środa, 02 listopada 2011 22:57

Poznański krajobraz po bitwie

Napisane przez  Lech Mergler
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Chodzi o niedawną „bitwę” wyborczą, jeśli to nie sformułowanie na wyrost, bo w zasadzie przez długi czas mało kto orientował się, że w ogóle jakaś kampania się toczy. Jakby główni jej udziałowcy z musu uczestniczyli i, chowając się po kątach, markowali walkę wyborczą, żeby tylko jakoś dotrwać do ciszy wyborczej. Może lepiej, gdyby wyborów nie było, tylko automatycznie przedłużono kadencję o cztery lata. Albo dożywotnio, albo choćby do emerytury? No bo co wybory zmieniły? A jakie wydatki!
Brak ambicji, woli walki kandydatów (z wyjątkami – taki Górski…) było widać, słychać i czuć. Z powodu ogromnego przywiązania do status quo, i tak już zabetonowanego. Jakby się dogadali, że sprawy zostają po staremu. Dopiero pod koniec, pod wpływem sondaży udało się Donaldowi Kaczorem tak nastraszyć część publiki, że coś drgnęło w śpiącym interesie. Było to trudne, bo główną, jeśli nie jedyną, zaletą PO jest to, iż nie jest PiS-em. Choć jak wskazać tu głębsze różnice, poza personalno-retorycznymi i estetyczno-emocjonalnymi? Zwłaszcza po numerze z ustawą o informacji publicznej? Na tym tle Platforma poznańska wykazała się większym niż konkurencja dynamizmem, nagrodzonym stratą tylko jednego mandatu.
W czasie, kiedy za granicami narasta bunt i protest przeciw generalnemu porządkowi świata, w polskich pieleszach rządzący i poddani popierają i wybierają status quo. Acz nie do końca, nawet w konserwatywnym jak z landszaftu Poznaniu. Właśnie domniemany konserwatyzm miał uchronić miasto nasze przed Antychrystem Palikotem. A tu g…o. Kompletnie nie licząc się z tym, że miasto nasze cnotliwe jest, zachowawcze i bogobojne – komitet złego człowieka z Lublina obstalował w Poznaniu swojego posła, jak gdzie indziej. Mniej tu istotne, kim jest ten facet i cały ten Ruch – to się okaże. Istotniejsze, co fakt ten mówi o nas samych.
A mówi, że noszona jak sztandar zbitka: poznaniak = ekonomiczny liberał i ideowo-obyczajowy konserwatysta – nie jest żadną oczywistością. Poznaniak to może być lewicowy radykał, gej (nawet arcybiskup), anarchista, feminist(k)a, antyklerykał, naturysta, były ksiądz, a nawet były katolik, antykorporacyjny ekolog i antymaterialistyczny (w sensie nabożeństwa wobec materialnej konsumpcji) aktywista miejskiej kultury, lub artysta albo rowerzysta zbrzydzony wszechobecną motoryzacją wpychającą się nie tylko na trawniki i chodniki, ale niemal między sypialnię a klozet. Może wreszcie miasto nasze w sensie mentalnym powoli rusza w drogę ku zmianie na bardziej otwarte, nowoczesne, europejskie, innowacyjne, kreatywne – tylko nie wiadomo jeszcze, z jaką determinacją… Odnotowywane także na tych łamach sprzeczności poznańskie nabywają wymiaru politycznego, choć Ruch Palikota to fenomen nie tylko polityczny, także mentalny, kulturowy… Mamy dość kołtuństwa, hipokryzji, rozmaitych tabu i starodawnej, udawanej cnoty, której dawno nie ma….
Z drugiej strony ostatnie wybory pokazały, że poznaniacy znacznie bardziej obawiają się ekscesów PiS-u w rządzeniu krajem niż na własnym podwórku. Przewaga PO nad PiS-em w wyborach samorządowych była w Poznaniu ze dwa razy mniejsza niż w parlamentarnych, co pokazuje znacznie wyższy względny stopień zaufania poznaniaków do pisiorów-tubylców w sprawach tubylczych. Jednocześnie blisko dwukrotnie wyższa frekwencja w wyborach krajowych niż lokalnych pokazuje skalę poczucia braku wpływu mieszkańców na sytuację w mieście. Oto – w wyborach parlamentarnych PO poparła ponad 1/3 uprawnionych, do rady miasta – mniej niż 1/7…
Demokracja 50% w kraju – w Poznaniu oznacza 35% demokrację miejską i 60% demokrację parlamentarną. Nie jesteśmy jednak bierni wyborczo en bloc, tylko generalnie zniechęceni i bezradni wobec tego, co się w mieście naszym dzieje od lat. Tadeusz Dziuba, szef PiS w Poznaniu, do niedawna radny, a obecnie poseł, już rok temu głosił, że wybór R. Grobelnego na kolejną kadencję to dla miasta nieszczęście. Stało się tak za sprawą 1/6 uprawnionych, Dziubę wtedy potraktowano jak nawiedzonego radykała, także w jego własnych szeregach. Dziś PO i SLD ustami swoich znanych i bystrych działaczy publicznie głoszą mniej więcej to samo: Rysiu, lepiej, żeby cię tu nie było, bo twoja polityka zbankrutowała.
Strach się bać, co Grobelny jeszcze wywinie. Kiedy u sąsiadów z UE bunt na ulicach, kryzys puka do drzwi, a miasto nie ma na nic – prezydent odsłania z pompą bizantyjskie pomniki swojego marnotrawstwa i rozbuchanych ambicji, jednocześnie tnąc wydatki na dożywianie biednych, mając za plecami awantury uliczne przy efekciarskich eksmisjach montowanych przez jego podwładnego, głośnych na cały kraj… To jest polityczna kompetencja! Obecne „konsultacje” budżetowe mają charakter psychoterapeutyczny – gadanie o braku kasy (co by tu jeszcze ludziom „obciąć” w budżecie, wyłączając piłkę nożną…) ma ludzi przyzwyczaić do braku kasy. Tak jak gadanie w kółko o gorzale na mitingu AA neutralizuje ból trzeźwości.
Ale nie można wykluczyć, że na dziesiątą z kolei kadencję Grobelny zostanie wybrany głosami Pucka z Hincem, bo reszta, która do tego czasu nie wyjedzie, będzie stała w korkach. 

