadzanie specyficznych metod, zajęcie się osobno każdym elementem i ponowne złożenie, co jest czasochłonne... W przypadku obiektów drewnianych do pewnego stopnia problem rozwiązuje fumigacja, czyli zwalczanie szkodników za pomocą substancji chemicznych, która pozwala pozbyć się nieproszonych gości, ale nie zabezpiecza przed ich kolejnym wniknięciem do tworzywa, co jest tylko kwestią czasu, tak że bez profilaktyki się nie obędzie. 

JM: Przy prezentacji tak szerokiego spectrum działania konserwatorskie są różnorodne i niezbędne, stąd potrzeba konfrontacji z osobami, którym ta tematyka nie jest obca. Okazją do szukania rozwiązań w teorii i w praktyce są konferencje, które nabrały charakteru międzynarodowego. Filozofia muzeum wywodzi się z pojęcia zabytku i konserwacji, których definicje zmieniały się na przestrzeni czasu. Już w starożytności zastanawiano się nad sposobami zabezpieczania zabytków, ale jakie to były zabytki!, jak pojmowano ich  wartość?! 

Począwszy od ubiegłego wieku podejście  do zabytków dynamicznie się zmieniało. Zauważmy, że muzea są depozytariuszami  zdecydowanej większości dziedzictwa narodowego, do którego władze państwowe, również samorządowe, nie przywiązują odpowiedniej wagi i zbyt mało się o nie troszczą. Według współczesnej teorii konserwacja dotyczy tego wszystkiego, co dzisiaj uważamy za zabytek, a w związku z tym rodzi się pytanie, jak sobie z tym radzić, skoro  generalnym  problemem polskich muzeów  jest  finansowanie konserwacji?

Mariusz Gąszczołowski: Może warto w tym miejscu zobrazować, jakie jest zainteresowanie mediów  naszym dziedzictwem i tego typu konferencjami. Zdaniem niektórych to wąska i nieatrakcyjna  dziedzina! Podczas  nieoficjalnej rozmowy z przedstawicielem jednego z poważnych organów centralnych, na moją sugestię nagłośnienia konferencji konserwatorskiej, otrzymałem odpowiedź, że ponieważ w nazwie naszego muzeum występuje człon „przemysłu rolno-spożywczego”, oni chętnie nagłośnią sprawę wówczas, jeżeli konferencja zostanie poświęcona konserwantom w przemyśle rolno-spożywczym… Mój rozmówca uważał się za bardzo dowcipnego.... Takie rozumienie pojęcia dziedzictwa narodowego to poważny problem współczesnego społeczeństwa i za chwilę też następnych pokoleń.

JM: Jeśli władze nie uświadomią sobie, jakie znaczenie ma dla społeczeństwa dziedzictwo, które znajduje się w muzeach, to nasilą się problemy ze zdobyciem środków na konserwację, co obecnie spoczywa na muzealnikach, a taki stan rzeczy jest niewłaściwy, bo chodzi o pieniądze innego rzędu. Od czasu polskiego Kongresu Kultury pani Dorota Folga-Januszewska mówiła o tym, że tzw. twardy pieniądz na finansowanie konserwacji powinien mieścić się w budżecie państwa. Mówimy o tym głośno,  żeby uznać konserwację za sprawę nadrzędną, na Kongresie Muzeów Polskich zwrócono uwagę na magazyny zbiorów, które też często są w opłakanym stanie. Źle przechowywany zabytek muzealny się degraduje. Tymczasem kwestia oczekiwań zwiedzających wciąż pozostaje niezmienna. 

Pojawia się kolejny dylemat, czy dane urządzenie, jak np. lokomobila, ma być tylko elementem ekspozycji, czy ma być w użyciu,  czy w użyciu  powinny znajdować się kopie czy oryginał. Podczas konferencji zwolennicy ortodoksyjnej konserwacji mówili: „Nie ruszać, to ma stać”, a ich przeciwnicy twierdzili, że urządzenie techniczne musi działać, bo zachowa się lepiej niż to, które nie jest używane.

