wtorek, 18 luty 2020 23:11

Jesteśmy w ścisłej czołówce…

z prof. UAM dr hab. Andrzejem Stelmachem, dziekanem wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, rozmawia Mariola Zdancewicz 

Wydział Nauk Politycznych i Dziennikarstwa jest jednym z najmłodszych, ale i najszybciej rozwijających się wydziałów na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Co może zaliczyć Pan do największych osiągnięć? 

Jako dziekan powinienem pewnie zacząć od kwestii wyników badań naukowych, ale rozpocznę nietypowo i powiem, że tym, co najbardziej wyróżnia nasz wydział na tle innych podobnych placówek jest bardzo dobra atmosfera. Wprawdzie mamy dopiero dziesięć lat, ale wywodzimy się z Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, więc współpracujemy ze sobą w wielu przypadkach od kilkudziesięciu lat, wtedy już powstały pierwsze przyjaźnie i kształtowały się dobre relacje. Jestem również zadowolony ze współpracy z koleżankami i kolegami z administracji, grupą zaangażowanych, ambitnych, odnoszących sukcesy i przyjaźnie nastawionych do studentów i innych pracowników osób. Jest to moją dumą i czymś, co daje ogromne zadowolenie. 

 

Gratuluję, bo to nie jest częste.

Wydział prężnie się rozwija, świadczy o tym kategoria A przyznana nam przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Oznacza to, że jesteśmy w ścisłej czołówce wśród pokrewnych placówek w Polsce. Satysfakcję dają także cztery czasopisma naukowe wpisane na listę ministerialną, jedno z nich jest w Scopusie, czyli międzynarodowej bazie danych, co w naszych dyscyplinach – naukach o polityce i administracji, komunikacji społecznej i mediach czy bezpieczeństwie – nie jest rzeczą powszechną. Związane są z tym także wyniki badań naukowych oraz liczba publikacji w postaci książek, artykułów, w tym także w czołowych czasopismach międzynarodowych. Do sukcesów z ostatniego czasu zaliczyłbym przede wszystkim Center of Excellence, czyli Centrum Doskonałości. Na wydziale funkcjonują dwie katedry Jeana Monneta, z których jedna już zakończyła działalność. Dodam, że tylko my oraz Uniwersytet Warszawski mamy takie centrum oraz dowód uznania dla prowadzonych u nas badań na temat integracji europejskiej.

Przodujemy także w kwestii liczby realizowanych grantów, składanych wniosków, co daje poczucie możliwości rozwoju badań naukowych oraz ich finansowania. Nasi pracownicy uczestniczą w międzynarodowych korporacjach grantowych. W tej chwili realizujemy cztery duże projekty finansowane przez Unię Europejską, w dwóch z nich jesteśmy głównym wykonawcą.

Czym było i jest 100-lecie UAM dla Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa? Czy jako stosunkowo młody wydział czujecie się Państwo częścią stuletniego uniwersytetu? 

Wydział, a wcześniej instytut jest częścią składową uczelni i uważamy, że wnieśliśmy swój wkład w rozwój całej naszej Almae Matris.

100-lecie uniwersytetu to spojrzenie w przeszłość, próba rozrachunku z tym, od czego zaczynaliśmy i dokąd doszliśmy. 

Rok jubileuszowy zbiegł się z ważnymi osiągnięciami, tak więc zostaliśmy uczelnią badawczą, jedną z dziesięciu w Polsce.. Status ten daje także możliwość pozyskiwania dodatkowych środków na działalność naukową, widzę w tym sporą szansę na rozwój całego uniwersytetu oraz mojego wydziału. Przywołam tu konferencję, będącą prezentacją bardzo interesujących wyników dużego przedsięwzięcia badawczego studentów i młodych pracowników naukowych związanych z oceną nauczycieli po ubiegłorocznych strajkach.

Nie są to proste rzeczy, ale studenci cechują się odwagą.

… przy Pana akceptacji!

Nie nadużywają mojego zaufania! Zachęcamy ich do podejmowania działań, które mogą być kontrowersyjne. Młodzi ludzie mają możliwość wyrażania swoich myśli w trzech czasopismach, które ukazują się na wydziale, są miesięcznikami i w całości opracowywane są przez studentów. Mamy także dwie redakcje telewizyjne oraz radiową – możliwości upowszechniania wyników swoich dociekań, na różnych polach, nie tylko naukowym, są ogromne. Stanowimy również wsparcie dla innych wydziałów czy uniwersytetu jako całości w działaniach o charakterze promocyjno-informacyjnym. 

...tylko pozazdrościć!