2 Liczba komentarzy:

  • ^ środa, 09 listopada 2011 07:50 Umieszczone przez: kajak

    Nie będąc ani propisowskim ani propeowskim zwolennikiem twierdzę, że zwolennicy PO z ich pupilem (od 12 lat) - Grobelnym pokazali już na co ich stać. Przez kolejne 12 lat będziemy zaciskali pasa (a już brakuje dziurek) po "cudownych" inwestycjach dla Poznania. Mamy za swoje! Brak wyobraźni, analitycznego myślenia oraz niechodzenie na wybory skutkuje tym, co mamy. Teraz PŁACZ i PŁAĆ za błędy władz!!!

  • ^ wtorek, 08 listopada 2011 14:01 Umieszczone przez: marian szydłowski

    podzielam w części argumentację odnośnie zupełnej degrengolady administracyjnej, koteryjności administracji Pana Prezydenta w naszym mieście. Nie zgadzam się natomiast z jakimkolwiek peanowaniu przedstawicieli PIS w Radzie miasta, to raczej wstyd dla Poznaniaków głosujących na tą formację, wstyd w ogóle, że istnieją wyborcy sekty politycznej niszczącej wszystko i wszystkich którzy się z nimi nie identyfikują. Pamiętam IV RP. Czy nie ma Pan obawy, że gdyby ta formacja otrzymała pełnię władzy w państwie a i w naszym mieście,,miałby Pan możliwość z swoimi racjami istnieć w przestrzeni publicznej. Mickiewicz kiedyś pisał do Towiańskiego; "gó-no zamarznięte to pół biedy, rozmarznięte dopiero śmierdzi"......taki czy inaczej to gó-no!!

Zostaw Komentarz

Wypełnij wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*).

  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria
  • Galeria

Facebook

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel.+48 61 866 78 58; +48 501 180 575, +48 515 079 888, redakcja@merkuriusz.com.pl