PK: Dodam, że zasad dotyczących konserwacji  sztuki  nie można stosować przy konserwacji zabytków techniki prezentowanych na stanowiskach interaktywnych. Nie chodzi nawet o dotykanie tych przedmiotów. One często są uruchamiane gdzieś na polu czy na terenie muzeum, a z tego tytułu wynikają kłopoty związane z pracą poszczególnych mechanizmów czy podzespołów, które musimy czasem zastępować, najlepiej oryginalnymi częściami, żeby dany obiekt mógł nadal pracować, co już nie do końca jest zgodne z przyjętymi zasadami. Pytanie ciągle brzmi: możemy wymieniać części czy nie, bo stosując się do przyjętych reguł, jednak nie. Konserwatorzy mają podzielone zdania. Jedna grupa skłania się ku pominięciu zasad w wyjątkowych wypadkach, druga jest temu absolutnie przeciwna. Choć zdecydowanie łatwiej zadbać o właściwy stan zachowania obiektu wyłączonego z użycia… ale w muzeum  przede wszystkim chcemy zadowolić widzów, dlatego pokłosiem pozytywnie rozpatrzonego wniosku dotyczącego konserwacji obiektów, który właśnie złożyliśmy w ministerstwie, byłoby uruchomienie dwóch lokomobili i pługa parowego. Pokazy mogłyby odbywać się na polu, czego jeszcze nikt w Polsce nie robił. Jednak koszty są olbrzymie. Cena jednego obiektu to pół mln zł. Nie dysponujemy środkami, które pozwoliłyby nam na zlecenie odpowiednim firmom przywrócenia maszyn do stanu pierwotnego i nie zatrudniamy fachowców, więc jeżeli wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie, byłaby to naprawdę fantastyczna sprawa. 

Czy ten problem został poruszony również na VII Międzynarodowej Konferencji Konserwatorskiej? 

JM: W tym roku zaproponowaliśmy cztery bloki tematyczne: ochronę obiektów wykonanych z materiału organicznego, konserwację obiektów wielkogabarytowych  przewidzianych do uruchamiania, powinności konserwatora w projektowaniu i modernizacji ekspozycji oraz organizację i zarządzanie konserwacją w muzeach. Wspólnie z drugim organizatorem – Narodowym Instytutem Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, zaplanowaliśmy wyjazd studyjny do Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa, do wiklinowego zagłębia – Nowego Tomyśla, gdzie zajęliśmy się sprawą konserwacji oraz sposobów użycia wikliny.  O tym i o żywych formach wiklinowych interesujący wykład dał prof. Jędrzej Stępak. Urozmaiceniem programu było  odwiedzenie Centrum Edukacji Regionalnej i Przyrodniczej w Mniszkach, gdzie do celów edukacyjnych używa się oryginalnych obiektów. Udział ponad dziewięćdziesięciu osób, zwłaszcza naukowców i muzealników, świadczy o zapotrzebowaniu na tego typu wydarzenia. Pojawiło się też wiele postulatów pod adresem organizatorów muzeów, a także samych konserwatorów. Jednym z nich jest stworzenie listy konserwatorów o określonych specjalizacjach, dostępnej dla dyrekcji wszystkich muzeów. W tej chwili muszą nam wystarczać fachowcy, z którymi nawiązaliśmy kontakty dzięki własnemu rozeznaniu. Dane dotyczące badań, jakimi zajmują się poszczególne uczelnie, także znacznie ułatwiłyby nam pracę. 

To oznacza, że brakuje fachowców?

JM: W Polsce w ogóle nie kształci się konserwatorów sztuki inżynieryjnej. Przywołam postać nieżyjącego już prof. Andrzeja Tomaszewskiego – historyka sztuki, za sprawą którego ranga konferencji wzrosła. Profesor był twórcą pojęcia sztuki inżynieryjnej, które miało uświadamiać, że zabytki inżynieryjne, wymienione przez Panią Paulinę, są również obiektami sztuki, ale innego rodzaju. Prof. Tomaszewski rozumiał kwestie związane z konserwacją i zauważał potrzebę uruchomienia w Polsce studiów wyższych ukierunkowanych właśnie na kształcenie konserwatorów obiektów sztuki inżynieryjnej. Kadra konserwatorska musi posiadać wysokie kwalifikacje. Z naszego środowiska wyszedł postulat powołania przy Politechnice Poznańskiej studium podyplomowego, ale na razie bez skutku. Pojawiły się obawy, że większość absolwentów nie miałaby szans na znalezienie pracy; oni byliby potrzebni na pewno na Śląsku, jeżeli znalazłyby się pieniądze, być może jedna, dwie osoby u nas. Absolwentów, którzy pobierali nauki we Wrocławiu, bo tylko tam funkcjonuje kierunek tzw. archeologii przemysłowej, praktycznie nie ma. 

Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu oferuje co prawda kierunek konserwatorski na Wydziale Technologii Drewna, ale w rozumieniu konserwacji drewna używanego w produkcji mebli współczesnych. Więc występują tu poważne braki. 

Kto w takim razie zajmuje się konserwacją?

JM: Gdy brakuje profesjonalistów, konserwacją parają się amatorzy, zapaleńcy, którzy znają technikę i z pasji tracą pieniądze, aby tym się zajmować.  Ale właśnie tym grupom brakuje profesjonalizmu konserwatorów. Taka grupa miłośników starych maszyn znajduje się w Wilkowicach, gdzie co roku odbywa się Ogólnopolski Festiwal Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych im. Jerzego Samelczaka. 