…też sobie zazdroszczę…(śmiech)

Czy dziennikarz powinien być po trosze politologiem? Połączenie dwóch odrębnych dziedzin w jeden wydział nie jest z pewnością przypadkowe…

Zaczynaliśmy jako Instytut Nauk Politycznych, sam kończyłem nauki polityczne ze specjalnością dziennikarską. Zainteresowanie tym kierunkiem wraz z upływem czasu rosło. Dzisiaj na wydziale mamy aż pięć kierunków. Najwięcej studentów, czyli dwie trzecie mamy na dziennikarstwie i komunikacji społecznej oraz na bezpieczeństwie narodowym. Pozostałe, czyli politologia, stosunki międzynarodowe i zarządzanie państwem stanowią zdecydowaną mniejszość. 

Na stosunkach międzynarodowych, po krótkim okresie mniejszego zainteresowania, uruchomiliśmy studia w języku angielskim i frekwencja znacznie się zwiększyła. Przyjmujemy co roku większą grupę studentów z zagranicy. Studiujących po polsku i angielsku też jest znacznie więcej, niż kiedyś. 

Wracając do pani pytania odpowiem, że oczywiście tak! Jak nie trudno się domyśleć, mamy własną specyfikę kształcenia, specjalizujemy się w dziennikarstwie społeczno-politycznym. To połączenie studenci sobie chwalą. 

Brałam udział w ciekawej międzynarodowej konferencji organizowanej przez Pana wydział i Instytut Zachodni pt. „Doświadczenia polsko-niemieckie i przezwyciężanie konfliktów na obszarze Bałkanów Zachodnich”. Uczestnikami byli badacze z Bośni i Hercegowiny, Serbii, Kosowa, Chorwacji, Francji, Niemiec i Polski. Zaproszeni goście dyskutowali na temat uniwersalnej kultury pojednania oraz tego, w jaki sposób postrzegany jest proces pojednania polsko-niemieckiego i czy może on być pewnym modelem dla regionu Bałkanów Zachodnich. Jakie są skutki takich spotkań?

W dyskusji wzięli udział pracownicy naukowi wydziału, którzy zajmują się problematyką rozszerzenia Unii Europejskiej. W spotkaniu uczestniczyli wiceministrowie spraw zagranicznych państw, które pani przed chwilą wymieniła, a organizatorem całości był pan minister Szymon Szynkowski vel Sęk. Wydział brał udział w przygotowaniu organizacyjnym i merytorycznym spotkania. 

Z punktu widzenia efektów politycznych, skutkiem jest przede wszystkim wymiana poglądów, doświadczeń, po drugie pokazano coś, co można określić mianem specyfiki relacji polsko-niemieckich, budowania pewnej wspólnej polityki historycznej…Mamy wybitnych specjalistów, którzy tą tematyką się zajmują, np. pani prof. Anna Wolff-Powęska czy pan prof. Bogdan Koszel. To jest nasz wkład w realizację pewnej koncepcji politycznej – Ministerstwo Spraw Zagranicznych koordynowało ten projekt w ubiegłym roku. 

Studencka rozgłośnia Meteor została nagrodzona jako najlepsze medium studenckie w Polsce podczas gali Pro Juvenes w Warszawie. Czy studenci Pana wydziału również się w nim udzielają? 

Radio Meteor jest rozgłośnią powstałą na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, tutaj funkcjonuje, ale traktujemy je jako własność Uniwersytetu. Studio radiowe znajduje się po sąsiedzku na Wydziale Fizyki. 

Wydział sporo zainwestował w rozgłośnię, zwłaszcza w ostatnich dwóch latach – pani prorektor Bogumiła Kaniewska bardzo się zaangażowała we wspieranie działalności radia, również finansowo, rozgłośnia otrzymała spore środki na doposażenie studia. Jedyne czego nam teraz brakuje, to przestrzeń, studio powinno być większe.

Radio z pewnością zasługuje na przyznane mu wyróżnienie. Ma kilkudziesięcioletnią tradycję, wcześniej funkcjonowało bowiem w Instytucie Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, a pod nazwą „Meteor” jest .firmą zdecydowanie młodszą. Celowo używam słowa „firma”, bo to ogrom przedsięwzięć różnego rodzaju, ogrom pomysłów, działalności nie tylko na terenie wydziału i uniwersytetu, ale i w naukowym środowisku poznańskim w ogóle.

Czym zajmują się Pana absolwenci? 

Wszystkim (śmiech!). Chciałbym się tu odnieść do czasów dawno minionych... Byłem kiedyś kierownikiem 5-letnich niestacjonarnych studiów magisterskich. Choć zwyczaju, żeby rodzice dopytywali o przebieg nauki generalnie nie ma, przyszła kiedyś do mnie pani i rozmawialiśmy chwilę na temat studiów, które rozpoczął jej syn. Powiedziała mi, że nie jest zadowolona, że wybrał akurat taki kierunek, a oni mają za to płacić, bo co on może po politologii robić. Odpowiedziałem wtedy dokładnie tak, jak teraz: „wszystko!”. Pani poczuła się zlekceważona, potraktowała tę odpowiedź jako „wszystko, czyli nic”. Wytłumaczyłem, że na politologii nie uczymy konkretnego zawodu, ponieważ zawodu „politolog” nie ma, dajemy natomiast umiejętności, wiedzę, która pozwala dostosować się do potrzeb rynku. 