Anglicy uczestniczący w konferencji mówili, że nagrywali techniki konserwacji stosowane przez odchodzących, zawodowych konserwatorów – kolejny ginący zawód – i płacili im za to, po to żeby ich następcom zapewnić wiedzę źródłową. My w tej chwili pilnie zatrudnimy kowala, aby demonstrować sztukę kowalską, ale chętnych nie ma. W Krakowie funkcjonuje Muzeum Lotnictwa, ale to nam przyznano Sybillę za konserwację samolotów przygotowanych do prezentacji. Zauważamy, że pozycja głównego konserwatora w muzeach jest wciąż za niska. On powinien być jednym z członków kierownictwa muzeum, bo muzeum to zbiory, a zbiory to konserwacja. Niedocenianie go prowadzi do niedoceniania zachowania dziedzictwa narodowego.

Przy tak wielkim niedoborze fachowców konieczne staje się uruchomienie szkoły wykładającej metodologię postępowania z każdą grupą zabytków. 

Lidia Staniek: Tak. Na razie jednak muszą zadowolić nas konferencje i stowarzyszenia, które mogą do takiej metodologii doprowadzić. Nasze muzeum oraz Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy, przy współpracy z Narodowym Instytutem Muzealnictwa, zainicjowały powołanie Stowarzyszenia Muzeów Sztuki Inżynieryjnej z siedzibą w Bydgoszczy. Organizacja ma reprezentować interesy muzeów technicznych, upowszechniać wiedzę na temat obiektów sztuki inżynieryjnej, ich historii, funkcjonowania, promowania standardów ich ochrony. Zachęcamy do członkostwa wszystkich muzealników i muzea, których zbiory lub charakter działalności wiążą się z dziedzictwem technicznym. 

JM: Powołanie tej jednostki to sukces muzeów i ludzi, którzy widzą potrzebę dbania o zapomniane przez długi okres, szczególnie w czasie transformacji, zabytki sztuki inżynieryjnej polskich muzeów. Wiele rzeczy z ogromnego dorobku polskiej myśli technicznej, które można było zachować dla potomności, w sposób bezpowrotny zginęło.

LS: Sukcesem jest również nasza współpraca m.in. z Politechniką Poznańską, która bada różne kwestie związane z zahamowaniem korozji i z olejami, stosowanymi w obiektach zabytków techniki. Inny przykład to uczestnictwo w projekcie Uniwersytetu Przyrodniczego „Dziedzictwo kulturowe – poszukiwanie nowoczesnych środków i metod konserwacji drewna zabytkowego”, dotyczącym ochrony zabytków w zakresie technologii drewna, która opiera się na zastosowaniu związków krzemoorganicznych zarówno do drewna suchego, jak i archeologicznego, mokrego, przez wiele lat zatopionego w wodzie czy zakopanego w glebie. 

A skoro już tak szeroko Państwo planujecie, to może tu, przy muzeum, powstanie placówka, która pokazywałaby ogrom polskiej myśli technicznej, często gdzieś ukrytej. Mało kto wie, że np. żyletka, faks, kamizelka kuloodporna, lampa naftowa czy wycieraczki samochodowe to polskie wynalazki. 

JM: W tej materii mamy wiele zaniedbań. Przykładem jest fabryka Ursus w Warszawie, która produkowała traktory, eksportowano je i podbiły m.in. Afrykę! Tamtejszy zakład przestał istnieć, a z nim muzeum pokazujące jego dorobek. Być może władzom uda się uratować zbiory, które się tam znajdują. Kolejna głośna sprawa – problemy Muzeum Techniki w Warszawie – organizacji społecznej, której właścicielem jest NOT, a która mieści się w Pałacu Kultury i nie dysponuje pieniędzmi na opłacenie czynszu. Po muzeach krążył apel o ratowanie tej jednostki; a sytuacja powtarza się prawie co roku i dopiero po awanturach gdzieś w ministerstwie znajdują się środki finansowe. Następny doskonały przykład – Muzeum Kolejnictwa w Warszawie, które zlikwidowano, i choć nie brakowało na nie chętnych, zostało przeniesione i działa już nie jako muzeum, tylko jako instytucja kultury Stacja Muzeum. Te przykłady pokazują, że w Polsce powinno zostać powołane narodowe muzeum techniki, które zajęłoby się rozwiązywaniem takich spraw. Pozostawienie troski o zbiory instytucjom kultury, które nie mają statusu muzeum, to błąd. 

fot. Tomasz Smierzchalski
i Damian Wiórek

Reklama
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl 

xnxx