Wśród naszych absolwentów, wbrew temu, co przez kilka lat opowiadano, nie ma bezrobotnych. Przed naszą rozmową jeszcze raz sprawdziłem informację na temat bezrobocia w Wielkopolsce, pod kątem absolwentów wyższych uczelni; naszych z wszystkich pięciu kierunków studiów nie ma w czołówce. Są prawnicy, są nawet inżynierowie, historycy, pedagodzy. Gros naszych studentów znajduje pracę już w trakcie nauki. 

Kończy się właśnie trzecia edycja organizowanego przez nas programu Pomost na Rynek Pracy, są to płatne staże dla studentów ostatnich lat. Według badań przeprowadzonych w poprzednim roku akademickim 46% uczestników programu dostało pracę tam, gdzie odbywali staż! 

Czym jest Science Shop? 

Jest to przedsięwzięcie funkcjonujące pod hasłem „Dopasuj dyplom”. Idea jest następująca: organizacje społeczne lub instytucje publiczne zgłaszają do nas wnioski o przeprowadzenie badań, analiz dotyczących jakiejś sfery ich własnej aktywności. Nasi studenci przygotowują prace odpowiadające zapotrzebowaniu naszych „kontrahentów”, pod warunkiem, że dołożą oni należytej staranności i dostarczą niezbędne materiały. Zależy nam, żeby prace miały charakter interdyscyplinarny. Współdziałamy z Wydziałem Geografii Społeczno-Ekonomicznej i Gospodarki Przestrzennej, Wydziałem Nauk Geograficznych i Geologicznych, z Wydziałem Matematyki i Informatyki oraz Biologii. Polega to na tym, że studenci poszczególnych jednostek przygotowują prace dyplomowe, które po złożeniu z dwóch-trzech części dają odpowiedź na zlecenia, które otrzymujemy. 

Dla przykładu: ktoś z dziennikarstwa i komunikacji społecznej przygotowuje plan marketingowy określonych działań, geografowie – warunki do ich realizacji w terenie, np. warunki zagospodarowania przestrzennego a matematycy opracowują program, aplikację pozwalającą realizować jakąś sferę aktywności. Do instytucji, z którymi ściśle współpracujemy należą, np. Barka, samorządy terytorialne jak Tarnowo Podgórne, Suchy Las, Luboń. W ubiegłym roku akademickim prac tych było szesnaście, a jest to dopiero początek realizacji Science Shopu. 

Wkrótce powstać ma u Państwa Centrum Dronów. Skąd ten pomysł i dlaczego u Państwa? Komu i czemu ma służyć?

Pomysł zrodził się na kierunku zarządzanie państwem, będącym przykładem studiów dualnych. Część zajęć, czyli wykłady i ćwiczenia, odbywa się u nas w gmachu, a część to zajęcia praktyczne. Studenci muszą przynajmniej jeden dzień w tygodniu odbywać praktyki. Studia dualne cieszą się dużym zainteresowaniem. Napisaliśmy wniosek o stworzenie dodatkowej specjalności na tym kierunku wspólnie w Wydziałem Geografii. Specjalność ta ma służyć budowie planów przestrzennego zagospodarowania terenu i do tego m.in. potrzebne są drony, które pozwoliłyby je przygotowywać. Drony wykorzystujemy także w inny sposób – stały się one niezwykle popularnym narzędziem dla dziennikarzy, którzy wykorzystują je w celu nagrywania obrazu. Od przyszłego semestru na zarządzaniu państwem prowadzić będziemy zajęcia z obsługi dronów. Przygotowujemy także program szkoleń dla studentów, który ruszy prawdopodobnie także od przyszłego semestru. Kończyć się będzie certyfikatem, pozwalającym na obsługę dronów.Trzecie miejsce, gdzie będziemy stosować drony to badanie ewentualnych zagrożeń w infrastrukturze krytycznej na kierunku bezpieczeństwo narodowe. Jesteśmy w trakcie opracowywania specjalnego programu.

Warte uwagi

Organizujemy eventy firmowe

event1

Dom Wydawniczy Netter – wydawca magazynu Merkuriusz Polska prowadzi również działalność w obszarze organizowania konferencji, zjazdów, jubileuszy oraz „lecia” firm. Możemy pochwalić się ciekawymi rozwiązaniami, pełnym oddaniem w realizację danego projektu i fantazją. Najważniejszy dla nas jest zleceniodawca i to jemu służymy całą naszą wiedzą, dlatego uważamy, że warto być właśnie z nami.

Więcej…

 © Merkuriusz Polska | Redakcja: tel. +48 501 180 575, +48 515 079 888, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.